Górnictwo: Najbardziej poszkodowani trafili do siemianowickiej Oparzeniówki

fot: Maciej Dorosiński

Mamy pod kopalnią karetki. W gotowości jest pogotowie lotnicze. W sumie do tej pory w akcji brało udział 13 karetek i dwa śmigłowce - mówi Łukasz Pach, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego

fot: Maciej Dorosiński

Po wypadku w kopalni Pniówek (20 kwietnia), dwóch wybuchach metanu, do szpitali w Siemianowicach Śląskich, Rybniku, Żorach, Jastrzębiu Zdroju i Wodzisławiu Śląskim trafiło 20 górników. Ci w najcięższym stanie (10 osób,  z których potwierdzono śmierć jednego) zostali przewiezieni do Centrum Leczenia Oparzeń. Część przebywa na intensywnej terapii, część na oddziale chirurgii.

- Najbliższe godziny będą decydujące, jeśli chodzi o rokowania ich stanu - mówi Przemysław Strzelec, dyrektor ds. medycznych w Centrum Lecenia Oparzeń.

Do siemianowickiej Oparzeniówki pierwszy pacjent trafił około 2 w nocy. Przywiozło go pogotowie lotnicze. Następni byli sukcesywnie dowożeni. Część górników poszkodowanych w wypadku, którzy tam trafili, wcześniej została już wstępnie opatrzona w innych szpitalach. Większość poszkodowanych to bardzo młodzi mężczyźni w wieku około 20 lat, kilku około 40 lat.

- To są ciężkie, głębokie oparzenia, obejmujące duże powierzchnie, od kilkunastu do kilkudziesięciu procent ciała, także dolne drogi oddechowe. Wykonujemy diagnostykę oparzeń dróg oddechowych. Część pacjentów już była w komorze hiperbarycznej, kolejni są do niej kierowani. Lekarze rozpoczynają hodowlę komórek skóry. Rokowania są poważne, a to dopiero kilka godzin od wypadku. Choroba się rozwija - mówi dr Mariusz Nowak, dyrektor CLO.

Podkreślił, że górnik, który zmarł w CLO nie miał najmniejszych szans na przeżycie ze względu na bardzo rozległe oparzenia. Lekarze mają do czynienia obecnie z oparzeniami II, III, a nawet IV stopnia. W jednym przypadku objęte nimi jest całe ciało pacjenta. 

Lekarze z CLO wyjaśnili, że pierwsza doba po wypadku to tak naprawdę rozwój wstrząsu oparzeniowego. Tu rokowania poprawia szybkie leczenie pulmonologiczne, w tym umieszczenie w komorze hiperbarycznej. Jednocześnie lekarze pobierają komórki skóry do hodowli. Poparzenia są rozległe, konieczne będą przeszczepy. Na pewno nie skończy się na pojedynczych operacjach, będzie ich wiele. Leczenie i rekonwalescencja potrwa od kilku do nawet kilkunastu tygodni. 

CLO dysponuje nowoczesną komorą hiperbaryczną, która zmniejsza powiększanie się obrzęku, poprawia ukrwienie, zmniejsza ryzyko pogłębiania się oparzeń. Usprawnia leczenie dróg oddechowych. Mówiąc ogólnie - poprawia rokowania. 

Akcja ratunkowa została chwilowo wstrzymana, ale karetki pogotowia i ratownicy medyczni są pod szpitalem i czekają na  kolejnych uratowanych górników.

- Mamy pod kopalnią cztery karetki. W gotowości jest też cały czas pogotowie lotnicze. W sumie do tej pory w akcji brało udział 13 karetek i dwa śmigłowce - poinformował Łukasz Pach, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.