Górnictwo: Bogusław Hutek o planach wcześniejszego zamykania kopalń

fot: Krystian Krawczyk

Sytuację PGG związkowcy oceniają jako dramatycznie złą

fot: Krystian Krawczyk

- Powiedzmy sobie wprost: rok temu polski węgiel, będący prawdziwym „czarnym złotem”, ocalił polską gospodarkę i każde polskie gospodarstwo domowe przed katastrofą związaną z jeszcze większymi podwyżkami cen energii – argumentuje Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej „Solidarności”, odnosząc się do propozycji weryfikacji zapisów umowy społecznej i skrócenia żywotności kopalń.

Przypomnijmy, że podpisana ponad dwa lata temu przez strony społeczną i rządową tzw. umowa społeczna dla górnictwa, określa zasady i tempo stopniowej likwidacji górnictwa węgla energetycznego oraz mechanizmy wsparcia transformacji Śląska. Dokument zakłada m.in. wygaszenie kopalń węgla energetycznego do 2049 roku zgodnie z ustalonym harmonogramem, pomoc publiczną dla górnictwa w tym okresie oraz osłony socjalne dla górników.

Rosnąc zwały, spadające ceny węgla oraz zapowiedź, że w przyszłym roku polskie kopalnie znów będą musiał sięgnąć po budżetowe dotacje sprawiły, że coraz częściej słychać głosy o potrzebie weryfikacji zapisów umowy społecznej i skróceniu żywotności polskich zakładów górniczych.

Do tej kwestii w portalu górniczej „Solidarności” odnosi się Bogusław Hutek.

- Ktoś, kto chciałby przyspieszenia transformacji, powinien popatrzeć na Niemcy, gdzie właśnie stwierdzono, że nie jest możliwa rezygnacja z węgla jako surowca energetycznego do roku 2030. Albo przypomnieć sobie rok 2022 w Polsce. Cena polskiego węgla dla energetyki oscylowała wówczas na poziomie nieco ponad 20 zł za gigadżula, podczas gdy węgiel z importu kosztował 65-70 zł za gigadżula. Gdybyśmy nie mieli własnych kopalń, pozostałoby nam korzystanie z węgla importowanego, za który płacilibyśmy trzy razy więcej - odnosząc się do konkretnych sum, nie byłoby to 20 mld zł, a ponad 60 mld zł, gdybyśmy się natomiast oparli o energetykę zasilaną gazem, wspomniany wydatek wyniósłby około 200 mld zł. Powiedzmy sobie wprost: rok temu polski węgiel, będący prawdziwym „czarnym złotem”, ocalił polską gospodarkę i każde polskie gospodarstwo domowe przed katastrofą związaną z jeszcze większymi podwyżkami cen energii – wylicza szef górniczej „Solidarności”.

- Tym bardziej nie rozumiem pojawiającej się cyklicznie sytuacji - niezależnie od układu rządzącego - że jak jest drogi węgiel, to polskie spółki węglowe zmusza się do sprzedawania go energetyce po cenach niższych, aby złagodzić wzrost cen energii, gdy z kolei ceny węgla spadają, nikt nie chce dać górnictwu szansy, by mogło odrobić straty poniesione wskutek sztucznego zaniżania cen surowca. I właśnie teraz mamy do czynienia z opisanym przeze mnie zjawiskiem. Zamiast wykorzystywać rodzimy surowiec, energię się importuje. Poza tym porty znów są pełne węgla. Nie wierzę, by w takiej skali został on sprowadzony wyłącznie przez prywatnych importerów, bo ich po prostu nie byłoby na to stać... - argumentuje Hutek.

- Jeśli zaś chodzi o umowę społeczną, niech każdy zada sobie pytanie, czy warto dążyć do likwidacji własnej bazy surowcowej zwłaszcza dziś, w dobie wybuchających na całym świecie konfliktów zbrojnych, grożących kolejnymi kryzysami energetycznymi, czy też może warto byłoby się zastanowić nad rozsądnym utrzymaniem tego, co daje nam gwarancję, że z dnia na dzień nie pozostaniemy bez prądu i ciepła - dodaje związkowiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prawica za węglem, reszta sceny politycznej wolałaby OZE – porównaliśmy badania

Nastawienie na elektrownie węglowe jest wciąż bardziej charakterystyczne dla mężczyzn, osób mających wykształcenie zasadnicze zawodowe, rolników, robotników wykwalifikowanych i rencistów

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Przywódca strajku w stanie wojennym w kopalni Wujek wystosował apel w sprawie przyszłości zakładu

Stanisław Płatek, przywódca strajku w kopalni „Wujek" w stanie wojennym, zabiera głos w sprawie przyszłości terenów kopalni zakładu. 

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.