40 lat różnicy w metryce. 40 km dzieli jedną od drugiej. I ta starsza wciąż w cieniu tej młodszej. Usiłuje z niego wyjść. Nie tylko Wieliczka, ale i zabytkowa kopalnia soli w Bochni ma się czym pochwalić, bo jest w niej co obejrzeć!
Najlepiej jest zwiedzić jedną i drugą kopalnię. Dwa razy po 2,5 godziny plus czas na dojazd. Wówczas ma się pełne wyobrażenie o tym, jak ongiś wyglądały, jak funkcjonowały Królewskie Kopalnie Soli w Wieliczce i Bochni.
Może widzieliście billboardy, z których brodacz z koroną na głowie i dziewojami w średniowiecznych przyodziewkach promują "Inny wymiar zwiedzania"? Faktycznie. Inny. Jak twierdzą w spółce Uzdrowisko Kopalnia Soli Bochnia (jest organizatorem ruchu turystycznego), to jedyna tego rodzaju podziemna ekspozycja na świecie. Jedyna, bo multimedialna.
Specjalizująca się w tworzeniu multimedialnych ekspozycji firma Adventure wykonała dla bocheńskiego muzeum górniczego 25 punktów multimedialnych, rozmieszczonych na 2-kilometrowej długości trasie. Podziemna Ekspozycja Multimedialna kosztowała ok. 4 mln zł. Inwestycję sfinansowano z funduszy spółki Uzdrowisko (50 proc. udziałów ma w niej Kopalnia Soli Bochnia) przy wydatnym wsparciu Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Za unijne pieniądze kupiono m.in. 15 monitorów LCD, 6 projektorów, 2 tablice interaktywne oraz kiosk multimedialny. Dzięki tej technice do zwiedzających mogą przemawiać król Kazimierz Wielki albo kupcy z Genui...
Najlepiej z górnikiem
Wieliczkę co roku (od 2006 r.) odwiedza ponad milion turystów. Sądzić należy, że wielu z nich nie ma pojęcia o istnieniu podziemnego muzeum w Bochni. Do niego w 2012 r. zajrzało 148 tys. zwiedzających. Dla porównania: Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego Guido w Zabrzu zwiedziło 100 tys. osób.
Muzea sztuki górniczej zwiedza się wyłącznie z przewodnikami. W Bochni jest ich 60. W tej grupie jest 7 emerytowanych górników. Jeśli mielibyście wybór, idźcie z grupą oprowadzaną przez górnika. Studenci też was oprowadzą, ale o pracy w kopalni soli najlepiej opowie górnik.
Mam osobistego przewodnika. Po podziemiach oprowadza mnie Lucjan Łysik (od 2010 r. emeryt, po 28 latach pracy "w soli").
- Inny wymiar zwiedzania oferujemy od 2011 r. To swego rodzaju podróż w czasie i jednocześnie zniwelowanie monotonii, gdy zwiedzający idą chodnikami. W takich miejscach są teraz ekrany LCD, z których do turystów przemawiają aktorzy wcielający się w rolę królów i książąt, opowiadających o naszej kopalni ich czasów. Mamy kilka hologramów średniowiecznych górników, pan ich zobaczy, wyglądają jak żywi! Wycieczkom wyświetlamy także kilkunastominutowy film o średniowiecznej Bochni. Nakręcił go dla nas Andrzej Celiński. Ten reżyser był nominowany do Oscara! - zachwala przewodnik.
Bochnia zachwala się sama sobą. Tu się zjeżdża na poziom 300 szolą, a w Wieliczce się schodzi. Tu nie ma wielkich komór jak w siostrzanej kopalni. Za to w Wieliczce nie można pograć pod ziemią w koszykówkę, a tu - jak najbardziej. Tam trasę trzeba przemierzać per pedes. Tu część szlaku można przemierzyć kolejką. A na miłośników dodatkowych atrakcji czeka spływ łodzią (trzeba dojść od głównego szlaku prawie 2 km). Oczywiście i tu są rzeźby sakralne i kaplice wykute w soli (na dole nie jest biała, ale szara), mniejsze niż w Wieliczce, ale nie mniej urokliwe.
Ze wszystkich tych multimedialnych atrakcji najbardziej spodobali mi się kupcy z Genui i holograficzni górnicy. Kupcy po "ożywieniu" twarze mają pełne mimiki i wszystko to osiągnięto poprzez operowanie światłem. Świetlni gwarkowie jawią się jako duchy z przeszłości i po chwili prezentacji jako i one znikają. Co tu gadać. To trzeba zobaczyć.
148 metrów zjeżdżalnią!
Ciekawe są opowieści przewodnika o tym, jak sól była kiedyś w cenie. Stąd porzekadło "słone ceny". Kto słyszał o Łysku z pokładu Idy, ten zdziwi się, gdy przewodnik będzie pokazywał stajnię. Dowiecie się, że gadanie, iż w kopalniach konie ślepły, to pic na wodę...
- Legenda spopularyzowana przez Gustawa Morcinka - podkreśla Lucjan Łysik. - Koń, jak miał ciemno, to kroku do przodu nie zrobił. Musiał mieć przed sobą górnika-przewodnika. Po paru latach konia wywożono na górę. Zawsze w nocy. A potem dawkowano mu światło, by nie oślepł od niego. I taka jest prawda.
Należy wspomnieć jeszcze o dwóch atrakcjach. Schody Regis - różnica między dołem a górą: 106 m. Nogi bolą. I współczesna konstrukcja: zjeżdżalnia. O, tego z pewnością w Wieliczce nie będzie! Kładziesz na drewnianej rynnie zjeżdżadełko. Siadasz na nim. Odpychasz się z progu jak niegdyś Małysz, a resztę załatwia grawitacja. Jedzie się przez 148 m, przy różnicy poziomów wynoszącej 37 m. Rekord trasy: 9 sekund. Ląduje się na materacach w Komorze Ważyn, największej z trzech udostępnianych dla turystów. Jeśli ktoś chce powtórzyć zjazd, musi pokonać 307 drewnianych stopni. Trzeba to i tak uczynić, jeśli chce się wrócić na powierzchnię...
Wracać koniecznie nie trzeba. O ile tylko wykupiło się opcję nocowania w komorze. Zdrowy sen zapewniony!
Bocheńska kopalnia, jak już wspominaliśmy na naszych łamach, została wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Po kilku latach z pewnością ten wpis zaprocentuje zwiększonym zainteresowaniem turystów, szczególnie zagranicznych. Bo można założyć z dużą dozą pewności, że za granicą tylko miłośnicy historii wiedzą o istnieniu zabytkowej kopalni soli w Bochni. I miejmy nadzieję, że to się zmieni!
W galerii: Kopalnia soli w Bochni. Lipiec, 2013 r. (zdjęcia: Andrzej Bęben - portal górniczy nettg.pl)
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.