Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 r. i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego - poinformowała w poniedziałek na X kancelaria prezydenta. Nawrocki ocenił, że budżet na 2026 r. to “stagnacja, a nie rozwój“. Szef resortu finansów Andrzej Domański fakt przesłania ustawy do TK nazwał “politycznym teatrem bez realnych skutków“.
Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 r. - poinformowała w poniedziałek wieczorem kancelaria prezydenta. Jednocześnie prezydent zdecydował o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej - dodała.
W swoim wystąpieniu opublikowanym przez KPRP na portalu X prezydent podkreślił, że w trudnych momentach trzeba działać odpowiedzialnie, bo państwo musi funkcjonować “niezależnie od tego, czy czasy są lepsze, czy gorsze“. - Na moje biurko trafiła ustawa budżetowa. Zgodnie z konstytucją prezydent nie może jej zawetować - podkreślił.
Ocenił, że jest to budżet chaosu “z niezrozumiałymi cięciami w jednych obszarach i instytucjach oraz z nieuzasadnionymi wzrostami wydatków w innych“, np. nieproporcjonalnie wysokimi wzrostami wynagrodzeń w Sejmie. Dodał, że to budżet “niespełnionych obietnic z kampanii wyborczej i zawiedzionych oczekiwań Polaków“.
Zauważył, że nie ma podwyższenia kwoty wolnej od podatku, podwójnej waloryzacji emerytur, a ta planowana będzie jedną z najniższych od lat. Ponadto przedsiębiorcy zapłacą wyższe składki, choć “obiecywano im coś dokładnie przeciwnego, a sfera budżetowa otrzyma waloryzację na poziomie minimalnym - 3 proc. - wyliczał.
Według niego budżet “pokazuje bezradną kapitulację wobec wyzwań, przed jakimi stoi Polska“ i jest oparty na gigantycznym zadłużeniu, które nie przekłada się na lepsze życie obywateli. Jest też drugim budżetem z rzędu, w którym deficyt stanowi blisko 1/3 całkowitych wydatków w państwie - powiedział, co - jak zobrazował - oznacza, że co trzecia wydawana złotówka pochodzi z długu, czyli jest na kredyt.
Nawrocki wyliczył, że “to, co dzieje się w ciągu ostatnich trzech lat“ oznacza (po przeliczeniu na dzisiejszą wartość pieniądza) zadłużenie dwukrotnie większe od tego, które zaciągnął Edward Gierek przez dekadę. Jak wskazał, od 2024 r. radykalnie wzrósł deficyt budżetowy, a w ciągu trzech lat rząd w samym budżecie generuje blisko 800 mld zł zadłużenia, czyli więcej, niż całe roczne dochody państwa.
Ponadto w 2026 r. po raz pierwszy rok w historii, Ministerstwo Finansów otwarcie zakłada przekroczenie 60 proc. zadłużenia w stosunku do Produktu Krajowego Brutto, obliczanego według przyjętych międzynarodowych standardów obejmujących wszystkie kategorie długu - dodał, zaznaczając, że 60 procent zadłużenia to próg ostrożnościowy wpisany w art. 216 polskiej Konstytucji.
- Rząd próbuje uciec od odpowiedzialności, nie wliczając części zobowiązań i posługując się prawnymi trikami przy wyliczaniu tego alarmowego, konstytucyjnego progu. Polacy będą musieli spłacić cały dług - także ten, który obecnie chowa się w wirtualnych budżetowych skrytkach. Ta “kreatywna budżetowa księgowość“ to jest igranie z ogniem - mówił Nawrocki.
Zwrócił też uwagę, że ustawa budżetowa “nie realizuje gwarancji bezpieczeństwa“, tj. - mimo wielu deklaracji - nie zapewnia 5 proc. PKB na obronność (w budżecie zapisano 4,81 proc. - PAP). Jego zdaniem, “w czasie największych zagrożeń“ Polska nie może pozwolić sobie “na takie półśrodki“. - Jeśli nie będziemy płacić na własną armię, będziemy płacić na cudzą. Historia już nam to pokazała. I była to lekcja bardzo kosztowna - mówił Nawrocki.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.