Górnictwo: ukraińscy górnicy dotarli do polskich kopalń

1408713872 zasiadko kiyvpost com

fot: wsws.org

Połowa kopalń wokół Ługańska i Doniecka przymusowo wstrzymała wydobycie, które spadło regionie o połowę (na zdj. górnicy z kopalni im. Zasiadki w Doniecku)

fot: wsws.org

Coraz częściej polskie media obiega informacja o tym, że nasze kopalnie zaczęły zatrudniać pod ziemią górników z Ukrainy, którzy imigrują zarobkowo do Polski.

Z reguły ich formalnymi pracodawcami są tzw. górnicze firmy zewnętrzne, które świadczą komerycjnie wyspecjalizowane usługi dla kopalń węgla, np. przy wierceniach, drążeniu wyrobisk, zbrojeniach i demontażu obudów, budowie odcinków systemu transportowego i orurowania. Pojawienie się ukraińskich pracowników w górnictwie było tylko kwestią czasu, gdyż polski rynek pracy coraz silniej nasycają poszukujący pracy ze wschodu. Nie ma praktycznie branży, w której nie byłoby obecnie ukraińskich pracowników, począwszy od prac sezonowych na roli i przy przetwórstwie spożywczym, przez budownictwo, magazyny, produkcję przemysłową, po usługi i handel. Szacuje się, że w polska gospodarka wchłonęła ok. 1,2 mln Ukraińców.

Załogi firm górniczych z Ukraińcami w składzie pracują m.in. w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej. Wtorkowy Puls Biznesu szacuje, że pracę górniczą wykonuje tam przynajmniej kilku Ukraińców.
Sama PGG jasno deklaruje, że na razie nie zamierza zatrudniać obcokrajowców. - Bazujemy na absolwentach szkół średnich, z którymi mamy umowy o współpracy - powiedział dziennikarzom Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.

W mediach spekuluje się, że kopalniom po prostu opłaca się korzystać z usług firm zewnętrznych, ponieważ różnica w kosztach w przeliczeniu na wynagrodzenie pracującego pod ziemią może wynosić nawet ok. tysiąca złotych, tymczasem na rynku ciągle przybywa prywatnych firm górniczych.

Podobnie jak PGG, również Jastrzębska Spółka Węgla nie zatrudnia bezpośrednio obcokrajowców. Daniel Ozon, prezes JSW, potwierdza, że jeśli w kopalniach jastrzębskich pracują Ukraińcy, to jedynie w firmach zewnętrznych.

Tylko godzina drogi i niecałe 70 km dzieli podlubelską kopalnię Bogdanka od przejścia granicznego z Ukrainą w Dorohusku Berdyszczach. Mimo to ani w firmach, ani na listach płac Bogdanki próżno szukać sąsiadów z Ukrainy. Puls Biznesu tłumaczy to faktem, iż spółka oferuje na tle regionu doskonałe wynagrodzenia i miejsca pracy są zwyczajnie rozchwytywane przez polskich mieszkańców. 

Niełatwo o pracę także w największej polskiej prywatnej kopalni w Czechowicach-Dziedzicach - Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia. Jego czeski prezes Michal Heřman tłumaczy Pulsowi Biznesu, że pracownicy muszą mieć nie tylko kwalifikacje, ale i dobrze znać język, bo zależy od tego bezpieczeństwo w kopalni.
- Pewne nadzieje wiążemy z polskimi górnikami pracującymi w wygaszanych kopalniach czeskiej firmy OKD - wyjawił Heřman.

Ukraińscy górnicy dotarli też do małych prywatnych zakładów górniczych węgla kamiennego: Ekoplus w Bytomiu i zabrzańskiej kopalni Siltech, której szef Jan Chojnacki ocenia, że nawet w ciągu miesiąca opanowują słownictwo i komunikację w języku polskim, niezbędną do specyficznej pracy w górniczym zespole.

W Zagłębiu Lwowsko-Wołyńskim oraz w kopalniach Donbasu górnicy ukraińscy zarabiają kilkakrotnie mniej niż ich polscy koledzy (szeregowy górnik w państwowej kopalni nie może liczyć na więcej, niż w przeliczeniu kilkaset złotych). Co gorsza państwowe kopalnie miesiącami zalegają z wypłatą wynagrodzeń i Związek Zawodowy Górników Ukrainy regularnie dobija się o nie, organizując m.in. pikiety pod gmachami rządowymi w Kijowie oraz blokady drogi międzynarodowej do granicy z Polską. Wskutek wieloletnich zaniedbań i braku inwestycji praca w ukraińskich kopalniach jest wyjatkowo niebezpieczna, a niektóre z zakładów górniczych w Donbasie dzierżą niesławne światowe rekordy w statystyce ofiar śmiertelnych przy wydobyciu węgla.

Mimo wielu oficjalnych zapowiedzi restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego na Ukrainie przebiega bez znanych z Niemiec czy Polski programów osłonowych i pakietów socjalnych, a zwalniani górnicy nie otrzymują specjalnych odpraw, ani pomostówek do emerytury.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

„Podziemne Królestwo” – materiał dziennikarzy śledczych TVN24 o tym kto blokuje zmiany w górniczym kolosie

Reportaż „Czarno na Białym” wskazuje na dwa główne powody kryzysu: cykliczność rynku węgla koksowego i wieloletnie zaniechania restrukturyzacyjne. W 2022 r. tona węgla koksowego kosztowała rekordowe 360 dolarów, dziś to 230 dolarów – na granicy opłacalności. Jak tłumaczy w programie zarząd JSW, przychody nie pokrywają kosztów. Poduszka 7 mld zł z czasów hossy została w ciągu trzech lat wydana na pokrycie kosztów funkcjonowania.

Protest w Bogdance. Zarząd spółki deklaruje otwartość na dialog

Rozpoczął się protest w Bogdance. Związkowcy pod siedzibę zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka przynieśli drewnianą trumnę z napisem „górnictwo i energetyka” i zapowiedzieli, że nie wyjdą z budynku – informuje Polskie Radio Lublin.

Południowy Koncern Węglowy wsparł ćwiczenia ratownicze MAYDAY’26

Południowy Koncern Węglowy S.A. był jednym z głównych partnerów czwartej edycji MAYDAY’26 – wydarzenia poświęconego doskonaleniu współpracy służb ratowniczych podczas zdarzeń z dużą liczbą poszkodowanych. Spółka udostępniła na potrzeby ćwiczeń infrastrukturę kolejową Zakładu Górniczego Janina w Libiążu i zaangażowała pracowników w obsługę ruchu kolejowego. W wydarzeniu uczestniczyli także ratownicy górniczy z ZG Janina, którzy prezentowali specjalistyczny sprzęt i prowadzili instruktaż pierwszej pomocy.

JSW: Kolejne kroki w sprawie wniosku do ARP o udzielenie ponad 1 mld zł pożyczki

Jastrzębska Spółka Węglowa poinformowała w raporcie, iż 23 listopada zostanie zwołane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie. Jednym z punktów obrad ma być podjęcie uchwały w sprawie wyrażenia zgody na ustanowienie zabezpieczeń umowy pożyczki, która ma zostać zawarta pomiędzy JSW a Agencją Rozwoju Przemysłu.