Górnictwo: Pięćdziesiąt dwa lata temu doszło do cudu w Zabrzu, górnik przetrwał pod ziemią 158 godzin

1554118453 alojzypiontek

fot: Stanisław Jakubowski

Piontka przewieziono do szpitala w Zabrzu w stanie zadowalającym, bez wewnętrznych obrażeń. Był przytomny i kontaktowy

fot: Stanisław Jakubowski

O godz. 5.14 ratownicy usłyszeli głos górnika wołającego o pomoc. To był głos Alojzego Piontka, 37-letniego rębacza, który po tąpnięciu został uwięziony w długim na ponad 70 m chodniku. Ratownicy zanim dotarli do Piontka, wcześniej odnaleźli ciała 8 górników, którzy nie przeżyli katastrofy. 37-latek przetrwał pod ziemią 158 godzin, a to, co zdarzyło się w kopalni Rokitnica, określa się mianem „cudu w Zabrzu”. Od tych wydarzeń mija równo 52 lata.

Wstrząs w zabrskiej kopalni miał miejsce 23 marca 1971 r. Jego energię oszacowano na 7,1 x 10^7 J. Objął ścianę 83 w pokładzie 508 oraz przyległe wyrobiska.

W pierwszym etapie akcji udało się uratować 8 górników. Do odnalezienia było jeszcze 11 osób. W miejsca, gdzie potencjalnie mogli się znajdować, prowadzono trzy chodniki ratunkowe. Pierwsze ciało odnaleziono 25 marca po 38 godzinach akcji. W kolejnych dniach udało się odnaleźć siedem kolejnych. Nikt wówczas nie przypuszczał, że ktoś mógł przeżyć tąpnięcie. Ratownicy 30 marca dotarli jednak do żywego 37-letniego rębacza Alojzego Piontka. Potem odnaleziono jeszcze dwa ciała.

Piontek znajdował się w chodniku, który był zawalony na długości ok. 70 m. Był przyciśnięty styliskiem od łopaty. Udało mu się jednak wyswobodzić. Stylisko przepiłował blaszką od lampki górniczej i potem udało mu się przedostać do niszy, w której czekał na ratunek. Później opowiadał, że gdyby nie tracił przytomności, to pewnie by nie przeżył. Aby przetrwać, pił mocz oraz nakłuwał dziąsła. Krwią nawilżał spierzchnięte wargi. W miarę możliwości starał się też nadawać sygnały dla ratowników. Przede wszystkim był skrajnie wyczerpany, ale żadnych innych poważnych obrażeń nie miał. Przeważały stłuczenia.

Po wypadku dostał rentę i mieszkanie. Do kopalni już nigdy więcej nie zjechał. Stał się postacią publiczną i symbolem wytrwałości górniczej oraz słuszności zasady, że akcję ratowniczą prowadzić trzeba aż do znalezienia wszystkich górników. Poświęcono mu film dokumentalny, książkę, a nawet komiks. Gdy zmarł w 2005 r., miał 71 lat. Pod koniec życia zmagał się z górniczą chorobą – pylicą.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Co już zrobiono w sprawie JSW?

Na swoim facebookowym profilu minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podsumował, co już udało się zrobić w sprawie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Napisał m.in. o braku odwagi decydentów w zakresie wdrożenia głębokiej restrukturyzacji, która mogłaby ustabilizować finanse spółki w trudnych czasach.

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A-

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A- i jednocześnie utrzymała negatywną perspektywę ratingu - podało w piątek Ministerstwo Finansów. Fitch spodziewa się, że deficyt finansów publicznych w 2027 r. wyniesie 6,7 proc. a wzrost PKB wyniesie 2,9 proc.

Został górnikiem na jeden dzień. Wyjątkowa szychta w kopalni

Projekt „Zostań górnikiem na jeden dzień", w ramach wsparcia WOŚP, zrealizowany został w Kopalni Soli Wieliczka. Paweł z Warszawy zjechał 170 metrów pod ziemię i odbył prawdziwą górniczą szychtę.

Hossa na warszawskim parkiecie przyciąga inwestorów

Hossa na warszawskiej giełdzie sprzyja zainteresowaniu inwestowaniem, co widać w rosnącej liczbie rachunków maklerskich - wskazał Polski Instytut Ekonomiczny. Zdaniem ekspertów Osobiste Konta Inwestycyjne, które zaczną działać od 1 stycznia 2027 r., pojawią się w korzystnym dla rynku momencie.