Korski: Chcą budować nową kopalnię węgla. Zapomnieli, że urzędnicze młyny mielą wolniej niż kombajny
Przeczytałem, że powstanie w naszym kraju nowa kopalnia węgla kamiennego. Ma ona funkcjonować w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym, gdzie nadal występują najwyższej jakości węgle koksowe. Kiedy czytam, że pierwszą koncesję, jeszcze nie wydobywczą, uzyskano w 2014 r., to zauważam, że dla niewielkiego złoża droga od decyzji do podjęcia wydobycia jest bardzo długa. Jeszcze nie zaczęli fedrować, bo po drodze pojawiła się przeszkoda w postaci działki terenu, która jest potrzebna, ale właściciel nie chce jej sprzedać.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Jacek Korski
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Przeczytałem, że powstanie w naszym kraju nowa kopalnia węgla kamiennego. Ma ona funkcjonować w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym, gdzie nadal występują najwyższej jakości węgle koksowe. Kiedy czytam, że pierwszą koncesję, jeszcze nie wydobywczą, uzyskano w 2014 r., to zauważam, że dla niewielkiego złoża droga od decyzji do podjęcia wydobycia jest bardzo długa. Jeszcze nie zaczęli fedrować, bo po drodze pojawiła się przeszkoda w postaci działki terenu, która jest potrzebna, ale właściciel nie chce jej sprzedać.
To wszystko przedstawiam zwolennikom opierania polskiej energetyki na polskim węglu jako przestrogę. W ubiegłym tygodniu napisałem, że w pierwszym kwartale tego roku spadło, w stosunku do tego samego okresu w ubiegłym roku, wydobycie węgla kamiennego i wzrosła jego sprzedaż. Niby dobrze, sprzedano nadmierne zapasy, ale jednocześnie górnictwo pokazuje, że nie jest w stanie reagować na potrzeby rynku węgla. W niektórych kopalniach kończą się dostępne zasoby węgla kamiennego, co oznacza, że chcąc opierać energetykę na węglu kamiennym, musimy budować nowe kopalnie. Tylko wskazany na początku przykład wskazuje, jak długa droga czeka potencjalnego inwestora. I życząc powodzenia projektowi nowej kopalni, muszę zauważyć, że jeszcze nie zaczęli fedrować po 12 latach od podjęcia decyzji.
Zapytać także należy: skąd wezmą pracowników do nowej kopalni? Te same pytania, ale w większej skali, należy postawić w odniesieniu do pomysłów utrzymania kopalń czy odtworzenia górnictwa węgla kamiennego w naszym kraju. Szacowaliśmy kiedyś z kolegą, ile czasu potrzeba na uruchomienie nowego szybu od momentu podjęcia decyzji. Wyszło nam, że przy uwzględnieniu wszystkich procedur i uzyskaniu uzgodnień i pozwoleń potrwa to jakieś 10 lat. Oceniam, że potrzeba na już tylko w górnośląskich kopalniach dziesięć szybów. A potencjał dwóch istniejących w Polsce firm specjalistycznych to, moim zdaniem, łącznie nie więcej niż cztery lub pięć szybów jednocześnie, i to z dużym wysiłkiem. To wszystko przedkładam miłośnikom energetyki opartej na węglu kamiennym jako rodzaj przestrogi, choć uważam, że energetyka węglowa ma sens, tylko nie można być ślepym na istniejące ograniczenia.
Wracałem w piękny, słoneczny piątek z konferencji „Mechanizacja, Automatyzacja i Robotyzacja w Górnictwie”. Konferencja ciekawa jak zawsze i sprawnie zorganizowana. W powrotnej drodze przejeżdżaliśmy obok Elektrowni Łaziska i spojrzałem na jej chłodnie kominowe. Środek dnia, a tylko na jednej z chłodni unosiły się niewielkie kłęby pary. Kiedyś koledzy z tej elektrowni powiedzieli mi, że oznacza to, że dany blok kręci się gotów do szybkiej produkcji energii. Zajrzałem na stronę internetową naszego krajowego operatora energetycznego i okazało się, że zdecydowana większość wytwarzanej w tym momencie energii pochodziła ze źródeł odnawialnych, zwłaszcza fotowoltaiki. W tym momencie eksportowaliśmy prąd. Elektrownie oparte łącznie (!) na węglu kamiennym, brunatnym i gazie wytwarzały około 40 procent mocy, wieczorem oczywiście wszystko uległo odwróceniu. To wszystko pokazuje pewien trend, który jest nieunikniony.
Przeczytałem i napisałem też o przyznaniu środków na odprawy dla pracowników JSW. Dowiaduję się, że padła obietnica uruchomienia odpraw jeszcze w maju. Pamiętacie, że pod koniec ubiegłego roku napisałem, że obawiam się o przygotowanie tego procesu, jeszcze bez Jastrzębskiej. Faktycznie odprawy ruszyły dopiero w lutym. Nie rozumiem więc, jak można składać deklaracje, że pracownicy JSW dostaną odprawy dwa tygodnie od wprowadzenia odpowiednich przepisów. Zastanawiam się też, jak kiedyś będzie uruchomienie tych środków tłumaczone. Jest to pomoc publiczna, której przyznanie uzależnione jest od realizowania w pełni zobowiązań publicznoprawnych. Z tego, co wiem, to Jastrzębska nie wywiązuje się z tego obowiązku w całości. Ktoś powiedział, że nie zmienia się reguł gry w trakcie meczu, ale widać da się.
A za tydzień napiszę wreszcie o kopalni Jan, bo to ciekawy kawałek historii powojennego polskiego górnictwa węgla kamiennego.