Fotowoltaiczny boom – uważaj na nieuczciwe lub niefachowe firmy, bo błędy w instalacji mogą dużo kosztować

fot: Pixabay.com

W wielu przypadkach na instalację fotowoltaiczną można uzyskać ulgi podatkowe lub różnego rodzaju dofinansowania, przez co opłacalność jeszcze bardziej wzrasta, a okres zwrotu inwestycji staje się znacząco krótszy

fot: Pixabay.com

Niekorzystne dla konsumentów zmiany w prawie i chęć zdążenia z zakończeniem inwestycji przed końcem roku powodują, że inwestorzy kupują zestawy fotowoltaiczne w pośpiechu, nie przebierając w ofertach. Popełniają przy tym sporo błędów, które w przyszłości będą prawdopodobnie ich sporo kosztować.

– Wskutek dobrej koniunktury za ostatnie lata na rynku fotowoltaicznym pojawiło się wiele firm przypadkowych, kierujących się wyłącznie motywacją szybkiego zarobku oraz zaniedbujących kwestie jakości – mówi Bartosz Bąbrych, prezes firmy N Energia, zajmującej się odnawialnymi źródłami energii.

Jego zdaniem obecnie zdecydowana większość mikroinstalacji w Polsce jest wykonana niezgodnie z instrukcjami montażu oraz podstawowymi normami i może przestać prawidłowo działać już za dwa lata. W tym okresie unaoczniają się wszystkie wady ukryte.

Wszystko to dlatego, że instalacja fotowoltaiczna nie może być jednocześnie dobrą i tanią. Niska cena powoduje niską jakość oraz zagrażające życiu i mieniu inwestorów błędy montażowe, skutkami których mogą być zarówno niska produkcja, nieszczelności dachu, jak i pożar lub zerwanie instalacji przez wiatr. 

Wiele mitów
Co do pożarów wokół fotowoltaiki narosło wiele mitów. Tak naprawdę jest ich niewiele, ale nie można nie zauważyć, że ponad 40 proc. z nich to według badania TÜV Rheinland Fraunhofer w 18,8 proc. wynik błędu w montażu, w 17,7 proc. awaria urządzeń, a w 5,2 proc. błędu w projekcie.

Bardzo często błędy niedoświadczonych ekip zakładających instalacje są nie do naprawienia, wskutek czego konieczny jest zupełny demontaż instalacji.

Kolejna nowa zasada w kolejnej edycji Mojego Prądu dotyczy wielkości instalacji. Moc instalacji fotowoltaicznej powinna być dostosowana do rocznego zapotrzebowania na energię. Instalacja  powinna być tak dobrana, aby całkowita ilość energii wyprodukowanej i odprowadzonej do sieci energetycznej przez instalację objętą grantem w ciągu roku nie przekroczyła 120 proc. całkowitej ilości energii pobranej z sieci przez wnioskodawcę w tym samym okresie rozliczeniowym.

Ten warunek jest związany z powszechnym w Polsce zjawiskiem przewymiarowania instalacji fotowoltaicznych oraz jako skutek nadmiernego obciążenia sieci przesyłowych i awaryjnego wyłączenia falowników.

Program Mój Prąd dał mocny impuls dla rozwoju rynku fotowoltaiki. Mechanizmy wsparcia istniały i wcześniej, ale to właśnie Mój Prąd dzięki prostocie i możliwości otrzymania przez prosumenta niemal od ręki zwrotu części kosztów instalacji został przysłowiowym game changerem dla branży.

– Od kilku miesięcy postulowaliśmy wprowadzenie kryterium jakościowego do zasad przyznawania dotacji na fotowoltaikę. Przez ostatnie kilka lat obserwowaliśmy dużo niepokojących zjawisk, które nazywaliśmy chorobami wieku młodzieńczego branży fotowoltaicznej. Chodzi zarówno o liczne nieuczciwe praktyki sprzedażowe, jak i problemy z jakością wykonania instalacji – reasumuje Bartosz Bąbrych. 

Falownik tylko certyfikowany
Na szczęście prawo zaczyna się zmieniać i bardziej chronić konsumenta. 1 sierpnia wszedł w życie obowiązek certyfikowania falowników, czy inaczej inwerterów przyłączanych do sieci niskiego napięcia. Oznacza to konieczność uzyskania potwierdzenia, że falownik/inwerter działa zgodnie z unijną normą NC RfG. Ten obowiązek spoczywa na producentach komponentów instalacji.

Inwerter to jeden z głównych elementów mikroinstalacji PV o mocy do 50 kW. Tego typu instalacje odpowiadają za ok. 70 proc. całkowitej mocy zainstalowanej fotowoltaiki w Polsce. Zatem temat certyfikacji dotyczy licznej grupy użytkowników elektrowni słonecznych w kraju. Do tej pory dla instalowanych falowników wymagana była tylko deklaracja zgodności wystawiona przez producenta.

– W myśl nowych przepisów obowiązek certyfikacji komponentów spoczywa na producentach falowników. Jednak zmiana norm dotyka także firmy montujące instalacje, które posiadają w swoich magazynach gotowe do montażu urządzenia. Po 1 sierpnia 2021 r. wszystkie uruchamiane instalacje fotowoltaiczne muszą posiadać odpowiednie certyfikaty, aby mogły być przyłączone do sieci elektroenergetycznej – mówi Olga Muras z Sunday Polska.

Zmiany w prawie są z pozoru nieistotne dla odbiorcy końcowego, ponieważ konieczność spełnienia nowych wymogów przeniesiona jest na wykonawców instalacji i ich dostawców. Niemniej istnieje ryzyko, że nierzetelni podwykonawcy będą montować niewłaściwie podzespoły aż do wyczerpania zapasów. Może to powodować przedłużającą się procedurę odbioru instalacji i przyłączenia jej do sieci elektroenergetycznej. W skrajnych przypadkach operator może nawet odmówić włączenia fotowoltaiki do swojej sieci.

– Posiadanie falownika bez certyfikatu może skutkować różnymi konsekwencjami. Lokalny operator elektroenergetyczny może odmówić przyłączenia instalacji do sieci. Istnieje więc ryzyko, że niemożliwe będzie korzystanie z gotowej instalacji PV, jeżeli nie posiada odpowiednich certyfikatów – dodaje Olga Muras.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.

Kolejny wiadukt w Katowicach do remontu. Miasto ogłosiło przetarg

Samorządowa spółka Katowickie Inwestycje zamawia remont wiaduktu drogowo-tramwajowego w ciągu ul. 1 Maja nad Aleją Murckowską, czyli drogą krajową nr 86. Miejski remont ma być skoordynowany z inwestycją PKP Polskich Linii Kolejowych dot. równoległego wiaduktu kolejowego nad DK86.