Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Górnicy o oczekiwaniu na wyniki testów w kwarantannie i izolacji

fot: Kajetan Berezowski

Górnicy bali się nie tyle o siebie, co o najbliższych: dzieci, żony, rodziców

fot: Kajetan Berezowski

Czekanie na wynik testu na obecność koronawirusa może przekształcić się w koszmar. Górnicy bali się nie tyle o siebie, co o najbliższych: dzieci, żony, rodziców. Tysiące telefonów do sanepidów, zaginione wyniki albo źle pobrane próbki. Na szczęście w zdecydowanej większości te historie kończyły się happy endem, ale wspomnienie strachu zostanie z nimi na zawsze.

Robert (imię zmienione), górnik z kopalni Murcki-Staszic, 21 kwietnia dowiedział się, że koledze, z którym pracował, wyszedł dodatni test na koronawirusa.

– Skierowano mnie na kwarantannę. 2 maja okazało się, że na szczęście jestem „ujemny”, więc wróciłem do pracy. 22 maja ponownie mnie przetestowano. W oczekiwaniu chodziłem do pracy. Po czterech dniach dowiedziałem się, że mój wynik jest „niejednoznaczny” i zabroniono mi przychodzić na szychtę – opowiada.

W kopalnianym sztabie poinformowano go, że sprawa zostanie przekazana do sanepidu. Ma więc siedzieć w domu i czekać na telefon.

– Nie chciałem brać L4, bo trzeba go odrabiać, zaś postojowe to grosze, a ja mam rodzinę na utrzymaniu i kredyt do spłacenia. Na szczęście miałem zaległy urlop. Dni mijały, a z sanepidu nikt nie dzwonił. Zacząłem więc sam wydzwaniać. Po chyba tysięcznym razie w końcu odebrała jakaś kobieta. Wyjaśniła, że wynik niejednoznaczny oznacza tylko tyle, że źle zrobiono mi wymaz. Prawdopodobnie patyczek był zbyt suchy. Trzeba wszystko powtórzyć. Słowem, zmarnowałem 8 dni urlopu. Po interwencji w sztabie kopalni zrobiono mu drugi test.

– Wynik miał być po dwóch dniach, ale nawet tam jeszcze nie dzwoniłem, bo zawsze najwcześniej jest przynajmniej po czterech. Wkurza mnie ta niepewność. Żona chodzi do pracy normalnie, ja też nie mam zakazu opuszczania domu. Tylko do pracy nie mogę wrócić, dopóki nie dostanę zaświadczenia, że jestem zdrowy. Czuję się dobrze, ale nigdy nie wiadomo, czy akurat nie przechodzę choroby bezobjawowo – podsumowuje.

Grzegorzowi (imię zmienione), górnikowi z kopalni Murcki-Staszic, pobrano wymaz tak, jak pozostałym kolegom, którzy mieli kontakt z zakażonymi.

– To było 11 maja. Każdego dnia dzwoniłem po wynik. W końcu dowiedziałem się, że wyniki moje i jeszcze innych kilkudziesięciu kolegów zostały po prostu zgubione przez sanepid. Kolejne badanie i dopiero 20 maja przyszła informacja, że jestem zdrowy. To było 10 dni strachu o żonę i syna. Nie chciałbym tego jeszcze raz przechodzić – podkreśla Grzegorz.

Tyle szczęścia nie miał Adam Henkelman, także górnik z Murcek-Staszica. Pracował na oddziale 01, w ścianie 108, gdzie była duża rotacja.

– Moja szychta była na rano i co tydzień skład się zmieniał, dochodziły nowe osoby. To musiało się źle skończyć. I dlatego wirus nas dopadł – opowiada.

16 kwietnia po robocie zadzwonił do niego kierownik: – Miałeś kontakt z przodowym z oddziału G1, który ma dodatni wynik. Idziesz na kwarantannę – usłyszał.

– Ten kierownik i mój sztygar też okazali się pozytywni. Umówiłem się na badanie w szpitalu w Chorzowie. Byłem zdziwiony, jak szybko poszło. Po 40 godzinach już wiedziałem, że to mam. Kazali mi się izolować, a żonę i dzieci objęli kwarantanną – wspomina Adam.

Jego koledzy, zwłaszcza z kopalń obsługiwanych przez sanepid w Gliwicach, nie mieli tyle szczęścia.

– Zagubione wyniki, niedotrzymywanie terminów to tam norma. Jeden z kolegów już 45. dzień siedzi w domu i dalej nie wie, co z nim będzie. Inny kolega z żoną na wymazobus czekali 18 dni. W Katowicach jakoś to jeszcze działa. Rozmawiałem z tymi paniami z sanepidu, są zmęczone, rozgoryczone, bo się nie wyrabiają. Jest ich za mało. Zarzucono je górą roboty – mówi górnik.

Adam w izolacji był 32 dni. Żonę i dzieci też przetestowano. Wyniki wyszły ujemne. On początkowo czuł się dobrze. Potem pojawił się ból głowy, lekki ból mięśni, brak apetytu i gorączka.

– Tak przez pięć dni. Nie było źle. Lekarz mi powiedział, że teraz mam tyle przeciwciał, że na pewno długo tego ponownie nie złapię. Najgorsze było to, że rodzina – choć ujemna – cały czas była ze mną w domu. Co prawda, starałem się izolować, po prostu zamknąłem się w pokoju, ale strach był, zwłaszcza o dzieci – mówi Henkelman.

W Sośnicy, w Gliwicach, górnikowi na kwarantannie zmarła matka. W odosobnieniu, oczekując na wyniki wymazu, był już miesiąc. Prosił o zniesienie zakazu opuszczania domu, bo musiał zorganizować pogrzeb. Inni mimo zakończenia oficjalnej kwarantanny nie mogli się dodzwonić do sanepidu i uzyskać informacji o wynikach wymazu, któremu zostali poddani. Powrócić do pracy mogą dopiero, kiedy dwa kolejne testy wykażą negatywny wynik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.