Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.31 USD (-0.02%)

Srebro

84.98 USD (-0.46%)

Ropa naftowa

100.71 USD (+3.95%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.79%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.31 USD (-0.02%)

Srebro

84.98 USD (-0.46%)

Ropa naftowa

100.71 USD (+3.95%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.79%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Górnicza tragedia sprzed 40 lat nadal szokuje

fot: Maciej Dorosiński

Dla zachowania pamięci o pracownikach poległych w podziemnych katastrofach w pobliżu bramy kopalni Silesia postawiono pomnik

fot: Maciej Dorosiński

Czterdzieści lat temu, 30 października 1979 r. w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach miała miejsce katastrofa górnicza. To był jeden z najtragiczniejszych wypadków w górnictwie. W wyniku pożaru egzogenicznego zginęło 22 górników. Akcja ratunkowa trwała do 18 grudnia i była jedną z najdłuższych w historii branży.

Na głębokości 460 m w rejonie przenośnika taśmowego zainstalowanego w upadowej transportowej pojawił się ogień. Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było zapalenie się taśmy przenośnika od urządzenia napędzającego taśmociąg po tym, jak został zablokowany bieg taśmy. Pożar odciął pod ziemią i pozbawił życia 22 zatrudnionych w tym rejonie górników. Wielu zostało ciężko poparzonych. Choć szczegółów akcji ratowniczej nie ujawniano, wiadomo m.in., że była to jedna z najdłuższych akcji w historii polskiego górnictwa węgla kamiennego - trwała od 30 października do 18 grudnia 1979 r.

Jak pisał dr Bogdan Ćwięk w „Sukcesy i klęski w działaniach ratownictwa górniczego” w dniu katastrofy w oddziale pracowały 63 osoby. Ogień w napędzie drugiego taśmociągu zauważył pracownik, który wszedł do upadowej transportowej za tamę regulacyjną. Płomienie obejmowały już wtedy taśmę i drewniane elementy obudowy. Wszczęto alarm. Powiadomiono o pożarze sztygara nadzorującego pracę w ścianie, gdzie dymy pożarowe nie dopływały. Sztygar wycofał ludzi i wraz z nimi przystąpił do akcji gaśniczej. Okazało się to nieskuteczne. Akcję przerwano.

Niestety próby powiadomienia górników pracujących w chodniku wentylacyjnym okazały się nieskuteczne, bo żaden z nich nie podniósł słuchawki. Zlekceważyli też smugi dymu pod stropem wyrobiska. 21 osób, które pozostały w chodniku wentylacyjnym, nie ewakuowały się nawet wtedy, kiedy dymy pożarowe tam dopłynęły. A mieli szansę uratować się schodząc z użyciem pochłaniaczy pochylnią badawczą do chodnika w kierunku ściany 67, gdzie ciągle było czyste powietrze. Wcześniej ćwiczyli ten sposób ewakuacji. Zamiast tego skupili się przy zaworach wylotowych sprężonego powietrza. Chcieli tak przeczekać do pojawienia się ratowników.

„Nikt racjonalnie nie jest w stanie wyjaśnić tej decyzji, podjętej przez grupę ludzi, w której byli pracownicy o długim stażu zawodowym, nadzorowanej przez osobę dozoru wyższego, decyzji podjętej w sytuacji zagrożenia życia. Była to ich ostatnia decyzja, a tajemnicę, która ich skłoniła ich do takich działań wbrew wszelkim szkoleniom, nauce, rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu, zabrali do grobu” - pisze dr Ćwięk.

Kiedy ratownicy zaczęli gasić ogień, pożar objął już całą upadową. Nie byli w stanie dotrzeć do odciętych ludzi. Pożar narastał, temperatura dymów wynosiła 100 st C. Po 10 godzinach walki kierownictwo kopalni zdecydowało o izolacji pożaru i wykorzystaniu do gaszenia ognia gazowego agregatu gaśniczego GAG.

„Akcja gaszenia ognia trwała do 18 grudnia 1979 r., a uczestniczyli w niej nie tylko pracownicy kopalni, ale ratownicy prawie z wszystkich kopalń sąsiednich. Na jednej zmianie zatrudniano ich ponad 200” - pisze dr Ćwięk i dodaje, że ta tragedia wstrząsnęła górnictwem „Była dowodem, jak trudno wielu ludzi przyswaja sobie prawdy zawodowe, które są im wpajane już od pierwszego zjazdu do kopalni, aby zapewnić im możliwość wypracowania i korzystania z emerytury”.

Był to drugi tak poważny wypadek w Silesii w l. 70. W 1974 r. w wyniku wybuchu metanu podczas rabowania ściany, a wskutek tego także pyłu węglowego, zginęło 34 górników. Dla zachowania pamięci o pracownikach poległych m.in. w tych katastrofach w pobliżu bramy kopalni zbudowano pomnik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.