Górnictwo: tysiąc złotych za akcje z sufitu?

fot: Jarosław Galusek/ARC

Oferta, w której górnik może dostać „za prawo do akcji” tysiąc złotych gotówki, jest w rzeczywistości ukrytą formą pożyczki obciążonej nieznanymi do końca kosztami

fot: Jarosław Galusek/ARC

Górniku! Pracowałeś na kopalni? Zadzwoń! Odkupimy od Ciebie prawo do akcji. Odbierz gotówkę już dziś! - kuszą tłustym drukiem ulotki i ogłoszenia, rozklejane ostatnio w katowickich kopalniach. Nie uprzedzają niestety, że dając dziś tysiąc złotych, sprytna firma zmusi górnika, by zwrócił jej wielokrotnie więcej, a nawet być może zlicytuje majątek...

Firma jest anonimowa, pod hasłem "Prawa do akcji" ogłasza się tylko wielkim numerem telefonu komórkowego, który, wychodząc po szychcie, pracownicy kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego mogą oderwać z dolnego brzegu ogłoszenia. Ilu z ponad 16 tys. górników KHW i tysięcy emerytów górniczych zaniosło ulotki do domów i żyje teraz nadzieją na szybkie podreperowanie budżetu? To nic, że spółka nie została sprywatyzowana i jej kapitał nie składa się z żadnych akcji, którymi można by handlować w publicznym obrocie.

- Parę lat temu KHW miał wejść na giełdę, było o tym głośno, związki robiły masówki, załogi musiały wypowiedzieć się za albo przeciw. I ludzie do dzisiaj mają to w głowie. Że może z tymi akcjami i giełdą przyszedł teraz czas i coś jest na rzeczy? - Piotr M., emeryt kopalni Kleofas, rekonstruuje nam hipotetyczny sposób myślenia górnika. - Tylko wśród moich znajomych co najmniej trzech lub czterech potraktowało ofertę poważnie - dodaje.

Sam postanowił skorzystać i zadzwonił pod wskazany numer. Młody mężczyzna uprzejmym głosem zaprosił go do siedziby firmy, do biura notarialnego w centrum Katowic. - Sprawy trzeba omówić osobiście, nie przez telefon - zachęcał tajemniczo.

Biuro okazało się... stolikiem ustawionym na korytarzu kamienicy, niedaleko drzwi prawdziwego katowickiego notariusza. - Zaczęło mi świtać, że coś tu nie gra. Prosto z mostu zapytałem tego biznesmena: "Dajecie mi pieniądze, a czy to nie jest przypadkiem jakaś pożyczka?" - emeryt zapamiętał, że w tym momencie mężczyzna przenikliwie zmierzył go wzrokiem i zmieszał się.
- Uciął, że jeśli ja pracowałem w Kleofasie, to oni jeszcze nie są pewni, czy będę objęty tymi akcjami. I że przeprasza, ale oferta dla mnie jest nieaktualna - wspomina górnik.

Jakimi kwotami kuszą "inwestorzy giełdowi" i jakie warunki przemycają w umowach? Czy mogą pozostać bezkarni? Ciąg dalszy czytaj w piątek (21 lutego) w portalu nettg.pl: Umowy najwyższego ryzyka

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.