Kontrole w składach węgla są utrudnione, bo nie wybrano jeszcze laboratorium, które będzie badać próbki
fot: Maciej Dorosiński
Odpady mają zostać skutecznie wyrugowane ze składów węglowych a Ministerstwa Gospodarki i Finansów rozważają zmniejszenie ciążących na węglu należności podatkowych, aby nie doszło do wzrostu cen paliwa w handlu
fot: Maciej Dorosiński
Zdaniem Grzegorza Tobiszowskiego, wiceministra energii, trzeba poczekać jeszcze około miesiąca na instrumenty pozwalające precyzyjnie kontrolować grubość miałów oferowanych w składach węgla. Powiedział to 4 marca podczas konferencji w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach.
Przypominamy, że kontrole w składach zostały wprowadzone w związku z wejściem w życie nowych przepisów dotyczących monitorowania i kontroli jakości paliw stałych. Te uregulowania mają m.in. wyeliminować ze spalania w domowych instalacjach paliwa najgorszego sortu, a przez to poprawić jakość powietrza.
W ostatnich tygodniach w mediach pojawiły się krytyczne głosy na temat tych uregulowań, że sytuacja nie uległa istotnej zmianie, a węgiel najniższej jakości nadal jest powszechnie dostarczany do gospodarstw indywidualnych.
Jednym z zarzutów jest nie zakończenie procedur przetargowych, których efektem ma być wybór laboratorium do badania jakości paliw.
Tobiszowski przypomniał, że zdecydowano się na zaostrzony sposób kontroli, obejmujący m.in. uziarnienie sprzedawanego węgla, by sprawdzić, czy do obrotu nie trafiają zakazane muły i niektóre miały.
Wiceminister podkreślił, że w ostatnim czasie odbyło się spotkanie w tej sprawie, z udziałem podmiotów kontrolnych, w tym prezesa UOKiK.
- Zastanawiano się jak udrożnić element kontroli miałów, bo reszta przepisów funkcjonuje i jest dobrze skonstruowana – podkreślił Tobiszowski.