Kopalnia bez górników?

fot: Jarosław Galusek/ARC

Automatyzacja procesów wydobywczych sprzyja nie tylko wydajności, ale i bezpieczeństwu

fot: Jarosław Galusek/ARC

Czy uda się kiedyś zbudować kopalnię w pełni zautomatyzowaną? Opinie w tym względzie są podzielone. Marzą o tym całe pokolenia inżynierów górników. Pomysł uruchomienia słynnej kopalni Jan już raz spalił na panewce. Trudno jednak dać miarodajną odpowiedź na pytanie, czy w przypadku, gdyby projekt był kontynuowany, nasze górnictwo byłoby dziś bardziej zaawansowane technologicznie i nowocześniejsze. Automatyzacja jest dla górnictwa niezbędna. Przy obecnym stanie zaawansowania technologicznego maszyn i urządzeń człowiek staje się już tylko nadzorcą czynności przez nie wykonywanych.

- Przenosimy ciężar pracy na maszyny i obserwujemy je ze stanowisk bardziej lub mniej odległych. W ten sposób wyprowadzamy ludzi z miejsc niebezpiecznych. Jednak nie wszystkie prace w górnictwie zostały już zmechanizowane. Np. zabudowa skrzyżowań wymaga obecności załogi. Proces nie może przebiegać samodzielnie. Nie wszędzie też możliwa jest samodzielna praca maszyny. Wybieranie złoża w zależności od jego wysokości jest na obecnym etapie wiedzy niemożliwe do realizacji. Nie posiadamy bowiem sensorów rozróżniających węgiel od skały. Skraw wzorcowy musi wykonać człowiek. Tym samym najwyższa funkcjonalność maszyny nie została osiągnięta - opisuje Czesław Stach, gł. specjalista ds. mechanicznych w Katowickim Holdingu Węglowym.

Eliminowanie ludzi z miejsc najbardziej niebezpiecznych to jedno z głównych zadań realizowanych przez KHW. Plany na najbliższe lata nie zakładają jednak drastycznych cięć kadrowych, związanych z postępującą automatyzacją procesów wydobywczych.

- Maszyny wykonują pracę lepiej niż ludzie. W odróżnieniu od nas nie popełniają błędów, są zdyscyplinowane. Lecz automatyzacja musi być zrównoważona, nie możemy oddać automatowi wszystkiego, bo w końcu obróci się on przeciwko nam - zauważa ekspert.

Lecz, jak podkreśla, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nasze górnictwo węglowe doczeka czasów, gdy w miejscach dla człowieka niedostępnych pojawią się roboty. Już dziś robotyka, a zwłaszcza informatyka staje się niezbędna na tych odcinkach zarządzania kopalniami, gdzie na podjęcie szybkiej i - co najważniejsze - trafnej decyzji pozostaje zaledwie kilka sekund.

Zarządzanie produkcją i podnoszenie produktywności polskich kopalń to najważniejsze wyzwanie.

- Wyeliminowaliśmy zbędną biurokrację papierową. Dostęp do informacji jest powszechny i szybki. Dysponujemy ponadto dobrze rozwiniętymi systemami zarządzania biznesem, ale nie mają one wystarczająco dobrego powiązania ze sferą czysto produkcyjną. W dzisiejszych warunkach, aby móc dowiedzieć się czegoś bliżej o pracy maszyn na dole, pracownik musi sięgać do kilku źródeł. Tymczasem zarchiwizowane informacje o historii ich działania i warunkach pracy pozwalają na uniknięcie awarii. Jesteśmy blisko skonstruowania takiego modelu technologicznego, który w oparciu o narzędzie zewnętrzne pozwoli na stworzenie własnymi siłami załogi rozwiązania, którego nie było do tej pory w polskim górnictwie. Służyć ma właśnie produktywności - zapowiada Bogdan Myśliwiec z Zespołu Energomechanicznego Biura Produkcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

W opinii specjalistów z obydwu spółek wizja bezzałogowej kopalni przyszłości, naszpikowanej systemami informatycznymi i robotami, jest odległa.

- Nie możemy dziś mówić nawet o automatyzacji w prowadzeniu sprzętu przez 24 godziny na dobę. Procesy konserwacyjne i przeglądy wykonuje człowiek. Są niezbędne, ponieważ gwarantują prawidłową pracę maszyn i ograniczają awarie, służąc właśnie poprawie produktywności - dodaje Myśliwiec.

A zatem czy jest sens powrotu do planów tworzenia w pełni zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego? Naukowcy i praktycy zgodnie twierdzą, że nie. Zresztą z technologicznego punktu widzenia większość planów związanych z projektem kopalni Jan została z powodzeniem zrealizowana. Szkoda tylko, że wówczas pomysłodawcom przedsięwzięcia zabrakło determinacji w działaniu i projekt zarzucono. Powtórzenie takiego scenariusza oznaczałoby dla polskiego górnictwa zapowiedź rychłego końca istnienia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.