Inwestycje w kopalnie? Na razie trudno być tu optymistą

fot: Maciej Dorosiński

Przewodniczący MZZ "KADRA" Górnictwo argumentuje, że już od marca przedstawiciele górniczych związków zawodowych apelowali do rządu, żeby spółki energetyczne kupowały węgiel z polskich kopalń

fot: Maciej Dorosiński

Podczas piątkowego spotkania związkowców z Polskiej Grupy Górniczej z wicepremierem i ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem strony ustaliły, że rozmowy dotyczące inwestycji w górnictwie oraz zmian w umowie społecznej będą kontynuowane w najbliższym czasie.

- Chciałbym wierzyć, że rządzący podejmą jakąś konkretną decyzję w tej sprawie, ale na razie trudno być tu optymistą – mówi w rozmowie z portalem netTG.pl Krzysztof Stanisławski, przewodniczący MZZ Kadra Górnictwo.

W miniony piątek związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej najpierw spotkali się w Warszawie wicepremierem Jackiem Sasinem, gdzie otrzymali zapewnienie, że rozmowy dotyczące inwestycji w górnictwie oraz zmian w umowie społecznej będą kontynuowane w najbliższym czasie. W tym samym dniu podpisali porozumienie płacowe z zarządem spółki, co zakończyło trwającyod poniedziałku protest polegający na okupacji siedziby spółki.

Zgodnie z zapisami porozumienia pracownicy Polskiej Grupy Górniczej otrzymają do 29 lipca jednorazowe świadczenie rekompensujące skutki inflacji. Dla pracowników dołowych wyniesie ono 6400 zł brutto, dla osób zatrudnionych w zakładach przeróbki mechanicznej węgla 5200 zł brutto, a dla pozostałych pracowników 4000 zł brutto. Jednocześnie strony uzgodniły, że we wrześniu i w listopadzie odbędą się negocjacje na temat wyrównania inflacyjnego za III i IV kwartał.

- Pozytywne jest na pewno to, że udało się ugasi pożar związany z kwestiami płacowymi. Z tego trzeba się cieszyć, bo nie można dopuścić do tego, żeby górnicy w związku z inflacją zarabiali mniej. Tym bardziej teraz, kiedy węgiel jest bardzo potrzebny. Co ważne oprócz PGG, wcześniej udało się już rozwiązać ten problem w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i Tauronie – podkreśla Krzysztof Stanisławski, przewodniczący MZZ Kadra Górnictwo.

- Natomiast jeśli chodzi o pozostałe kwestie, czyli zwiększanie wydobycie i renegocjację umowy społecznej, to przyszłość wciąż jest wielką niewiadomą, a cała sytuacja budzi bardzo duży niepokój. Mamy przecież umowę społeczną oraz ustawę, która określa zasady dopłat dla górnictwa w zamian za redukcję wydobycia. Natomiast przez cały czas zachowujemy się, jakby tego wszystkiego nie było. Rozdźwięk pomiędzy tym, co zapisaliśmy w dokumentach a rzeczywistością jest coraz większy i funkcjonujemy w coraz większym chaosie – wskazuje związkowiec.

- Ustaliliśmy, że będzie o tym wszystkim w najbliższym czasie rozmawiać - również o inwestycjach w górnictwo i renegocjacji umowy społecznej. Obawiam się jednak, że rząd jest teraz zajęty raczej gaszeniem kolejnego pożaru związanego z brakiem węgla podczas tegorocznej zimy i nikt tam nie przejmuje się specjalnie tym, co będzie za kilka lat. A tylko w tej perspektywie po zainwestowaniu konkretnych pieniędzy w kopalnie można mówić o jakimś poważnym zwiększeniu wydobycia. Chciałbym wierzyć, że rządzący podejmą jakąś konkretną decyzję w tej sprawie, ale na razie trudno być tu optymistą – argumentuje Stanisławski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.