Górnictwo: Po czeskich aktywistach ekologicznych teraz niemieccy działacze żądają zamknięcia polskiej kopalni węgla brunatnego

fot: Tomasz Rzeczycki

Kopalnia węgla brunatnego Turów

fot: Tomasz Rzeczycki

Kolejna skarga do Komisji Europejskiej w sprawie kopalni w Turowie. Tym razem złożyła ją niemiecka organizacja ekologiczna BUND, której aktywiści uważają, że wydobycie węgla brunatnego w tamtym rejonie Saksonii skutkuje drastycznym spadkiem poziomu wód gruntowych. Czy rząd właściwie zareaguje na spór? W kryzysie energetycznym zamknięcie tej ważnej kopalni nie wchodzi w grę.

Sporna kopalnia leży przy czeskiej i niemieckiej granicy i bez wątpienia ma wpływ na środowisko tych państw. Ekolodzy z Niemiec, podobnie jak wcześniej Czesi, domagają się zatrzymania wydobycia prowadzonego przez Polską Grupę Energetyczną. Ich zdaniem oprócz problemów z wodą eksploatacja doprowadziła także do licznych uszkodzeń domów. W miastach takich jak Zittau (Żytawa) na wielu domach mieszkalnych pojawiły się pęknięcia.

Wniosek Niemców popiera też Greenpeace Czechy oraz Stowarzyszenie Sąsiedzkie z północno-czeskiej miejscowości Uhelna. Czeski rząd ma w tej sprawie związane ręce, bo zawarł porozumienie z polskim rządem, które umożliwia dalszą eksploatację kopalni. Zobowiązuje ono Polskę do wypłacenia 45 milionów euro rekompensaty dla Pragi.

Przypomnijmy, że w kopalni Turów złoże węgla brunatnego eksploatowane jest w sposób przemysłowy metodą odkrywkową od roku 1904, kiedy była to kopalnia Herkules. W 1924 r. zagłębie przeszło w posiadanie koncernu Aktiengesellschaft Sächsische Werke, a wydobywany węgiel był dostarczany do brykietowni i elektrowni Hirschfelde (Friedensgrenze). W 1947 r. wprowadzono nazwę Turów, a eksploatowane złoże nazwano Turów I.

W 1968 r. rozpoczęto budowę kopalni Turów II. Powstał wówczas kombinat paliwowo-energetyczny, który poza dwoma złożami obejmował również elektrociepłownię w Turoszowie. Roczne wydobycie kopalni to ok. 12 mln t węgla. Dodatkowo zdejmowane jest 30 mln m sześc. tzw. nadkładu. Powierzchnia odkrywki wynosi około 2400 ha. Węgiel brunatny, jako paliwo podstawowe, dostarczany jest przenośnikami taśmowymi do jednej z najważniejszych polskich elektrowni – Turowa. Kopalnia, zgodnie z przyznaną koncesją, ma działać do 2044 r. Wtedy wyczerpie się tam węgiel.

Republika Czeska pozwała Polskę w sprawie kopalni przed TSUE po długich, bezowocnych negocjacjach. W maju 2021 r. Polska sprzeciwiła się nakazowi TSUE, który zakładał natychmiastowe zamknięcie kopalni, twierdząc, że miałoby to negatywny wpływ na system energetyczny kraju i doprowadziło do utraty tysięcy miejsc pracy. We wrześniu 2021 r. TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej kary 500 tys. euro dziennie za niezaprzestanie wydobycia. Do czasu osiągnięcia 3 lutego 2022 r. porozumienia ze stroną czeską naliczono łącznie 68,5 mln euro kary.

Zamknięcie kopalni, którego domagali się Czesi, a teraz Niemcy, oznacza m.in. jednoczesne wyłączenie odwadniania. W efekcie – jak ostrzegał przed rokiem prof. Wojciech Naworyta z AGH – woda z otaczającego górotworu zacznie swobodnie napływać do wyrobiska przez warstwy zawierające minerały siarkonośne.

– Po kilkudziesięciu latach w wyrobisku będziemy mieć zbiornik o pojemności 1,5 mld m sześc. z... kwasem siarkowym. Takie jezioro będzie martwe przez co najmniej 300 lat. Dojdzie do katastrofy ekologicznej. Jeśli te wody zaczną wpływać do czeskich ujęć, to dojdzie nam do tego jeszcze katastrofa społeczna, bo nie będzie wody pitnej. Jeśli dodatkowo wyrobisko nie zostanie przygotowane do pełnienia funkcji akwenu, czyli nie zostaną wykonane prace przewidziane na zakończenie eksploatacji kopalni, to podczas zalewania powstaną niekontrolowane osuwiska o trudnej do przewidzenia skali. Może się zdarzyć, że połowa Bogatyni osunie się do wyrobiska. Prawdopodobne jest też, że rozmyciu ulegnie filar Nysy i rzeka wpłynie na jakieś 15 lat do wyrobiska, zanikając na całym pozostałym odcinku. To nie są fantazje, tylko przewidywania na podstawie empirii, doświadczeń górniczych, geologicznych, hydrogeologicznych – mówił ekspert w rozmowie z „Trybuną Górniczą”.

Elektrownia Turów to około 2 tys. MW i 8 proc. polskiego systemu elektroenergetycznego. Po ewentualnym zamknięciu kopalni nie będzie węgla do produkcji energii. W obliczu kryzysu energetycznego nie możemy sobie na to pozwolić.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.