Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!

Karnawał minął, ale u nas jakby go wcale nie było. Gdzież te niegdysiejsze szaleństwa, bale do białego rana, kuligi i pieczenie barana na polanie, prywatki, zwane też biglami (nie mogę dojść, od czego nazwa "bigiel" się wzięła, bo raczej nie od śląskiej nazwy wieszaka do ubrań).

I wcale nie chodzi mi o czasy przez niektórych z uwielbieniem przywoływanej szlachetczyzny, którą barwnie opisał ksiądz Jędrzej Kitowicz, z jej wszystkimi imponderabiliami, a pijaństwem w szczególności. Przy okazji możemy się z jego "Opisu obyczajów" dowiedzieć, że gdy panowie szlachta w ostatkowych rozrywkach pogrążyli się bez reszty, to i Popielec przegapili i dopiero w niedzielę po Popielcu na ciężkim kacu, a nawet jeszcze w stanie kaca poprzedzającym do kościołów byli siłą wleczeni, a księża łby im popiołem posypywali i nieraz krzyżem leżeć przed ołtarzem kazali.

Niewiele to zmieniało, bo gdy tylko kończył się post, opilstwo wracało. Bowiem bez opilstwa Polak nie bawił się nigdy. I nie chodzi tu o jakieś takie sobie upicie się, jak to się czasami i gdzie indziej na świecie zdarza. Na przykład Szwedom, którzy też wypić lubią, a że mają w kraju duże w tym względzie ograniczenia, no to upijają się w ościennych krajach lub na promach pływających po Bałtyku. Sam widziałem młodych Szwedów, którzy w Świnoujściu wynajmowali pokój hotelowy, upijali się "w drobiazgi" i następnym rejsem, po jako takim przetrzeźwieniu, wracali do domu. Tak sobie myślę, że można by dla nich stworzyć specjalne "pijalnie alkoholu" na wzór dawnych chińskich palarń opium. No bo różne ludzie mają potrzeby i upodobania.

Nikt jednak nie dorówna "bawiącemu się" Polakowi. Może jeszcze tylko Rosjanin, ale przecież nie wypada nam, królewskiemu szczepowi piastowskiemu i jagiellońskiemu, czynić takich porównań. Ooo, co to, to nie!!! Tylko że ostatnimi czasy Polak, nawet jeśli się "bawi", to jakoś rzadziej bawi się naprawdę. Są wyjątki - młodzież na przykład. I tu trzeba zauważyć pewne nawiązania do polskich tradycji, czyli obfitego zażywania "dopingu", i to nie tylko w płynnej postaci. No cóż... Świat idzie z postępem...

Zdarzają się też bale. I tu też mamy liczne nawiązania do dumnej, arystokratycznej przeszłości. Bo to już nie są jakieś tam bale zakładowe z czasów PRL, kiedy to kadra kierownicza siedziała w jednej sali z załogą, ba, nawet przy tym samym stole, a byle "robol" mógł se przepić z dyrektorem i zatańczyć z dyrektorową. Dzisiejsze bale wywodzą swój rodowód z pałaców, a nawet zamków. Uczestniczą w nich wyłącznie tacy, którzy mogą sobie na to pozwolić, czyli są przy forsie. Schlebia im się wtedy, obskakuje, daje na wszelkie możliwe sposoby do zrozumienia, jacy są wspaniali i wyjątkowi. Nieważne, że zakładają białe skarpety do czarnego smokingu, a kawior jedzą nożem i widelcem. Niegdysiejsza arystokracja i oligarchia też miewała braki w wykształceniu i kulturze osobistej. Ważne, żeby z nich choć trochę tej forsy wytrząsnąć. Najczęściej podpierając się tak zwanym zbożnym celem. Bo to i ktoś potrzebujący trochę dostanie, "wytrząsający" nieźle zarobią, zatrudnionym "zabawiaczom" i "schlebiaczom" też coś skapnie, "wytrząsani" poczują się lepsi pod każdym względem, a na koniec wszyscy z czystym sumieniem i zadowoleniem mogą się udać po swój przydział popiołu na głowę... Jurek Ciurlok "Ecik"

MISTRZOWIE TELETURNIEJÓW

- Jak długo trwała wojna sześciodniowa pomiędzy Izraelem a Egiptem?

- (Po długim namyśle) Czternaście dni...

z TASZY LISTONOSZA

Przed tygodniem zamieściłem palindromy z listu naszego Czytelnika. Pan Władysław Kozieł nadesłał kolejną korespondencję, tym razem "biorąc na warsztat" autora tej rubryki. Autor się cieszy i cytuje:

Zacznę od krótkiego palindromu: JURKU CUKRUJ.

Zanagramowałem imię "Ecik" i po przełonaczeniu na hebrajski wyszedł mi "Icek".

Ecikowe skojarzanki:

Becik - pierwsze posłanie Ecika,

Birecik - Ecik przy piwie,

Duecik - Ecik z Masztalskim,

Kajecik - gdzie jest Ecik,

Krecik - Ecik ryjący ze śmiechu,

Becikowe - mówią, że "Bercikowe", a Ecik odpisuje z podatku...

Dzięki. A mnie się jeszcze skojarzyło, co następuje:

Tupecik - Ecik idący po drewnianym moście, Bidecik - Ecik bez pieniędzy (stan powszedni), Pamflecik - Ecik jako "orkiestrant dęty", Flecik - Ecik nieporządny, czyli flejtuch, Bzdecik - czyli to, co Ecik czasami wypisuje...

Co do "Icka", to przypomina mi się "Słownik racjonalny" prof. Hugona Steinhausa - genialnego lwowsko-wrocławskiego matematyka, który słowo "jezuicki" objaśnił jako okrzyk na widok Żydów. Zresztą zawartości tego słownika warto poświęcić więcej uwagi, bo to kolejny sposób na zabawę - czy to w towarzystwie, czy w samotności - zabawę w nadawanie nowych znaczeń starym słowom i zwrotom. I tak na przykład według prof. Steinhausa kurator to hodowca drobiu, umowa akordowa to umowa zawarta z pianistą, matołek to ten, który stale przegrywa w szachy, stokrotka to kobieta nienasycona, zaś wyjątki to nieumiejętnie śpiewane fragmenty operowych arii. A teraz, drodzy Państwo, do dzieła! Proszę rozwijać inwencję własną!

Dyskrecja najważniejsza

Bandyta wszedł do banku, sterroryzował kasjerkę, zabrał pieniądze z kasy, po czym podszedł do jednego z klientów i zapytał: - Widziałeś?

- Tak...

Złodziej przyłożył mu pistolet do głowy i go zastrzelił, po czym podszedł do następnego klienta, lecz zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, klient krzyknął:

- Nic nie widziałem i nic nie słyszałem, ale moja żona widziała!

Błąd w nawigacji

Ksiądz podczas mszy w kościele:

- Małżeństwo to tak, jakby dwa okręty spotkały się w porcie...

Jeden ze słuchających odzywa się szeptem do sąsiada w ławce:

- To ja chyba trafiłem na okręt wojenny...

I czemu tu się dziwić?

- Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisać środki nasenne, skoro pół nocy przesiaduje pan w barze...

- To nie dla mnie, to dla mojej żony!

Prosimy nie narzekać!

- Słyszałem, że się ożeniłeś. Jak się teraz czujesz?

- Jak nastolatek: piję i palę po kryjomu...

Punkt siedzenia, punkt widzenia

Do Donalda Tuska przychodzi jego doradca:

- Panie premierze, jest problem...

- No, słucham.

- Mamy sondaż, z którego wynika, że Polakom żyje się dobrze i są bardzo zadowoleni.

- To świetnie, ale gdzie tu problem?

- Sondaż przeprowadzono w Wielkiej Brytanii...

LIMERYK

(Z teki Pana Henryka Cyby)

Członek orkiestry, skrzypek z Marony,

Smukłością divy zauroczony,

Smyczkiem w instrument nie trafił,

(Choć grać cudownie potrafił),

A grały jego hormony.

MIĘDZY NAMI, BLONDYNKAMI...

- Dlaczego blondynkom nie przysługuje przerwa śniadaniowa w pracy?

- Bo po każdej przerwie trzeba by je było ponownie przyuczać do zawodu.

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH,

NIE ZAWSZE ZNANYCH...

Burżuazja nie może zrozumieć, dlaczego arystokracja traktuje ją tak, jak ona sama swoją służbę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.

Kolejna atrakcja na rewitalizowanych terenach po kopalni Saturn

Do odwiedzenia Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi zachęca szczególna rzeźba. To ćwicząca na linie gimnastyczka z szarfą, której autorem jest Jerzy Kędziora, twórca rzeźb wiszących.

Kopalnia Wegla Kamiennego Andaluzja 1579260 Fotopolska Eu

Andaluzja ze Śląska – historia kopalni, o której pamiętają w Piekarach Śląskich

Nazwa Andaluzja na świecie kojarzy się oczywiście z regionem w Hiszpanii, słynącym z gorącego klimatu, piaszczystych plaż oraz fascynującego dziedzictwa kulturowego łączącego wpływy europejskie i arabskie. Z kolei dla mieszkańców Piekar Śląskich (i okolicznych miejscowości) Andaluzja to kopalnia, w której przez ponad 100 lat fedrowano węgiel. „Anda” – jak nazywali ją miejscowi – była jednym z filarów lokalnego przemysłu, a jej historia zakończyła się w 2014 r., kiedy wyburzoną wieżę wyciągową ostatniego i zarazem najstarszego szybu