Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło. 

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło. 

Przed nowym zarządem wielkie wyzwanie i dobrze, że prezydent RP podpisał się pod ustawą zezwalającą na wsparcie pogrążonych w kłopotach firm. Nieco wcześniej poinformowano, że JSW SA poniosła za 2025 rok 6,5 miliarda złotych straty. Ktoś mądry powiedział jednak, że nie strata jest przyczyną upadłości, tą przyczyną jest utrata zdolności do spłaty swoich zobowiązań. Chcę wierzyć, że Jastrzębska stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin.

Niedawno minęła 12. rocznica tragicznego pożaru w tureckiej kopalni Soma w zagłębiu o tej samej nazwie. Jeździłem tam, bo w dwóch kopalniach pracował polski sprzęt, a inne też odwiedzaliśmy. Kopalnia Soma położona była blisko innej kopalni – Imbat, w której często bywałem. W katastrofie życie straciło 301 osób. Byłem tam kilkanaście dni przed katastrofą i nie podobał mi się sposób przewietrzania kopalni oraz widziane pod ziemią rozwiązania. Potem zobaczyłem film z pogrzebu ofiar – długa zbiorowa mogiła i pogrążeni w rozpaczy bliscy. Bo ci, którzy zginęli, zginęli szybko, a cierpienie ich rodzin będzie trwało znacznie dłużej. 

Jako że pracowałem kiedyś w kopalni Makoszowy, gdzie w 1958 r. zginęło w pożarze 72 górników, i spotykałem dzieci tych poległych, które po latach podjęły w niej pracę, widziałem traumę i żal, że ojca z nimi nie było. Z przekonaniem mogę powiedzieć, że dotyczy to ofiar każdej, nie tylko górniczej katastrofy. W muzułmańskiej tradycji nie nosi się na groby kwiatów, nie pali zniczy i dlatego ta długa mogiła utkwiła mi tak w pamięci. Przepracowałem w kopalniach, w tak zwanym ruchu, ponad 28 lat i byłem w węglowych kopalniach niemal całego świata. Zawsze coś ściska mi gardło, kiedy widzę tablice lub pomniki ofiar górniczych katastrof. Ludzi, po których zostały osierocone rodziny. Nikt mnie nie przekona, że ludzie muszą ginąć, choć niestety to się zdarza.

Pisałem ostatnio o wprowadzonych w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku w polskim górnictwie węglowym „automatycznych” ścianach typu ASI i BeSta. Cudzysłowu użyłem, ponieważ tamte ściany miały zautomatyzowane niektóre czynności, ale nie mogły być automatyczne. Warunkiem pełnej automatyzacji jest uprzednie wprowadzenie kompleksowej mechanizacji robót w ścianie. Wtedy technika i technologia jeszcze na to nie pozwalały. Kiedy na początku tego wieku podjęto próbę wyposażenia ściany w skrajnie trudnych warunkach w kompleks pozwalający na prowadzenie wydobycia bez udziału ludzi w przodku, to mimo kompleksowej mechanizacji zdołano przygotować tylko ścianę zdalnie sterowaną. W tym samym czasie w dalekiej Australii podjęto wyzwanie wdrożenia zautomatyzowanych ścian wydobywczych. Tam uzasadnieniem było stwierdzenie, że przy coraz szybciej przemieszczających się kombajnach najsłabszym elementem stają się ludzie – nie nadążają za kombajnem i nie nadążają z przesuwaniem obudowy zmechanizowanej. Każdy postój to strata wydobycia. Aby wprowadzić automatyzację, trzeba było wdrożyć wiele nowych rozwiązań w zakresie technologii, techniki i organizacji. 

Wszystko to w warunkach górniczo-geologicznych, o jakich w Polsce możemy chyba tylko pomarzyć. Trochę przekornie pisałem o uruchomionej niedawno w kopalni Janina ścianie z elektrohydraulicznym sterowaniem obudowy zmechanizowanej. W istocie, według założeń, ściana ma być wysoce zautomatyzowana, a co najmniej zdalnie sterowana. Ciekaw jestem doświadczeń z tego przedsięwzięcia!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wypadek w kopalni Rudna. Ciężko ranny górnik

Do poważnego wypadku doszło we wtorek 22 września w Zakładach Górniczych Rudna. W wyniku osunięcia się skał, poszkodowany został jeden z górników. Jego stan określany jest jako ciężki.

Indyjscy eksperci przyglądają się transformacji śląskiego górnictwa

Przedstawiciele indyjskiego Ministerstwa Węgla oraz kadry kierowniczej sektora węglowego Indii zapoznali się w poniedziałek, 21 września 2026 r., z planem transformacji Polskiej Grupy Górniczej i wnioskami z jej dotychczasowego przebiegu - informują w PGG. Goście z Indii goszczą z trzydniową wizytą studyjną w województwie śląskim, przygotowaną przez oddział w New Delhi niemieckiego Towarzystwa Współpracy Międzynarodowej 

Duży miedziowy koncern planuje cięcia? Mowa o tysiącach miejsc pracy

Chilijski koncern miedziowy Codelco może zredukować tysiące etatów – podał Reuters.

Oleksy: Na urlopy górnicze w JSW odchodzą najbardziej doświadczeni pracownicy

Na urlopy górnicze odchodzą najbardziej doświadczeni pracownicy. Zakładaliśmy, że będziemy w stanie ich zastąpić, ale w praktyce nie jest to takie proste. Część osób pozostających w kopalniach często nie ma jeszcze porównywalnego doświadczenia. Dlatego kopalnia po kopalni, ponownie analizujemy plan odejść. Musimy dokładnie określić, ilu pracowników może odejść bez ryzyka dla bezpieczeństwa i realizacji planów wydobywczych - mówi Bogusław Oleksy, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej w wywiadzie dla „Parkietu”.