Nie potrzeba wojny, by tysiące Polaków na własnej skórze przekonały się w ostatnich dniach, jak ważne jest dodatkowe źródło ciepła. Mrozy i śnieg spowodowały, że w części kraju prąd zniknął z gniazdek na wiele godzin. Zbawieniem okazały się magazyny prądu, agregaty prądotwórcze i zwykłe kominki oraz kozy, te tak bardzo krytykowane przez ekologów oraz minister klimatu i środowiska Paulinę Hennig-Kloskę. Mowa o nich także w rządowym „Poradniku bezpieczeństwa”, który trafił już do większości naszych domów. I który wywołał konsternację… wśród rządowych koalicjantów, bo przecież kominek to samo zło. Ale może czasami warto zachować zdrowy rozsądek?
Na pytanie prowadzącego w programie „Graffiti” w Polsacie o alternatywne źródło energii na wypadek braku prądu minister Hennig-Kloska odpowiedziała: - A kiedy ostatnio panu prąd wyłączono w Polsce? Trochę mierzmy się z problemami, które mamy dzisiaj, a największym problemem jest problem smogu w Polsce. Budujemy rozproszony system. Są piece na pellet, są pompy ciepła, są dostępne różne alternatywne źródła energii. Natomiast eliminujemy piece, które zatruwają powietrze, którym oddychamy.
W rządowym „Poradniku bezpieczeństwa” długotrwały brak prądu wskazany jest jako jedno z kluczowych zagrożeń dla funkcjonowania gospodarstw domowych. Oznacza on utratę ogrzewania, łączności, dostępu do wody i możliwości przygotowania posiłków. W tej sytuacji miejscowe ogrzewacze pomieszczeń na paliwo stałe - kominki, piece i wolnostojące kozy - pozostają jedynym w pełni niezależnym źródłem ciepła.
Krajowa Izba Kominiarzy wydała w tej sprawie oświadczenie: „W warunkach kryzysowych ciepło przestaje być kwestią komfortu. Staje się warunkiem ochrony zdrowia i życia, szczególnie dzieci, osób starszych i chorych. Utrzymanie minimalnej temperatury w pomieszczeniach zapobiega wychłodzeniu organizmu, umożliwia przygotowanie ciepłych posiłków, zagotowanie wody do celów higienicznych oraz suszenie odzieży i pościeli. Praktyka kominiarska pokazuje, że nawet proste palenisko, podłączone do prawidłowo wykonanego przewodu dymowego, pozwala rodzinie funkcjonować w sytuacji całkowitej awarii sieci energetycznej i gazowej” - czytamy w nim.
Nowoczesne źródła bez prądu nie działają
Stowarzyszenie Kominy Polskie postuluje wprowadzenie tzw. komina bezpieczeństwa i budowę odporności energetycznej na poziomie pojedynczego budynku. Członkowie stowarzyszenia podkreślają, że komin ten nie jest zachętą do stałej eksploatacji przestarzałych urządzeń, lecz rozwiązaniem rezerwowym - umożliwiającym bezpieczne podłączenie miejscowego źródła ciepła na biopaliwo stałe w sytuacji nadzwyczajnej.
- Z punktu widzenia mistrza kominiarskiego oznacza to przede wszystkim: szczelny i odporny na wysoką temperaturę przewód dymowy, zapewniony dopływ powietrza do spalania, prawidłową wentylację pomieszczenia oraz możliwość regularnej kontroli i czyszczenia. To standard techniczny, który minimalizuje ryzyko pożaru i zatrucia tlenkiem węgla, a jednocześnie pozwala zachować funkcjonalność budynku w warunkach kryzysowych - czytamy w oświadczeniu Izby.
Kominiarze ostrzegają, że nowoczesne źródła ciepła i systemy centralne są wydajne i ekologiczne w codziennej eksploatacji, jednak bez prądu nie działają. W momencie ich awarii budynek bez alternatywnego paleniska będzie pozbawiony ogrzewania. Nawet starszy, bezklasowy kominek czy piec może w takim scenariuszu pełnić funkcję ratunkową. Zapewnia minimum egzystencji tam, gdzie zawodzi technologia zależna od zasilania.
Kominiarze zauważają, że w obowiązujących aktach prawnych brak jest mechanizmu, który rozróżniałby eksploatację stałą od czasowego użycia urządzeń grzewczych w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak długotrwałe przerwy w dostawach energii.
Przypominają też, że w okresach silnych mrozów samorządy w niektórych miastach uruchamiają tzw. koksowniki, aby umożliwić ludziom ogrzanie się. W sytuacji zagrożenia priorytetem staje się ochrona ludzi, a nie bezwzględne egzekwowanie norm emisyjnych.
- Skoro dopuszczalne są otwarte paleniska na ulicach, tym bardziej racjonalne i bezpieczne jest umożliwienie ogrzewania w kontrolowanych warunkach we własnym domu - przy użyciu paleniska podłączonego do sprawnego komina, z zapewnioną wentylacją i nadzorem kominiarskim - podkreśla Izba.
Przypomnijmy, na Ukrainie już kolejną zimę celem ataków wojsk Putina jest infrastruktura energetyczna. Tysiące ludzi pozbawionych jest prądu i ciepła. I tak tylko 3 lutego w Kijowie przy siarczystych mrozach (-20 st. C rano) w wyniku wojny ponad 1170 bloków zostało odciętych od ciepła.
Kilka dni wcześniej (od soboty, 31 stycznia) ukraiński operator sieci Ukrenergo nakazał przejście na awaryjne przerwy w dostawach energii w Kijowie oraz w obwodach: kijowskim, charkowskim i żytomierskim. W znacznej części ukraińskiej stolicy nie było prądu, wody i ogrzewania. Wstrzymano ruch pociągów w kijowskim metrze oraz w Charkowie. Także inne ukraińskie miasta były pozbawione zasilania.
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.