Hasło „Jakoś to będzie” od ponad dekady przyświeca zarządzającym górnictwem i politykom

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski, górniczy ekspert

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Koniec października to czas, kiedy przygotowujemy się do Święta Zmarłych, czyli porządkujemy groby naszych bliskich. Urodziłem się na Śląsku i tu jest większość rodzinnych grobów. Od dziecka najpierw z dziadkami chodziłem na rodzinne groby ludzi, których nie dane było mi poznać. Tym odwiedzinom grobów towarzyszyły opowieści o tych zmarłych i inne historie. Dziś trochę żałuję, że nie o wszystko dopytałem. Później, obok wizyt na grobach, pojawiły się pierwsze rodzinne czy sąsiedzkie pogrzeby, a później odwiedziny na tych znajomych już grobach. Wreszcie pogrzeb sąsiada, który poległ w kopalni. Pierwszy taki, z orkiestrą i sztandarami i wielu ludźmi w górniczych mundurach. Potem nauczyłem się zauważać groby z kuplami, czyli górniczymi młotkami, spoczywali tam przeważnie górnicy, którzy stracili życie w kopalni. Jeszcze później znalazłem kwatery ludzi poległych w górniczych katastrofach. Na niektórych zapalałem znicze, nadal to robię. 

Zauważyłem jednak, że z czasem grobów tych ubywa i dziś na przykład kilka kroków od grobu moich rodziców był rząd grobów ofiar tragicznego pożaru w kopalni Makoszowy. Dziś spośród kilkunastu jednakowych grobów ostał się ostatni – to znak upływającego czasu. Trochę się zmartwiłem, kiedy na innym zabrzańskim cmentarzu zniknęła mogiła Horsta Mainki, który zginął w kopalni Mikulczyce w tym samym tąpnięciu, które na ponad 6 dni uwięziło pod ziemią Alojzego Piontka. Ostatnio jednak znalazłem w nowym miejscu mogiłę tego górnika wraz z jego żoną. Jest tych górniczych grobów na śląskich cmentarzach dużo, za dużo. Po ponad półwieczu pracy w górnictwie i kilku kopalniach wiele mogił i nazwiska na nich kojarzą mi się z konkretnymi zdarzeniami. Niektóre z nich nigdy nie powinny się wydarzyć, ale się wydarzyły. Jak mawiał jeden z moich szefów, śląskie cmentarze pełne są „zaklinaczy stropu” i tych, którzy uważali, że jakoś to będzie.

W czym nam przeszkadza Unia? Przecież nawet nie złożyliśmy spójnych dokumentów dotyczących polskiego węgla

„Jakoś to będzie” chyba od ponad dekady przyświeca zarządzającym w polskim górnictwie węgla kamiennego i politykom, którzy tym górnictwem się zajmowali. Ostatnio znalazłem swoją prezentację, która miała być wprowadzeniem do debaty na temat sytuacji w tym górnictwie, która w Bractwie Gwarków odbyła się w marcu 2015 r. Dyskusję prowadził wtedy profesor Józef Dubiński. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że wskazane wtedy powody złej sytuacji branży nie zmieniły się niemal zupełnie, a po drodze wydarzył się COVID-19 i wojna w Ukrainie. Parę rzeczy dzieje się jednak w sposób systematyczny i mało optymistyczny, bo w kopalniach spada wydobycie, maleje wydajność pracy i, w konsekwencji, rosną koszty wydobycia. Ostatnie lata chyba nauczyły niektórych zarządzających, że każdą stratę pokryje budżet państwa. Dziś zanosi się na to, że w programie wsparcia dla górnictwa pojawią się nowi beneficjenci.

I tu przypomina mi się wywiad, którego udzieliłem też w 2015 roku, krótko po pokazaniu tej wymienionej wyżej prezentacji. Był wtedy w tym samym portalu, w którym publikuję te moje teksty. Powiedziałem wtedy między innymi, że politycy oczekują spokoju społecznego w górnictwie węglowym i na Górnym Śląsku i w imię tego będą lać „oliwę na spienione fale”, czyli dotować, dotować i dotować… Ostrzegałem wtedy, że metoda jest skuteczna, dopóki nie skończy się oliwa. Dziś, przy rekordowym deficycie budżetowym i olbrzymich wydatkach obronnych, ciekaw jestem, kiedy minister finansów powie, że kasa się skończyła. Często słyszymy, że za dzisiejsze problemy górnictwa węglowego odpowiada antywęglowa polityka Unii Europejskiej. Ja czasami zastanawiam się, w czym nam przeszkadza Unia, przecież nawet nie złożyliśmy spójnego zespołu dokumentów dotyczących polskiego węgla. Pokazaliśmy do notyfikacji KPEiK, umowę społeczną, gdzieś utknęła nowa ustawa górnicza. Pierwsze wersje tych dokumentów, pochodzące z różnych czasów i resortów, oceniono jako sprzeczne ze sobą. O ile sobie przypominam, to warunkiem wejścia w życie umowy społecznej była jej notyfikacja. Nie stało się to, a życie pokazało, że już się ten dokument z różnych przyczyn zdezaktualizował, choć są tacy, którzy domagają się jej dosłownego przestrzegania. A statek Górnictwo się pogrąża…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia soli Kłodawa zleca zewnętrzną ocenę projektu składowiska odpadów

Kopalnia Soli "Kłodawa" S.A. zwróciła się do PIG-PIB i AGH w Krakowie o niezależną ocenę projektu składowania w kopalni odpadów niebezpiecznych - poinformowały władze spółki w sobotnim (12 września 2026 r.) komunikacie. Wcześniej pomysł skrytykowali lokalni posłowie i samorządowcy.

Orlen uspokaja: Dostawy ropy do rafinerii bez zakłóceń po wyłączeniu saudyjskiego rurociągu

W związku z komunikatami dotyczącymi prewencyjnego wyłączenia rurociągu Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej Orlen poinformował w sobotę (12 września 2026 r.), że dostawy surowca do rafinerii jego grupy są realizowane bez zakłóceń. Dodano, że koncern dywersyfikuje źródła dostaw i rozwija własne wydobycie.

Czy górnictwo to moloch, który jest na utrzymaniu całego kraju?

Trudne relacje między górnictwem a energetyką, kopalnia Krupiński zasypuje szyby, jak przekształcić górnictwo w dochodową branżę. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 12 września 1996 roku.

WUG i JSW o bezpieczeństwie: kwalifikacje załóg, urlopy górnicze i stan wyrobisk

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Litwa spotkał się 11 września 2026 r. z przedstawicielami Jastrzębskiej Spółki Węglowej, by omówić bezpieczeństwo pracy w kontekście kwalifikacji załóg, odejść na urlopy górnicze oraz utrzymania obiektów i wyrobisk wentylacyjnych.