Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.14 PLN (-0.92%)

KGHM Polska Miedź S.A.

321.85 PLN (+0.58%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (+0.16%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.70 PLN (+0.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.92 PLN (+0.16%)

Enea S.A.

22.88 PLN (+1.42%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.90 PLN (-0.99%)

Złoto

4 750.86 USD (-0.21%)

Srebro

76.22 USD (-1.89%)

Ropa naftowa

102.37 USD (+0.77%)

Gaz ziemny

2.60 USD (-4.16%)

Miedź

6.09 USD (-0.66%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.14 PLN (-0.92%)

KGHM Polska Miedź S.A.

321.85 PLN (+0.58%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (+0.16%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.70 PLN (+0.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.92 PLN (+0.16%)

Enea S.A.

22.88 PLN (+1.42%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.90 PLN (-0.99%)

Złoto

4 750.86 USD (-0.21%)

Srebro

76.22 USD (-1.89%)

Ropa naftowa

102.37 USD (+0.77%)

Gaz ziemny

2.60 USD (-4.16%)

Miedź

6.09 USD (-0.66%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Górnik w przestworzach

fot: ARC

W przestworzach czuję się wolny jak ptak – opowiada o swej pasji latania Mariusz Chromy.

fot: ARC

W słoneczny majowy dzień na Górze Żar w Międzybrodziu Żywieckim aż roi się od paralotniarzy. Mariusz Chromy dobrze pamięta popołudnie, kiedy po raz pierwszy wzbił się w niebo. Dziś nie wyobraża sobie życia bez latania. - W przestworzach czuję się wolny jak ptak - powiada górnik z Lędzin.

Budowa paralotni nie jest skomplikowana. To najprostsze urządzenie pozwalające człowiekowi wzbić się w powietrze.

- Skrzydło wykonane jest z cienkiej tkaniny odpornej na rozdzieranie, o niskiej przepuszczalności powietrza. Górne i dolne poszycie połączone są żebrami w kształcie profilu lotniczego. Pod skrzydłem znajduje się olinowanie wraz z uprzężą dla pilota - demonstruje swoją paralotnię Mariusz.

Następnie bierze rozbieg i za kilka sekund można go już obserwować wysoko na niebie. Latając paralotnią, przybiera pozycję zwaną "wygodnym leżaczkiem". Tułów odchylony jest o ok. 30 st. od poziomu, a nogi wyciągnięte prosto przed siebie. Statkiem steruje poprzez umiejętną zmianę położenia środka ciężkości ciała oraz tzw. sterówkami. W powietrzu potrafi latać nawet kilka godzin. Wszystko zależy od pogody. Śnieg, deszcz, burza, silne porywy wiatru skutecznie uniemożliwiają latanie.

- Dlatego jak tylko prognoza jest sprzyjająca, od razu biorę sprzęt i jadę na Żar. Nie oddalam się specjalnie od lądowiska. Staram się raczej latać nad znaną mi okolicą. Najdalej wypuszczam się w okolice Skrzycznego, Jaworowego w Czechach i Stranika na Słowacji - opowiada.

Aby latać tak jak Mariusz, trzeba najpierw ukończyć odpowiedni kurs i poznać podstawy meteorologii, tajniki konstrukcji paralotni, techniki fizyki lotu, startów i lądowań, a także nauczyć się podstawowych przepisów lotnictwa obowiązujących w Polsce. Stanowią one m.in., że loty wykonywane są przy widzialności powyżej 700 m oraz odległości od chmur nie mniejszej niż 100 m w pionie i poziomie. Nie mogą być też wykonywane wcześniej niż 30 minut przed wschodem słońca i nie później niż 30 minut po jego zachodzie. Z kolei podczas lotu zboczowego-żaglowego pierwszeństwo ma paralotnia będąca niżej i mająca zbocze z prawej strony.

- To jest bardzo ważna zasada, zdarza się bowiem, że w powietrzu często panuje tłok i wówczas o zderzenie nie jest wcale trudno - wyjaśnia Chromy.

Gdy ma się już zaliczony egzamin przed Państwową Komisją Lotnictwa Cywilnego, można ruszać w powietrzny rejs.

- Kask, ciepłe i przylegające do ciała ubranie, wariometr, lotniczy GPS, spadochron ratunkowy - te przedmioty muszę z sobą zabierać. Zwykle cały bagaż waży do 25 kg - wylicza lotniarz z Lędzin.

Paralotnie mogą startować i lądować także poza lotniskami i miejscami do tego wyznaczonymi, lecz tylko za zgodą administratorów tych terenów bądź ich właścicieli. Jednak każdemu lotniarzowi zdarzyło się przygodne lądowanie.

- Ja kieruję się zasadą: wystartować możesz, wylądować musisz. Przyciąganie ziemskie ściągnie w dół każdego lotnika. Dlatego dobrze jest zaplanować swój powrót na ziemię, choć czasami bywa to trudne - opowiada Mariusz Chromy. Zdarzyło mu się kilka razy wylądować w przypadkowym ogródku ku zdziwieniu jego właścicieli. Przeżył też małą "katastrofę".

- Prawidłowo podchodziłem do lądowania, a tu nagle podwinęło mi skrzydło. Obróciło mnie o 180 st. i... uderzyłem w stok z prędkością 40 kilometrów na godzinę - wspomina.

Efekt - obie kostki u stóp pęknięte, no i oczywiście konieczność naprawy paralotni. Lekkiej konstrukcji statki powietrzne podatne są na rozdarcia i zerwania linek wykonanych z oplatanego kewlaru.

Mariusza cechuje jednak twardy charakter. Postanowił, że będzie doskonalił swoje lotnicze umiejętności. Ma zamiar wylatać przepisowe godziny i przesiąść się na motoparalotnię. Nie wyklucza, że wybierze się wówczas w dalszą podróż. Nie tak dawno temu jeden z amatorów tego sportu wybrał się w podróż na Węgry. Tuż po 9.00 rano wystartował z góry Skrzyczne, by po niespełna siedmiu godzinach wylądować niedaleko Budapesztu.

- Ja może dla odmiany polecę nad Bałtyk. Raz się żyje. Spróbować warto - śmieje się górnik-paralotniarz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bebok Mobilok pilnuje Politechniki Śląskiej

Przy wejściu głównym do kampusu Politechniki Śląskiej w Katowicach uroczyście odsłonięto figurkę Mobiloka. To symbol nowoczesności, wiedzy i inżynierskiej pasji zakorzenionej w śląskiej tradycji. To wyjątkowe połączenie naszego lokalnego dziedzictwa z przyszłością, którą wspólnie tworzą nauka, innowacje i młodzi ludzie.

Wygrali licytację WOŚP i zjechali do szybu Grzegorz

Był to drugi taki zjazd w tym miesiącu w Południowym Koncernie Węglowym. Tym razem szyb Grzegorz. Wcześniej zwycięzcy licytacji WOŚP gościli również w Zakładzie Górniczym Janina. Oba wydarzenia pozwoliły uczestnikom poznać specyfikę pracy zakładów górniczych od strony technicznej oraz organizacyjnej.

Wincenty Pstrowski: "Kto wyrobi więcej ode mnie?" Górnik, symbol epoki i ofiara systemu

Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł  w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.

Górny Śląsk nie pęka przed gigantami. Szalone remisy Górnika i GKS-u

W minionej kolejce śląskie zespoły stanęły przed niezwykle trudnymi wyzwaniami. Wiele z nich rywalizowało na wyjeździe lub mierzyło się z faworytami ligi. Choć żadna z ekip z naszego regionu nie odniosła zwycięstwa, z pewnością nie można mówić o rozczarowaniu. Mecze Górnika Zabrze i GKS-u Katowice dostarczyły kibicom ogromnych emocji i niespodziewanych zwrotów akcji.