Region: śląski język, nie gwara

fot: Jarosław Galusek/ARC

Leon Sładek, emerytowany górnik z kopalni Ziemowit

fot: Jarosław Galusek/ARC

Czy ślonsko godka to język, czy gwara? Problem roztrząsają od lat naukowcy i politycy, a rozstrzygnięcia jak nie było, tak nie ma. Tymczasem dostać po gymbie za godanie po ślonsku to żadna przyjemność. Leon Sładek, emerytowany górnik z kopalni Ziemowit, doświadczył tego na własnej skórze.

- To było jeszcze w szkole podstawowej, z górą pół wieku temu. Rozmawiam sobie "po naszymu" z koleżanką podczas przerwy, a tu jak mnie ktoś nie trzepnie znienacka w policzek. Okazało się, że to czujny nauczyciel podsłuchiwał rozmowę. Pogroził. A jakże. Powiedział, że trzeba posługiwać się językiem polskim, a nie prymitywną gwarą - wspomina Sładek.

Kiedy po szkole przyszedł poskarżyć się swojemu starzykowi, w odpowiedzi usłyszał:

- Idź synek do lustra, otwórz gymba i powiedz, co widzisz w środku.

- Widzę język - odpowiedział mały Leon.

Na to starzyk:

- Jak tak widzisz, to znaczy, że godosz językiem - stwierdził, rozwiewając wątpliwości chłopca.

To wydarzenie zapadło głęboko w świadomości Leona Sładka. Na tyle, że już jako dorosły człowiek zaczął bliżej interesować się śląską mową. Dziś jest gorącym orędownikiem uznania ślonskiej godki za język regionalny, aktywnym działaczem Towarzystwa Piastowania Mowy Śląskiej Danga i jednym z współtwórców słynnego "Ślabikorza", podręcznika do nauki języka śląskiego. Zawsze powtarza, że śląska mowa używana jest nie tylko w domach, ale też w życiu społecznym, w książkach i mediach. I to właśnie czyni ją językiem, a nie gwarą, jak sądzi wielu.

Gwara jest czymś gorszym
Zdaniem Sładka gwara zawsze jest czymś gorszym. Tymczasem to język stanowi element tożsamości etnicznej, wartościujący poczucie wspólnoty historycznej oraz kulturowej danej grupy ludzi, w tym przypadku Górnoślązaków.

- Mnie nie przekonują tłumaczenia, że musimy czekać na opinie ekspertów, czy śląską mowę rzeczywiście można zapisać, albo argumentacje w stylu "przecież cieszynianie i opolanie i tak mówią inaczej". Posługiwać się mową śląską można od zaraz, byle w miarę poprawnie, tak jak mówiono w regionie od pokoleń. Kwestie ortografii są drugorzędne - wyjaśnia

Stoi też na stanowisku, że w ciągu minionego półwiecza językowi Górnoślązaków wyrządzono ogromną krzywdę, spychając go na margines.

- Nasza mowa została zwulgaryzowana, aby kojarzyła się z rynsztokiem. Tymczasem przez długie lata nie znała ona praktycznie żadnych wulgaryzmów. Przy pracy na dole górnikom nie przystawało kląć, bo zemsta skarbnika mogła być sroga. Te zwyczaje znajdowały odzwierciedlenie w życiu prywatnym, w rodzinach. Jeśli ktoś powiedział głośno "pieronie", to już uznawano to za nietakt. W dobie walki z gwarą, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, starano się udowodnić, że soczyste przekleństwa są właśnie produktem prymitywnej ślonskiej godki - tłumaczy Leon Sładek.

W radiu i... kościele
Swoje racje akcentuje w każdy czwartek na antenie Radia Piekary. Ostatnio przekonywał słuchaczy, że śląski wart jest bliższego poznania. Wyjaśniał, że skodyfikowana śląszczyzna musi umożliwić również Ślązakom opolskim naukę ich własnego dialektu.

- To bardzo źle, że śląskie elity, liderzy śląskich organizacji, a nawet wywodzący się z regionu parlamentarzyści nie doceniają kulturotwórczej roli naszej mowy - ubolewał.

Podkreślał też sens kształcenia nauczycieli i zorganizowanie śląskojęzycznego środowiska intelektualistów.

- Ktoś tłumaczył mi, że nie warto uczyć się śląskiego, skoro ma się go w sercu. To ja się wobec tego pytam o sens nauczania języka polskiego, jeśli też nosimy go w sercach. Uczmy w szkołach tylko angielskiego, będzie prościej - konkluduje Sładek, prezentując śląski ślabikorz, opracowany pod kierunkiem prof. Jolanty Tambor.

Warto również podkreślić, że jedną z najcenniejszych inicjatyw górnika z Ziemowita jest pomysł odprawiania mszy św. z kazaniem w języku śląskim. Podchwycił go proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Mysłowicach. Zapoczątkowana w lipcu 2008 roku tradycja trwa do dziś dnia. Od tej pory Górnoślązacy mogą w każdą trzecią niedzielę miesiąca wspólnie modlić się we własnej intencji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.

Kolejna atrakcja na rewitalizowanych terenach po kopalni Saturn

Do odwiedzenia Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi zachęca szczególna rzeźba. To ćwicząca na linie gimnastyczka z szarfą, której autorem jest Jerzy Kędziora, twórca rzeźb wiszących.

Kopalnia Wegla Kamiennego Andaluzja 1579260 Fotopolska Eu

Andaluzja ze Śląska – historia kopalni, o której pamiętają w Piekarach Śląskich

Nazwa Andaluzja na świecie kojarzy się oczywiście z regionem w Hiszpanii, słynącym z gorącego klimatu, piaszczystych plaż oraz fascynującego dziedzictwa kulturowego łączącego wpływy europejskie i arabskie. Z kolei dla mieszkańców Piekar Śląskich (i okolicznych miejscowości) Andaluzja to kopalnia, w której przez ponad 100 lat fedrowano węgiel. „Anda” – jak nazywali ją miejscowi – była jednym z filarów lokalnego przemysłu, a jej historia zakończyła się w 2014 r., kiedy wyburzoną wieżę wyciągową ostatniego i zarazem najstarszego szybu