Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!
Karnawał minął, ale u nas jakby go wcale nie było. Gdzież te niegdysiejsze szaleństwa, bale do białego rana, kuligi i pieczenie barana na polanie, prywatki, zwane też biglami (nie mogę dojść, od czego nazwa „bigiel" się wzięła, bo raczej nie od śląskiej nazwy wieszaka do ubrań).I wcale nie chodzi mi o czasy przez niektórych z uwielbieniem przywoływanej