Ile wolno nam wydmuchać?

fot: ARC

We wszystkich kopalniach największych spółek górniczych prowadzone są regularne kontrole, mające na celu eliminowanie zjawiska przychodzenia „pod wpływem" albo picia w pracy

fot: ARC

Kiełbaskę upieczoną na majówkowym grillu czymś trzeba popić. Trudno zaprzeczać temu, że bardzo często popijamy czymś z procentami, a że rzadko kończymy na jednej kiełbasce, to i kieliszków czy szklanek piwa może być trochę więcej. Skutki takiego, bardzo przyjemnego menu są zazwyczaj wielogodzinne i – jak pokazują statystyki – niestety nie wszyscy kierowcy zdają sobie z tego sprawę, wsiadając za kierownicę np. rano po mocniej zakrapianym przyjęciu.

Z pomocą przychodzą alkomaty, alkotesty, a nawet komisariaty policji, na których można „dmuchnąć”, żeby upewnić się, czy cały alkohol już z nas wyparował.

Większość kierowców pamięta, że stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu nie może przekraczać 0,2 promila. Wynik wyższy oznacza złamanie prawa i wiąże się z poważnymi konsekwencjami.

Na cel majówkowych wycieczek coraz częściej wybieramy jednak kraje inne niż Polska, a tam inna jest nie tylko wódka i kiełbasa, ale też przepisy, mówiące o tym, jaki wynik na alkomacie jest dopuszczalny.

Przyjrzyjmy się najbliższemu otoczeniu. Słynące z piwa Czechy są tutaj bardzo surowe. Tam dopuszczalne jest tylko 0,0 promila. Taka sama sytuacja jest na Słowacji, Węgrzech i w Rumunii.

Kojarzące się wszystkim z powagą, surowością i chcące pilnować przestrzegania wszelakich praw w całej Unii Niemcy są natomiast chyba lekkim zaskoczeniem. Tam kierowca może wydmuchać nawet 0,5 promila i nie ponieść konsekwencji. Właśnie pół promila to najpopularniejsza norma w Europie. Taki wynik jest dopuszczalny m.in. we Francji, Grecji, Hiszpanii, Włoszech, Austrii czy Szwajcarii.

Może się zdarzyć tak, że na majówkę wybierzemy się na wschód. I tutaj również niespodzianka. Choć może ciężko w to uwierzyć, w Rosji sytuacja jest taka sama jak we wspomnianych Czechach. Dopuszczalny wynik to 0,0 promila. Tak samo jest na Litwie, Ukrainie i Białorusi.

Jak widać, normy są różne, tak jak różne są kraje w Europie, jednak wszędzie powinien wygrywać rozsądek, a słuchając go każdy musi przyznać, że najlepiej wsiadać za kółko wtedy, kiedy spokojnie czulibyśmy się nawet w kraju Jožina z bažin.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Jesień w Tatrach. Czas na spokojniejszy wypoczynek w Bukowinie Tatrzańskiej

Jesień w Tatrach ma swój wyjątkowy rytm. Wakacyjny gwar powoli cichnie, na szlakach robi się spokojniej, a górskie krajobrazy nabierają złotych, rudych i czerwonych barw. Przy dobrej pogodzie widoki potrafią zachwycić jeszcze bardziej niż latem, a chłodniejsze powietrze sprzyja spacerom i dłuższym wędrówkom.