Górnicze spółki potrzebują kolejnych inwestycji i nowych rąk do pracy
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Na tą chwilę nie jest to plan do zaakceptowania, bo na rynku zrobiłaby się już totalna konkurencja polsko-polska, albo wyselekcjonowane kilka kopalń robiłoby na rzecz koncernów energetycznych - uważa wiceprzewodniczący ZZGwP
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Wybory parlamentarne, nowy Sejm i Senat, rekonstrukcja rządu – to zawsze jest okazja do rozważań, co dalej z branżą węgla kamiennego. Tym razem nie zapowiada się na rewolucję, ale problemów do rozwiązania nie brakuje. O refleksje na temat przyszłości branży poprosiliśmy eksperta Wacława Czerkawskiego, przewodniczącego śląskiego oddziału Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.
- Węgiel jest i zapewne długo jeszcze będzie stabilizatorem bezpieczeństwa energetycznego kraju. Stopniowe, rozłożone na wiele lat uzupełnianie go o OZE ma sens, ale nie dajmy się zwariować, ulegając ekologom. Niebawem staniemy też przed decyzją, co dalej z atomem. Kontynuować ten pomysł, czy też ze względu na wysokie koszty go odpuścić. Z górniczego punktu widzenia konieczne jest doprowadzenie do ustabilizowania wysokości wydobycia i doinwestowanie branży. Tego ostatniego nie można zrobić ze środków publicznych. Tak się do tej pory układało, że jedyne dotacje były związane z likwidacją, a nie rozwojem. Teraz na szczęście raczej mówi się o budowie nowych kopalń, a nie o ich zamykaniu. Pierwszą od 30 lat inwestycję w kopalnię zapowiada nawet Wielka Brytania, a Niemcy kończą budować elektrownię węglową. W Polsce nie zapowiada się rewolucja w górnictwie, podobnie jak w resorcie energii po rekonstrukcji rządu. Z ciekawością za to będę się przyglądał obradom Sejmu, w którym po raz pierwszy w historii zasiądą przedstawiciele Partii Zielonych. W najbliższym czasie będziemy musieli zmierzyć się z problemami w spółkach górniczych. To narastająca kolejna luka pokoleniowa i niekonkurencyjne zarobki. Nie ma chętnych do pracy w kopalniach za te pieniądze. Zaś, aby podnieść płace, trzeba wcześniej wypracować odpowiednio wysoki zysk. Rząd PiS ma szczęście do koniunktury gospodarczej. Oby tak zostało, bo wolę nie myśleć o tym, co by się stało z górnictwem, gdyby ceny węgla na światowych rynkach spadły do poziomu z poprzedniego kryzysu.