Górnictwo: związkowcy z PGG żądają podwyżek, za kilka dni rozmowy

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

W środę o godzinie 8.00 rano najnowsza wersja umowy zostanie wyłożona w siedzibie PGG, aby organizacje nie uczestniczące w posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego mogły ją zaakceptować

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Wnioskowana przez związkowców z Polskiej Grupy Górniczej (PGG) podwyżka wynagrodzeń o 10 proc. kosztowałaby spółkę ok. 350 mln zł rocznie - wynika z informacji przekazanych związkom przez zarząd Grupy. Rozmowy w tej sprawie zaplanowano na 26 marca.

We wtorek, 13 marca, minął termin, jaki związkowcy dali zarządowi PGG na realizację zgłoszonego - w formie sporu zbiorowego - postulatu płacowego; w tym samym dniu władze Grupy zaprosiły stronę społeczną na rozmowy. W czwartek, 15 marca, związkowcy ujawnili w portalu społecznościowym pismo, w którym PGG wstępnie odniosła się do żądań związkowców. Zarząd spółki przypomniał, że już w ubiegłym roku zwiększono środki na płace.

"Do końca ubiegłego roku, pomimo prowadzonej restrukturyzacji aktywów spółki, na wynagrodzenia została wyasygnowana dodatkowo kwota 174 mln zł. Kwota ta stanowiła większość wolnych środków spółki" - czytamy w piśmie.

Wcześniej prezes PGG Tomasz Rogala informował, że w ub. roku średnie wynagrodzenie w PGG wyniosło 6538 zł, wobec zakładanego wcześniej na poziomie 6225 zł.

Zapraszając związki do rokowań na temat płac zarząd PGG przypomniał także o toczących się rozmowach na temat przyjęcia nowego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy w firmie, w którym - zgodnie z porozumieniem z kwietnia 2016 r. - wprowadzony ma zostać motywacyjny system wynagradzania.

"Żądanie podwyższenia płacy o 10 proc. utrwala dotychczasowe rozwiązania, które nie zawierają efektywnych elementów motywacyjnych, zmieniają tym samym dotychczasową filozofię i kierunek działania (...). Tak dynamiczna zmiana kierunku i poziomu żądań wymaga przeprowadzenia pogłębionych analiz ekonomicznych i przeprowadzenia procesu formalnoprawnego, czy i w jakim zakresie realizacja żądania jest możliwa do spełnienia, tym bardziej, że opiewa ono na kwotę około 350 mln zł" - czytamy w piśmie.

Przedstawiciele PGG nie komentują przekazanych związkowcom informacji, podkreślając, iż liczą na konstruktywne rozmowy ze stroną społeczną. Niewykluczone, że w zaplanowanych na 26 marca rokowaniach wezmą udział także szefowie Ministerstwa Energii.

W ocenie przewodniczącego Solidarności w PGG Bogusława Hutka, potrzeba podwyższenia płac w spółce nie ulega wątpliwości.

"O konieczności podwyżek płac w PGG mówimy już od dłuższego czasu. Kolejne wnioski o rozpoczęcie konkretnych rozmów w tej sprawie pozostawały bez oczekiwanej przez stronę społeczną reakcji zarządu spółki, stąd decyzja o skorzystania z trybu, jaki daje przedstawicielom załogi ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Mamy nadzieję, że teraz wreszcie rozmowy ruszą z miejsca i uda się nam wynegocjować długo oczekiwane przez załogę podwyżki" - powiedział Hutek, cytowany przez biuro-prasowe śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Przed ponad tygodniem wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski za uzasadniony uznał postulowany przez związkowców wzrost płac w PGG, zastrzegł jednak, że ewentualne podwyżki trzeba pogodzić z realizacją planu inwestycyjnego spółki.

"Mamy tego świadomość i jednocześnie przypominamy, że najważniejszą inwestycją dla przyszłości naszej firmy powinni być ludzie. Nawet jeśli będziemy mieli na dole maszyny ze złota, to bez ludzi firma nie przetrwa. Mam nadzieję, że ta oczywista prawda dociera i do ministrów, i do zarządu, i do inwestorów" - skomentował Hutek.

Według związkowców zarobki w kopalniach i zakładach PGG znacząco odbiegają od płac w innych spółkach węglowych - różnice na takich samych stanowiskach w porównaniu z kopalniami innych spółek sięgają 1000-1200 zł miesięcznie. W ocenie Hutka spółka przestała być atrakcyjnym pracodawcą dla młodych ludzi i coraz trudniej będzie jej o fachowców, którzy mogą znaleźć lepiej płatną pracę w innych branżach.

Szef Solidarności w PGG ocenił, że postulat 10-procentowego wzrostu płac nie jest wygórowany. Przypomniał, że ostatnie podwyżki w kopalniach i zakładach Grupy miały miejsce w 2012 r.

"Potem już było właściwie nieustanne zaciskanie pasa. Teraz firma, m.in. dzięki obecnej ekipie rządzącej, wyszła na prostą, co ludzie z pewnością doceniają. Gdy była potrzeba, by dla ratowania przedsiębiorstwa ograniczać swoje zarobki, załoga się na to zgadzała. Teraz nadszedł czas, aby pracownicy skorzystali z tego, że firma osiąga dobre wyniki" - podsumował przewodniczący.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.

Górnicy rozpoczęli strajk głodowy. Napięta sytuacja w chilijskim górnictwie

Pracownicy kopalni miedzi Antofagasta PLC w Chile zaostrzyli w piątek trzydniowy strajk. Trzech członków związku zawodowego rozpoczęło głodówkę. Przywódcy związkowi próbowali wywrzeć presję na firmę, aby powróciła do stołu negocjacyjnego – podaje Bloomberg.

Polska ma złoża, ale czy ma klimat do inwestycji? O górnictwie, Myszkowie i społecznej akceptacji w Sejmie

Myszków pokazuje więc fundamentalny problem polskiej gospodarki surowcowej: samo udokumentowanie zasobów nie oznacza jeszcze możliwości ich gospodarczego wykorzystania. Potrzebne są dalsze analizy techniczne i ekonomiczne, ocena oddziaływania na środowisko, odpowiednie warunki prawne i inwestycyjne, a przede wszystkim dialog z lokalną społecznością.