Górnictwo: jeszcze jest czas, nadal można ich uratować

fot: Jarosław Galusek/ARC

Przed reformą stopni górniczych w 2003 r. epolety z białym orłem na czerwonym mógł nosić tylko minister i jego pierwszy zastępca odpowiedzialny za górnictwo - przypomina Jerzy Markowski

fot: Jarosław Galusek/ARC

Jerzy Markowski, ekspert górniczy i były wiceminister gospodarki, podkreśla, że trzej poszukiwani w Zofiówce górnicy, jeśli tylko nie zostali zaciśnięci, to cały czas mają szansę na ocalenie. W miejscu katastrofy da się oddychać. Wtłaczane jest powietrze. Podkreśla też, że takiego jak w Jastrzębiu-Zdroju uwolnienia się metanu nie było do tej pory w historii górnictwa na Górnym Śląsku. Takie procesy zdarzały się za to w kopalniach na Dolnym Śląsku.


- Jak śledzi się akcję ratowniczą w Zofiówce, to trudno uwierzyć, że polskie górnictwo należy do najbezpieczniejszych na świecie.

- A jednak tak właśnie jest. Trzeba mierzyć się z najlepszymi, czyli Stanami Zjednoczonymi, Niemcami i Kanadą, gdzie technologia związana z wydobyciem i bezpieczeństwem jest na najwyższym światowym poziomie. Nie mamy się czego wstydzić, u nas poziom jest podobny. Podobnie jak bilans nakładów inwestycyjnych związanych z bezpieczeństwem pracy. Zdecydowanie i tu jesteśmy w światowej czołówce.

- Wypadek w Zofiówce spowodował jednak wysyp komentarzy nawołujących do zamknięcia kopalń. Dlaczego tak się dzieje?

- Górnictwo nadal ma kłopot w wizerunkiem. Ludzie w kraju widzą górnika albo jak pali opony przed siedzibą spółki, albo wynoszonego na noszach po wypadku, daj Boże żywego.

- Jest jeszcze szansa na to, że zaginieni górnicy żyją?

- Tak i to spora. Proszę zauważyć, że dwaj górnicy, których odnaleziono, zginęli nie od uduszenia, a zostali zaciśnięci. Tam można oddychać, a to najważniejsze. Mamy jeszcze czas, by to wszystko dobrze się zakończyło. W Nowym Wirku w 1995 r. po pięciu dniach wydobyto czterech żywych górników, jeden z nich leżał tam razem z martwym kolegą. Nie wspominam już o Alojzym Piontku, który zasypany przeżył pod ziemią osiem dni. Szansa jest zawsze. Zdumiał mnie natomiast poziom metanu w atmosferze chodnika - mówiono o 50 proc.

- Co to oznacza?

- Tąpnięcie musiało otworzyć ogromny, naturalny zbiornik z metanem. W kopalniach Górnego Śląska takie zdarzenia nie zostały do tej pory odnotowane. Tutaj metan uwalnia się podczas urobku, jest zamknięty w strukturze węgla. Zdarzają się za to, tak jak np. w Szczygłowicach, "fukacze", czyli niewielkie naturalne zbiorniki, które otwierają się podczas eksploatacji. Ale to, co wydarzyło się w Zofiówce, to u nas ewenement. Wydawało mi się, że już wszystko w górnictwie widziałem, a jednak to mnie zaskoczyło. Podobne duże zbiorniki gazu mieliśmy za to w kopalniach Dolnego Śląska, takich jak Nowa Ruda, Thorez, Wałbrzych, Victoria.

- Jak pan ocenia samą akcję ratowniczą?

- Póki trwa, nie należy jej oceniać, ani też dywagować o przyczynach wypadku. Teraz ważne jest coś innego. Ratownicy próbują dotrzeć do zaginionych z dwóch stron. Wiadomo, gdzie mogą się znajdować dzięki temu, że tuż przed wstrząsem korzystali z telefonu i podali lokalizację. Ponieważ pod ziemią ludzie zazwyczaj pracują w grupach, trzymają się razem, to jest szansa, że teraz też będą niedaleko siebie. Jestem dobrej myśli.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kryminał na weekend: „Zbrodnia w raju”. Historia porwania dziecka na Lazurowym Wybrzeżu

Popularny francuski pisarz Guillaume Musso tym razem zabiera czytelników w podróż po Lazurowym Wybrzeżu w latach 20. ubiegłego wieku. Narrację w kryminale prowadzi tak, jak robiła to Agatha Christie. Główny bohater skrupulatnie przesłuchuje podejrzanych i kieruje nas do zaskakującego finału.

Jacek Korski: Jastrzębska na kroplówce

Przeczytałem, że w kopalni Silesia rusza nowa ściana, a jednocześnie dzierżawca i właściciel zalegają pracownikom z wypłatami. Nie spodziewam się, że ściana dostanie nowe wyposażenie, bo to kosztuje. Mogę tylko mieć nadzieję, że nie oszczędzano na bezpieczeństwie.

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Likwidacja, czyli co dalej z naszą kopalnią

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o likwidacji KWK Żory i wypadku w kopalni Szczygłowice. Ale w 33. numerze „Trybuny Górniczej” z 22 sierpnia 1996 r. znalazło się wiele innych interesujących tematów.