Jerzy Markowski: Dlaczego musieliśmy sprowadzać węgiel z Rosji?

fot: Maciej Dorosiński

Rygor wprowadzony w kopalniach jest skuteczny i naprawdę chroni przez zakażeniami - podkreśla Jerzy Markowski

fot: Maciej Dorosiński

- Takie embargo musi być przede wszystkim zastosowane przez podmioty w Unii Europejskiej. Ono musi tam zostać fizycznie zrealizowane, a to oznacza, że żaden podmiot z obszaru celnego UE nie będzie zamawiał węgla z Rosji – tak b. wiceminister gospodarki Jerzy Markowski komentuje plany Komisji Europejskiej, która chce nałożyć zakaz importu węgla z Federacji Rosyjskiej. Rocznie Kreml miałby stracić w ten sposób ok. 4 mld euro.

Ekspert i szef Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa zwraca uwagę, że Rosja tę stratę finansową może odrobić.

- Ten węgiel trafi do odbiorców azjatyckich. Chiny i Indie kupią każdą ilość węgla z Rosji. Dla nas problem będzie polegał na tym, że ten węgiel trzeba będzie zastąpić innym. Oczywiście na szybko będzie to węgiel kupowany za granicą po cenach spotowych i będzie on pochodził za znacznych odległości – mówi Markowski. W gronie potencjalnych dostawców wymienia: Mozambik, Kolumbię, Republikę Południowej Afryki, Chiny oraz Stany Zjednoczono. Jednak jak ocenia, te dwa ostanie państwa w dużo mniejszym stopniu.

Ekspert odnosi się także do sytuacji w Europie.

- Cena spotowa podlega prawom rynku i według jego prawideł będzie się kształtować. W Europie będzie się to wszystko rozgrywało między dwoma państwami, które będą sprowadzać ten węgiel. Pierwszy są Niemcy, które importowały dotychczas 30 mln t węgla z Rosji. Druga jest Polska z importem z Federacji Rosyjskiej na poziomie ok. 9 mln t. Myślę, że obu przypadkach będzie to węgiel sprowadzany z tego samego kierunku – uważa b. wiceminister gospodarki.

Na pytanie czy Niemcy i Polska będą konkurować u dostawców, przyznał, że raczej nie przewiduje takiego scenariusza.

- Z mojej wiedzy na temat górnictwa w krajach, które mogą być dostawcami, wynika, że mają one możliwości zwiększenia wydobycia. Dla porównania Niemcy nie wydobywają nic, Czesi prawie nic, a my wydobywamy za mało jak na własne potrzeby i tak jest u nas od lat – stwierdza.

Jerzy Markowski odnosi się także do węgla sprowadzanego dotychczas do Polski z Rosji.

- Spółki Skarbu Państwa sprowadzały niewielką ilość węgla bezpośrednio od rosyjskich producentów. Raczej kupowały u pośredników, którzy sprowadzali go na rodzimy rynek. Znaczna cześć tego węgla sprowadzanego przez podmioty prywatne do Polski była skierowana na rynek ciepłowniczy. Dotyczyło to zarówno odbiorców komunalnych, powiedzmy samorządowych, jak i tych indywidualnych. Tu właśnie pojawi się duży dylemat skąd wziąć węgiel, tym bardziej, że zastępowanie go gazem jest droższe i jeszcze bardziej niekorzystne w tej sytuacji. Mówimy bowiem o gazie pochodzącym z tego samego kierunku co węgiel – wskazuje prezes SITG.

Markowski zadaje także pytania, o sytuację, w której znalazła się Polska.

- Przy okazji tego embarga warto byłoby się pokusić o refleksję - kto odpowiada za to, że musieliśmy sprowadzać węgiel z Rosji. Jaka była prowadzona polityka? Ile lat to trwało? Jakie popełniono błędy? Kto je popełnił? Doprowadzono do sytuacji, że mając potężne zasoby węgla, czynne kopalnie, fantastycznych fachowców i doskonałe maszyny byliśmy krajem, który musiał kupować węgiel za granicą. Ja bym oczekiwał odpowiedzi na te pytania. To powinno zostać podane do publicznej wiadomości. Czas skończyć z bezkarnością decydentów – mówi Markowski.

Zdaniem eksperta embargo jest decyzją mająca charakter polityczny, a pewne działania można było podjąć już wcześniej.

- Uważam, że w ogóle nie należało czekać na jakiekolwiek decyzje polityczne Unii czy rządu jakiegokolwiek kraju. Po prostu wystarczyło nie zamawiać tego węgla. Do tego nie było potrzeba decyzji polityków. Dlatego moim zdaniem tego typu embargo ma bardziej wymiar polityczny, a skutkuje przecież tym samym, co nie zamawianie węgla w Rosji – stwierdza i dodaje ma zakończenie, że w obliczu całej tej sytuacji, przykre jest to, że rozsądku nauczyła nas dopiero wojna.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.