W debacie o węglu najłatwiej krzyczeć „zamykać”. Trudniej odpowiedzieć, kto i czym zastąpi stabilny, policzalny biznes w regionach, gdzie przemysł wciąż trzyma gospodarkę. Bogdanka stawia tezę: w transformacji nie wygrywa hasło, tylko efektywność.
Wystąpienie Sławomira Krenczyka, wiceprezesa zarządu ds. rozwoju LW Bogdanka, podczas XXXV Szkoły Eksploatacji Podziemnej było konkretną odpowiedzią na pytanie, które dziś wraca w całej branży: jak utrzymać konkurencyjność i stabilność biznesu, gdy spada popyt na węgiel energetyczny, rośnie presja cenowa, a miks energetyczny zmienia reguły gry.
Sławomir Krenczyk mocno postawił akcent na model funkcjonowania spółki oparty na rachunku ekonomicznym i przewadze kosztowej.
– Reprezentuję spółkę, która produkuje węgiel energetyczny po najniższym jednostkowym koszcie wydobycia. Funkcjonujemy samodzielnie na zasadzie rachunku ekonomicznego, nie korzystamy z dopłat bezpośrednich z budżetu państwa - wskazał.
W tym kontekście przywołane zostały także wstępne wyniki za 2025 r. – ponad 0,5 mld zł EBITDA i ok. 260 mln zł zysku operacyjnego – jako dowód, że efektywność w górnictwie da się mierzyć i rozliczać, a nie tylko deklarować.
Wiceprezes Bogdanki wskazał dwa równoległe zjawiska, które w praktyce definiują dziś segment węgla energetycznego. Po pierwsze – spadek zapotrzebowania. Po drugie – presja cenowa, w której mechanizmy rynkowe bywają zaburzane, a przewaga kosztowa nie zawsze automatycznie przekłada się na najlepszą ofertę.
– Pierwszy trend to stały spadek zapotrzebowania na węgiel energetyczny. Drugi trend to presja cenowa. Bogdanka nie zawsze jest w stanie zaoferować klientom najtańszego węgla – wyjaśniał.
Ta diagnoza układa logikę strategii: w trudniejszym otoczeniu nie wystarczy być „dobrą kopalnią”. Trzeba dołożyć elastyczność, technologię i odporność biznesową – tak, by utrzymać wynik niezależnie od wahań rynku.
W prezentacji Sławomira Krenczyka mocno wybrzmiała zasada, że transformacja zaczyna się od podstaw, od procesu, dyscypliny operacyjnej i konsekwencji w działaniu. Spółka rozbudowuje zdolności składowania – z ok. 0,5 mln ton do ponad 1 mln ton – aby lepiej zarządzać wahaniami zapotrzebowania i planować produkcję bez nerwowych ruchów. Kluczowe były też wątki poprawy efektywnego czasu pracy i logistyki podziemnej – tak, by „minuty na dole” przekładały się na wynik.
Padł konkretny przykład usprawnień: inicjatywa, która pozwoliła „zatrzymać” na dole niemal 300 tys. ton kamienia już na etapie dołowym – czyli odciążyć przeróbkę i koszty procesu. Pojawiły się również rozwiązania typu vending (narzędzia, ŚOI), porządkujące obrót i kontrolę kosztów.
Drugą osią wystąpienia była dywersyfikacja – pokazana nie jako slajdowa ciekawostka, lecz jako element budowania odporności spółki. Wskazano rozwój obszaru kolejowego (ok. 1 mln ton przewiezionych w roku ubiegłym i cel niemal 2 mln ton w bieżącym), projekt instalacji termicznego przetwarzania odpadów medycznych na terenie kopalni (z planem gotowości do końca przyszłego roku) oraz rozwijanie kompetencji poza samą kopalnię – również w projektach zagranicznych – wraz ze wzmacnianiem spółek zaplecza do usług dla innych branż. W obszarze energetyki akcent był jasny: rachunek, nie ideologia – PV ok. 3 MW dziś, cel 15–17 MW do końca przyszłego roku; wspomniano też pilotaż turbiny ok. 0,5 MW w szybie.
Z wystąpienia Sławomira Krenczyka wynika jeden jasny wniosek: nawet lider kosztowy musi równocześnie podnosić sprawność operacyjną i budować nowe filary przychodów, bo otoczenie rynkowe nie stanie się łatwiejsze.
– Chcemy wzmacniać naszą pozycję ekonomiczną dzięki efektywności procesów, a równocześnie realizujemy aspiracje w zakresie nowych linii biznesowych. Jesteśmy przygotowani na trudniejsze scenariusze – tłumaczył wiceprezes Bogdanki.
To zdanie spina całą strategię w jedno: transformacja nie znosi efektywności – ona ją wymusza.
A dziś widać też coś więcej: „nowy miks” to nie tylko energia, ale nowe łańcuchy wartości – od efektywnego wydobycia po surowce przyszłości i ich odzysk. Dlatego strategia Bogdanki, oparta na przewadze kosztowej i dyscyplinie operacyjnej, zyskuje dodatkowy wymiar, gdy w dyskusji pojawia się perspektywa surowców krytycznych.
– Wszyscy pytają, ile kosztuje górnictwo. My na XXXV Szkole Eksploatacji Podziemnej zapytaliśmy inaczej: ile kosztuje brak efektywności – i ile kosztuje brak planu na nowy miks energetyczny. Bogdanka pokazuje strategię bez dopłat i bez ozdobników: koszt, operacja, dywersyfikacja – podsumował prof. Artur Dyczko, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej.
I jeszcze jedno. Tegoroczna Szkoła mocno wybrzmiała również w wątku surowców krytycznych – zwłaszcza w sesji „Od złoża do odzysku: eksploatacja surowców krytycznych jako wyzwanie gospodarcze i środowiskowe”, w której prof. Maria Waksmundzka z Państwowego Instytutu Geologicznego – PIB nadała dyskusji o strategii Bogdanki dodatkowy wymiar, jakim jest walor surowców krytycznych oraz perspektywa złóż boksytów. To ważne, bo nowy miks energetyczny wymaga nie tylko efektywności operacyjnej, ale też myślenia o surowcach przyszłości
W programie znalazł się ponadto jej referat o możliwościach wykorzystania karbońskich tufów na Lubelszczyźnie jako źródła surowców krytycznych – w tym pierwiastków ziem rzadkich (REE). To wątek, który w naturalny sposób uzupełnia dyskusję o długofalowej strategii Bogdanki.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.