Górnictwo: wkrótce PGG rozpocznie kolejny etap restrukturyzacji

fot: Jarosław Galusek/ARC

Półfinał konkursu „Pracuję bezpiecznie" planowany jest na 8 listopada, a jego organizatorem będzie kopalnia Jankowice

fot: Jarosław Galusek/ARC

Utworzenie trzech kopalń zespolonych z dziewięciu samodzielnych dotąd zakładów, rozpocznie kolejny etap restrukturyzacji Polskiej Grupy Górniczej (PGG) - przekonują przedstawiciele grupy, wskazując zalety zmian organizacyjnych. Chodzi m.in. o większą elastyczność i niższe koszty.

- Trwają intensywne prace nad ostatecznym modelem kopalń zespolonych, podjęte zostały decyzje personalne dotyczące dyrekcji połączonych kopalń. Wyznaczony na 1 lipca termin łączenia zakładów górniczych zostanie dotrzymany - zapewnił rzecznik PGG Tomasz Głogowski.

Z początkiem maja PGG przejęła od Kompanii Węglowej 11 kopalń. Dzięki utworzeniu trzech kopalń zespolonych 1 lipca łączna liczba kopalń Grupy zmniejszy się do pięciu. Samodzielne pozostaną kopalnie Sośnica i Bolesław Śmiały, a połączone będę: Marcel, Jankowice, Chwałowice i Rydułtowy (będą działać pod wspólnym szyldem ROW), Pokój, Halemba-Wirek i Bielszowice (utworzą kopalnię Ruda) oraz Piast i Ziemowit.

Jak informowaliśmy już w portalu górniczym nettg.pl, w minionym tygodniu zarząd PGG ogłosił skład dyrekcji kopalń; ze stanowisk odchodzą dyrektorzy i ich zastępcy z uprawnieniami emerytalnymi, następuje zmiana pokoleniowa. Zmniejszy się też łączna liczba dyrektorów oraz struktura kierownictwa - zarząd PGG liczy na nową jakość w zarządzaniu.

Choć nie wszystkie połączone ze sobą kopalnie mają obecnie podziemne połączenia, stopniowo planowana jest ich technologiczna integracja. Dzięki temu będzie możliwe np. zlikwidowanie niewykorzystanej infrastruktury na powierzchni i pod ziemią. Inna potencjalna korzyść to możliwość wspólnego korzystania z kosztownych maszyn i urządzeń oraz lepsza koordynacja produkcji i planowanie wykorzystania złoża.

W większej strukturze łatwiejsze ma być także elastyczne zarządzanie załogą, np. poprzez przemieszczanie pracowników. Jest to tym bardziej istotne, że PGG, gdzie pracuje obecnie ponad 32 tys. osób, planuje stopniowe zmniejszanie zatrudnienia. Oprócz ok. 600 osób z uprawnieniami emerytalnymi odejść mają też osoby, które nabędą takie uprawnienia w tym roku.

Ponadto część pracowników, wraz ze zbędnym nieprodukcyjnym majątkiem, ma w przyszłości dobrowolnie przejść do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK), by tam skorzystać z osłon socjalnych - tzw. urlopów górniczych i jednorazowych odpraw pieniężnych. W niedawnym sondażu taką chęć zadeklarowało ponad 4,5 tys. pracowników PGG.

Według wcześniejszych informacji, do SRK w przyszłym roku trafi np. część majątku kopalni Pokój, po jej połączeniu z innymi rudzkimi kopalniami: Bielszowice i Halemba-Wirek. Tzw. resztkowe złoże węgla w kopalni Pokój będzie można wybrać dzięki połączeniu z kopalnią Bielszowice, już w ramach kopalni zespolonej, zaś zbędny majątek Pokoju wraz z częścią załogi trafi do SRK. Bielszowice przejmą wówczas funkcje technologiczne kopalni Pokój w zakresie odstawy węgla, jego transportu na powierzchnię oraz wzbogacania. W ramach kopalni zespolonej łatwiej będzie też sięgnąć po część złoża kopalni Halemba.

Utworzenie kopalń zespolonych to jedno z działań, które mają przyczynić się do obniżenia kosztów wydobycia. W biznesplanie PGG założono, że docelowo wydobycie jednej tony ma kosztować średnio ok. 214 zł, czyli kilkanaście procent mniej niż obecnie.

Koszty produkcji mają być mniejsze m.in. dzięki unowocześnieniu transportu urobku. Dotyczy to np. rybnickiej kopalni Chwałowice, gdzie węgiel nadal transportowany jest na powierzchnię w wozach. Po połączeniu z innymi rybnickimi kopalniami, w przyszłym roku część węgla z Chwałowic będzie transportowana pod ziemią do obecnej kopalni Jankowice, skąd trafi na powierzchnię szybem i będzie dalej przetwarzana w zakładzie przeróbczym Jankowic. To również pozwoli ograniczyć zbędną infrastrukturę, a tym samym zmniejszy koszty. Podobne działania możliwe będą też w innych kopalniach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej