Ratownictwo: zmiana przepisów o pracy i prowadzeniu akcji

fot: Kajetan Berezowski

Większości wykonywanych zadań podczas wspólnych ćwiczeń polskich i niemieckich ratowników towarzyszyło silne zadymienie

fot: Kajetan Berezowski

Niemal 5 tys. ratowników górniczych – członków drużyn kopalnianych oraz ratowników pracujących w specjalistycznych jednostkach, jak CSRG i okręgowe stacje ratownicze, czekają zmiany.

Rozporządzenie ministra energii w sprawie ratownictwa górniczego jest częścią pakietu kilku rozporządzeń, dotyczących m.in. organizacji pracy i bezpieczeństwa w górnictwie, które weszły w życie 1 lipca. Zmiany dotyczą też zasad prowadzenia akcji w kopalniach. Nowością, na którą warto zwrócić uwagę, jest zobowiązanie, by jeden z ratowników wchodzących w skład zastępu ratowniczego miał jednocześnie kwalifikacje do udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Rozporządzenie na nowo definiuje niektóre procedury związane z działaniem ratowników czy organizacją akcji ratowniczych. Tych istotnych zmian jest oczywiście więcej. Już od pewnego czasu CSRG, z wykorzystaniem personelu inżynieryjno-technicznego poszczególnych okręgowych stacji, prowadzi szkolenia i udziela wyjaśnień.

Pakiet czterech rozporządzeń
- Wprowadzony został pakiet czterech rozporządzeń. Oprócz trzech podpisanych przez ministra energii, jedno podpisał minister środowiska. Ostatnie rozporządzenie ma duże znaczenie dla środowiska górniczego, bowiem reguluje zagadnienia dotyczące zagrożeń naturalnych w górnictwie. To również są tematy istotne z punktu widzenia służb ratowniczych. W kwestii zagrożeń naturalnych wprowadzone zostały znaczące zmiany, dlatego uważam, że to właśnie to rozporządzenie powinno spinać i zamykać cały blok zmian wprowadzanych po przyjęciu nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze z 9 czerwca 2011 roku – wyjaśnia Piotr Buchwald, prezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

Nowe przepisy wzmacniają rolę i odpowiedzialność kierownika ruchu zakładu górniczego zarówno w zakresie organizacji ratownictwa, jak i już prowadzenia samej akcji. To dobry pomysł? Zdaniem prezesa CSRG w skomplikowanych warunkach geologiczno-górniczych, w jakich przyszło prowadzić roboty, poszczególne zapisy prawne uwzględnione w każdym z tych rozporządzeń, mogą pomóc, ale nie zastąpią zdrowego rozsądku i właściwej oceny ryzyka.

Usprawnić akcję
Kierownik ruchu zakładu górniczego jest zarazem osobą kierującą akcją ratowniczą. Gdy do wypadku dochodzi pod jego nieobecność, np. w nocy, akcją kieruje dyspozytor kopalni. Dotychczasowe przepisy stanowiły, że dyspozytor przekazuje kierowanie akcją najwyższej funkcyjnej osobie przebywającej w kopalni, a ta – kierownikowi ruchu, gdy dotrze on do sztabu akcji. Nowe przepisy eliminują pośredni etap – do czasu przejęcia kierowania akcją przez kierownika ruchu, akcją ma kierować dyspozytor. Czemu służy ta zmiana?

- Przede wszystkim usprawnieniu akcji i uniknięciu chaosu w sytuacji, gdy najwyższa rangą – po kierowniku ruchu - osoba funkcyjna w chwili rozpoczęcia akcji znajduje się np. w wyrobiskach podziemnych kopalni i potrzebuje czasu, by dotrzeć do sztabu, a potem zorientować się w sytuacji. Stąd lepiej, by dyspozytor przekazał wszystkie szczegóły bezpośrednio kierownikowi ruchu zakładu, a do czasu jego przybycia skupił się na kierowaniu akcją. Dzisiaj dyspozytorzy są odpowiednio wyszkoleni, aby później w sytuacjach ekstremalnych móc sprostać dużym wyzwaniom, jakie stoją przed nimi w początkowej fazie prowadzenia akcji. Do takich zadań zgodnie z zapisami rozporządzenia przygotowują ich specjaliści CSRG – wyjaśnia prezes Piotr Buchwald.

Kolejne czekające ratowników zmiany to częstsze szkolenia, zmiany organizacyjne, bardziej rygorystyczne procedury. Kierownikami baz będą mogli być wyłącznie ratownicy. Do tej pory można było powierzyć tę funkcję także innym osobom. Zmienia się też sposób przeprowadzania trudnych robót. Wszystkie wiążące się z podwyższonym ryzykiem prace, np. otwieranie rejonów otamowanych ze względu na zagrożenie pożarowe czy metanowe, muszą być prowadzone na zasadach akcji ratowniczej, a nie jedynie zasadach pracy profilaktycznej.

Dodatkowy sprzęt
Ratownicy mają zostać doposażeni w dodatkowy sprzęt: sygnalizatory optyczne i akustyczne oraz tzw. czujniki bezruchu, sygnalizujące np. zasłabnięcie, czy inne kłopoty zdrowotne ratownika. To istotne zagadnienie, lecz na tym etapie bardziej z pozycji ratownictwa górniczego przedsiębiorcy niż samych stacji pogotowia, czyli zawodowych jednostek ratowniczych, które wymienionym sprzętem dysponują od kilku lat. Przepisy podnoszą też podstawowe wymagania stawiane ratownikowi – aby nim zostać, trzeba ukończyć 23 lata i pracować w kopalni co najmniej od dwóch lat. Dotąd wystarczył rok pracy i ukończone 21 lat.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Krajowe pochodzenie technologii - kluczowym aspektem zielonej transformacji dla Polaków

Krajowy rozwój technologii czystej energii jest dla Polaków ważniejszy od szybkiej transformacji i niskich rachunków za energię - wynika z badania przeprowadzonego przez firmę Focaldata dla instytutu Loom Strategy Centre.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.