Wprowadzone przez UE blisko 65-proc. cła antydumpingowe na wyrabiane w Chinach i Tajwanie rury ze stali nierdzewnej oraz elementy do ich łączenia są dobre dla hut w Europie, ale mogą być niekorzystne dla przetwórców surowca, m.in. przemysłu maszynowego w Polsce - mówią PAP eksperci. Komisja Europejska uznała, iż jej dochodzenie potwierdziło, że importowane z Chin i Tajwanu spawane doczołowo łączniki rur i przewody rurowe ze stali nierdzewnej były do tej pory sprzedawane w Europie po cenach dumpingowych. Aby pomóc europejskim producentom, Bruksela postanowiła więc 25 stycznia nałożyć cła, które mają wynosić w przypadku Chin od 30,7 proc. do 64,9 proc, a w przypadku Tajwanu od 5,1 proc. do 21,1 proc.
Dr Marek Łangalis, ekonomista i ekspert Instytutu Globalizacji w rozmowie z PAP ocenia, że nałożenie tak wysokich stawek celnych to klasyczne zamknięcie rynku. Jak mówi, surowiec europejski jest o 5-6 proc. droższy od dalekowschodniego.
- Surowiec będzie droższy, więc wysoko przetworzone urządzenia też będą droższe - wyjaśnia.
Przypomina, że Polska nie produkuje stali nierdzewnej, tymczasem jest np. ważnym producentem profesjonalnych maszyn dla przetwórstwa spożywczego.
- Cały produkt importujemy. Więc dla nas, dla naszego rynku - czy to jest import z Chin, Tajwanu czy z Finlandii, nie ma przełożenia na miejsca pracy w Polsce. Wręcz przeciwnie - z punktu widzenia polskiej fabryki lepiej żeby ten produkt był tańszy - zauważa.
Prezes Stowarzyszenia Stal Nierdzewna Andrzej Michalski-Stępkowski uznał natomiast, że decyzja Komisji Europejskiej wpisuje się w działania UE, polegające na coraz większej ochronie rynku wewnętrznego i ograniczaniu importu towarów sprowadzanych po cenach, z którymi żaden europejski producent nie jest w stanie konkurować. "Decydenci w Brukseli uznali, że należy chronić przemysł, a co za tym idzie miejsca pracy, na Stary Kontynencie" - wskazał.
- W zakresie wyrobów ze stali nierdzewnej, poza wprowadzonym w miniony piątek, obowiązują cła antydumpingowe na wyroby płaskie walcowane na zimno pochodzące z Chin i Tajwanu, rury bezszwowe z Chin, drut z Indii oraz elementy złączne z Indonezji, Malezji, Chin, Filipin, Tajwanu, Tajlandii i Wietnamu. Ponadto, przywóz niektórych sztab i prętów ze stali nierdzewnej pochodzących z Indii podlega cłu wyrównawczemu, czyli antysubsydyjnemu.
Według niego ostatnia decyzja KE jest jednak korzystna dla europejskich producentów stali nierdzewnych.
- Zyskają oni na konkurencyjności i będą w stanie wypracować wyższe marże - zauważa.
Michalski-Stępkowski ocenia też, że skorzystać na tym powinni - szczególnie w krótkim terminie - również dystrybutorzy i przetwórcy stali nierdzewnych.
- Każde ograniczenie importu wpływa bowiem na zwyżkę cen, a ta powinna przełożyć się na większe zyski przedsiębiorstw - powiedział PAP.
Według prezesa stowarzyszenia to ważne dla firm z branży, także w Polsce, gdyż w ostatnich latach miały one problemy z uzyskaniem satysfakcjonujących marż.
- Na szczęście jednak mniej więcej w połowie 2016 r. negatywny trend został odwrócony. Można zaryzykować tezę, że jednym z czynników, które na to wpłynęły, była prowadzona przez Brukselę polityka. Stanowisko SSN jest neutralne. Z jednej strony doceniamy działania KE zmierzające do ochrony interesów europejskich firm, głównie producentów stali nierdzewnych. Z drugiej, zwracamy uwagę, żeby nie została zachwiana równowaga rynkowa, na czym mogliby stracić niezależni dystrybutorzy, którzy muszą mieć możliwość zaopatrywania się w różnych źródłach.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.