Górnictwo: górnicy z Dolnego Śląska w kopalniach napotykali na wytrącenia rud uranowych przy fedrowaniu węgla

1581068629 skubacz wysocka gig md

Prof. Krystian Skubacz i prof. Małgorzata Wysocka ze Śląskiego Centrum Radiometrii Środowiskowej

Mówiąc o zagrożeniach występujących w kopalniach węgla kamiennego, w pierwszej kolejności wymienia się metan, tąpania czy pożary. Te najmocniej utrwaliły się w świadomości społeczeństwa. Mało kto kojarzy kopalnie z zagrożeniem radiacyjnym, a ono także występuje pod ziemią. Jednak jak zapewniają eksperci ze Śląskiego Centrum Radiometrii Środowiskowej im. Marii Goeppert Mayer, działającego w Głównym Instytucie Górnictwa, w naszym kraju mamy bardzo dobre uregulowania prawne dotyczące ochrony radiologicznej w sektorze wydobywczym.

W górnictwie podstawowymi czynnikami zagrożenia radiacyjnego są krótkożyciowe produkty rozpadu radonu, wody dołowe zawierające izotopy radu oraz wytrącające się z radonośnych wód osady zawierające izotopy radu: 226Ra i 228Ra. Radon jest promieniotwórczym gazem szlachetnym, należącym do szeregu promieniotwórczego uranu 238U i toru 232Th.

Grunt to przewietrzanie
– Przede wszystkim musimy tu mówić o powietrzu, które może być źródłem zagrożenia radiacyjnego dla załóg górniczych. Stężenie radonu i jego krótkożyciowych pochodnych jest w nim uzależnione od warunków technicznych, czyli głównie od wentylacji. Im wyrobiska są bardziej przewietrzane, tym zagrożenie powodowane pochodnymi radonu jest niższe. Zwiększona wentylacja występuje np. tam, gdzie mamy do czynienia z zagrożeniem metanowym – tłumaczy prof. Małgorzata Wysocka, kierownik Śląskiego Centrum Radiometrii Środowiskowej.

Dodaje, że zagrożenie radonowe występuje wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia ze słabo przewietrzanymi i zamkniętymi przestrzeniami. Można do tego grona zatem zaliczyć także podziemne trasy turystyczne, a także budynki, w przypadku których źródłem zagrożeń jest przede wszystkim radon przenikający ze skał stanowiących jego podłoże.

Górnicy zostali zaliczeni do grupy, której działalność zawodowa jest związana z występowaniem wzmożonego promieniowania naturalnego. Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 18 stycznia 2005 r. w sprawie dawek granicznych promieniowania jonizującego (Dz.U. Nr 20, poz. 168) ustanowiono, że dawka graniczna, wyrażona jako dawka skuteczna (efektywna), wynosi 20 mSv (milisiwertów) w ciągu roku kalendarzowego. Dawka ta może być w danym roku kalendarzowym przekroczona do wartości 50 mSv, pod warunkiem, że w ciągu kolejnych pięciu lat kalendarzowych jej sumaryczna wartość nie przekroczy 100 mSv. Prawo atomowe wprowadza dwie kategorie zagrożenia: A i B, które zostały ustanowione dla oceny zagrożenia radiacyjnego. Kategoria A obejmuje pracowników, którzy mogą być narażeni na dawkę skuteczną przekraczającą 6 mSv w ciągu roku lub na dawkę równoważną przekraczającą jedną trzecią wartości dawek granicznych dla soczewek oczu, skóry i kończyn. Kategoria B obejmuje pracowników, którzy mogą być narażeni na dawkę skuteczną przekraczającą 1 mSv w ciągu roku lub na dawkę równoważną równą jednej dwudziestej wartości dawek granicznych dla soczewek oczu, skóry i kończyn.

Mówiąc o dawkach, trzeba określić, jakie skutki mogą one wywołać w organizmie.

Minimalizowanie zagrożeń
– Jeśli człowiek jednorazowo przyjmie dawkę 500 mSv, to będzie miał zawroty głowy, wymioty i będzie odczuwał dyskomfort, ale skutki tego napromieniowania miną. Natomiast dawka na poziomie 3000 do 5000 mSv jest już śmiertelna. Ok. 50 proc. osób, które jej doświadczą, umrą w przeciągu dwóch tygodni. Musimy jednak pamiętać, że skutki otrzymywania niewielkich dawek mogą się przejawić nawet po kilkunastu latach – mówi prof. Krystian Skubacz ze Śląskiego Centrum Radiometrii Środowiskowej.

– W kopalniach węgla kamiennego miały miejsce bardzo rzadkie sytuacje, kiedy dawki przekraczały poziom 20 mSv. Najczęściej mamy do czynienia z dawkami nieprzekraczającymi poziomu 1 mSv czy 6 mSv. Niemniej coroczne analizy zagrożenia radiacyjnego w górnictwie pokazują, że w pojedynczych przypadkach poziomy te bywają przekraczane i pewna liczba górników powinna zostać zakwalifikowana do kategorii A lub B. W każdym zakładzie górniczym musi być osoba – inspektor ochrony radiologicznej – która zajmuje się organizacją ochrony radiologicznej, której celem jest minimalizowanie zagrożeń radiacyjnych. Tym działaniom służy informowanie załogi górniczej o niebezpieczeństwach i specjalnym oznaczaniu rejonów, gdzie zagrożenie jest większe, informowanie o przekroczeniu ustanowionych limitów dawek i odpowiednia opieka medyczna – stwierdza ekspert.

W Polsce mieliśmy jednak do czynienia z kopalniami, gdzie dawki były większe.

– Pod względem radioaktywności szczególne były kopalnie na Dolnym Śląsku, co wynikało z budowy geologicznej i obecności wtrąceń rud uranowych – mówi prof. Wysocka.

– W tamtym okresie kontrola nie była na takim poziomie, jak obecnie, ale miała ona miejsce i dzięki temu wiemy, że takie przypadki odnotowywano – dodaje prof. Skubacz.

Mapa radonowa Polski
Eksperci podkreślają, że bardzo ważne jest, aby o zagrożeniach wynikających z ekspozycji na podwyższone promieniowanie jonizujące informować nie tylko pracowników, ale także społeczeństwo.

– Implementując dyrektywę europejską 2013/59/EURATOM, jesteśmy zobligowani jako kraj członkowski do tego, aby wprowadzić w życie przepisy dotyczące badania poziomu radonu w budynkach mieszkalnych i w powietrzu glebowym. Ponadto musimy stworzyć mapę radonową naszego kraju, która będzie dostępna dla wszystkich. Mam nadzieję, że niebawem ona powstanie, bo pewne kroki w tym kierunku zostały już poczynione. Ludzie muszą mieć dostęp do informacji, aby wiedzieli, że takie zagrożenie istnieje. To właśnie wiedza pomaga nam w unikaniu niebezpieczeństwa – stwierdza pani profesor.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.