- Formuła wypracowana w Sejmie była kompromisem i nadal za nim jesteśmy - mówi rzecznik rządu Piotr Müller o propozycji Senatu ws. zmiany z 700 na 500 m minimalnej odległości turbin wiatrowych od zabudowań mieszkalnych w tzw. ustawie odległościowej. Spodziewam się podtrzymania stanowiska Sejmu - dodał.
Na początku lutego br. Sejm znowelizował tzw. ustawę odległościową, która zakłada, że wiatraki będą mogły powstawać w odległości minimum 700 m od domów, przy spełnieniu szeregu dodatkowych warunków. Senat zaproponował w środę zmniejszenie minimalnej odległości z 700 do 500 m i dopuścił dalsze jej zmniejszenie za zgodą mieszkańców i gminy.
- W Sejmie wypracowaliśmy pewnego rodzaju kompromis. Przedłożenie rządowe faktycznie było w zakresie 500 m. Natomiast w toku dyskusji parlamentarnych, opinii, które spływały w ramach konsultacji społecznych, ostateczna decyzja jest taka Sejmu, że to będzie 700 m - powiedział w czwartek, 23 lutego, Müller na konferencji prasowej, pytany o stanowisko wobec propozycji Senatu.
Jak wskazał, odległość ta jest kwestią wyważenia pewnych racji społecznych. - Z jednej strony racji firm, które produkują energię elektryczną, stawiają farmy wiatrowe, ale również mieszkańców, którzy mieszkają w pobliżu tych farm wiatrowych - wyjaśnił.
- W związku z tym, ta formuła, która zostatał wypracowana w Sejmie była kompromisem i my za tym kompromisem nadal jesteśmy. Więc spodziewam się tutaj raczej podtrzymania stanowiska Sejmu po powrocie tych uwag z Senatu - powiedział Müller.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.