Górnicy z kopalni Wujek nie wyjadą na powierzchnię. Pod ziemią protestuje 11 osób

W należącej do Polskiej Grupy Górniczej kopalni Wujek (w likwidacji) trwa protest w obronie dyrektora Oddziału KWK w Likwidacji Tomasza Dudy. Jedenastu górników (na godzinę 8.00, 28 sierpnia) zapowiedziało, że nie wyjedzie na powierzchnię po zakończonej zmianie. Kolejni zapowiadają przyłączenie się do protestu, jeśli zarząd nie rozpocznie rozmów. Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do rzecznika prasowego PGG, czekamy na odpowiedź. Opublikujemy  ją natychmiast po otrzymaniu.

fot: Robert Passia

W kopani Wujek trwa podziemny protest

fot: Robert Passia

W należącej do Polskiej Grupy Górniczej kopalni Wujek (w likwidacji) trwa protest w obronie dyrektora Oddziału KWK w Likwidacji Tomasza Dudy. Jedenastu górników (na godzinę 8.00, 28 sierpnia) zapowiedziało, że nie wyjedzie na powierzchnię po zakończonej zmianie. Kolejni zapowiadają przyłączenie się do protestu, jeśli zarząd nie rozpocznie rozmów. Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do rzecznika prasowego PGG, czekamy na odpowiedź. Opublikujemy  ją natychmiast po otrzymaniu.

Z pierwszych informacji wynika, że w proteście uczestniczą górnicy z różnych związków zawodowych i niezrzeszeni. Jak się dowiedział netTG.pl, to protest oddolny w obronie dyrektora i przeciwko działaniom zarządy PGG. Górnicy wcześniej zwracali się do zarządu spółki z prośbą o spotkanie. 

- Od kilku tygodni górnicy domagają się od zarządu spotkania i rozmów, żeby nie dokonywać zmian w procesie likwidacji kopalni. Obawiają się, że dobry, wręcz wzorcowy proces likwidacji, który tam miał miejsce, gdzie wszystko robili własnymi siłami, gdzie Wujek można było prezentować jako przykład dla innych kopalń, w tej chwili się kończy. Usiłuje się z powrotem sprowadzić stary model, w którym spółki obce będą likwidować, przyjdą firmy, które będą na tym zarabiać. To jest nie do przyjęcia - podkreśla Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ Sierpień 80.

Związkowcy podpowiadają, jak zmniejszyć koszty likwidacji kopalni. Chodzi odprowadzanie wody z kopalni do jednej ze spółek katowickich, co kosztuje 12 mln zł rocznie. 

- Ogólny koszt likwidacji Ruchu Śląsk to 24 mln zł rocznie, więc z dnia na dzień można zdjąć połowę kosztów, bo ta woda może być odprowadzana na kopalnię Staszic, która ma pozwolenie wodnoprawne i to odbywałoby się za darmo. Nie ma na to zgody. 73 mln zł w ostatnich latach wydano na odprowadzanie tej wody. To jest typowe marnotrawstwo - wylicza Ziętek.

Pod petycją do zarządu PGG podpisała się większość załogi, w tym wszystkie związki zawodowe. To jest oddolny proces pracowników, którzy oczekują, że ktoś ich wysłucha.

Związkowcy podkreślają, że nie chodzi o eskalowanie protestu. Chcą rozmów, a nie tego, żeby ludzie ryzykowali swoim zdrowiem i życiem na dole. 

- Jeżeli zarząd te rozmowy podejmie, jesteśmy w stanie przekonać tych ludzi do zawieszenia protestu. Jeśli nie, w przyszłym tygodniu będziemy organizować protest pod siedzibą Polskiej Grupy Górniczej. I nie tylko w tej sprawie, bo tam po prostu źle się dzieje - mówi Ziętek.

Kopalnia Wujek zakończyła działalność wydobywczą na przełomie marca i kwietnia. Oficjalnie przeszła w stan likwidacji po 127 latach działania. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wstrząs w kopalni Ziemowit. Na szczęście nikt nie ucierpiał

W ruchu Ziemowit KWK Piast-Ziemowit doszło do silnego wstrząsu

Związkowcy chcą po 6500 zł nagrody dla każdego pracownika górniczej spółki

Strona związkowa z KGHM wystąpiła z wnioskiem o wypłatę dodatkowej, jednorazowej nagrody finansowej w wysokości 6 500 zł brutto dla wszystkich pracowników spółki. Powodem mają być bardzo dobre wyniki produkcyjne i finansowe KGHM Polska Miedź.

Ostatnia szychta dla 72 górników. Ta katastrofa zmieniła przepisy górnicze

Zginęli w wyniku pożaru, który wybuchł 300 metrów pod ziemią. 72 górników z kopalni Makoszowy. Ponad 300 pracowników znalazło się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Ludzka nieuwaga doprowadziła do największej tragedii w historii zakładu. Dzisiaj uczcijmy ich pamięć.

Od Jana Wyżykowskiego do KGHM. Jak powstawało pierwsze polskie zagłębie miedziowe?

To był prawdziwy przełom. 23 marca 1957 roku cztery rdzenie wiertnicze z okolic Sieroszowic zmieniły los Dolnego Śląska i całej Polski – potwierdziły obecność chalkozynu i dały początek Legnicko‑Głogowskiemu Okręgowi Miedziowemu (LGOM) oraz KGHM Polska Miedź. W ciągu kilkunastu lat „z niczego” wyrosło wielkie zagłębie wydobywczo‑hutnicze.