Fakty i mity o górnictwie oraz koksownictwie
Mieszkam w Zabrzu i ostatnio w naszym mieście wielki niepokój wzbudziła pogłoska o zamierzonej likwidacji Jadwigi – ostatniej zabrzańskiej koksowni. Niepokój dotyczy nie tylko miejsc pracy w samej koksowni i obsługujących jej firmach.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Jacek Korski
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Mieszkam w Zabrzu i ostatnio w naszym mieście wielki niepokój wzbudziła pogłoska o zamierzonej likwidacji Jadwigi – ostatniej zabrzańskiej koksowni. Niepokój dotyczy nie tylko miejsc pracy w samej koksowni i obsługujących jej firmach.
Oprócz koksu i węglopochodnych koksownia produkuje ciepło, którym ogrzewana jest część zabrzańskiej dzielnicy Biskupice. Jest wśród nich także obecny Szpital Miejski, w przeszłości przez wiele lat Szpital Górniczy. Od ponad stu lat wszystko to rosło wokół zakładów Borsiga, czyli w przeszłości kopalni, koksowni oraz huty żelaza. Dziś została tam tylko koksownia, bo hutę zamknięto w okresie międzywojennym, a kopalnię Jadwigę (później Pstrowski) na przełomie wieków.
Siltech, który zakończył wydobycie w ubiegłym roku, korzystał z infrastruktury dawnej kopalni Rokitnica (też weszła w skład Pstrowskiego). To przypomnienie historii ma zwrócić uwagę, że w przeszłości wokół powstających zakładów powstawało całe zaplecze mieszkaniowe i usługowe z siecią powiązań, których na co dzień nie dostrzegamy. I właśnie w momencie zagrożenia jakąś zmianą uświadamiamy sobie problem. Stąd bierze się zaniepokojenie władz miasta i administratorów budynków, którym nagle może zabraknąć ogrzewania.
Wracając do koksowni, pamiętam początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy obrońcy środowiska naturalnego głośno domagali się likwidacji tego zakładu jako wyjątkowo uciążliwego dla środowiska. Wtedy była to jedna z kilku czynnych koksowni w Zabrzu. Ostatecznie Jadwiga ocalała i została zmodernizowana. Dziś zagrożenie nadchodzi z innej strony – trudności ma firma będąca właścicielem koksowni i jednocześnie spółka-córka JSW. Nasuwa mi się refleksja nad tym, jak szybko potrafią upaść – w świetle faktów – niektóre mity
Całkiem niedawno, kiedy zrobiło się głośno o problemach Jastrzębskiej Spółki Węglowej, używano argumentu, że za chwilę będzie to jedyny w Unii Europejskiej producent węgla koksowego i koksu, strategicznych surowców. W obliczu takiej informacji przed spółkami „matką” i „córką” powinna rysować się świetlana przyszłość. Przecież na Wschodzie mamy wojnę i wiemy, że musimy się intensywnie dozbrajać – dotyczy to całej Europy. Koks jest niezbędny do produkcji żelaza i nie tylko, więc w czym problem?
Myślę, że problem tkwi w tym, że i prawdziwego węgla koksowego wydobywamy zbyt mało i wydobywamy go za drogo. Dlatego najstarsza koksownia firmy, czyli Jadwiga, staje przed widmem zakończenia działalności. Specyfika koksowni polega na tym, że musi ona pracować w sposób ciągły. Jak nie ma czego przerabiać, to pojawia się problem. Widziałem to kilkanaście lat temu w Iranie, kiedy nagłe odcięcie od dostaw węgla koksowego z Donbasu (wskutek prorosyjskiej rebelii) narobiło sporo problemów. Pisząc o przemijaniu chwały świata, myślę niestety o całym polskim górnictwie węglowym. Pomimo akcentowania różnicy pomiędzy paliwem, czyli węglami energetycznymi i krytycznym surowcem chemicznym, czyli węglem koksowym, są one wydobywane w tym samym zagłębiu w porównywalnych, trudnych warunkach górniczo-geologicznych. Podobne są zagrożenia. Takie same są przepisy. Różnic jest też trochę.
Węgiel energetyczny postrzegany jest jako zło i jedna z przyczyn globalnego ocieplenia. Węgiel koksowy to cenny surowiec w ubogiej w surowce Europie, a w Polsce trzeba go staranniej niż ten gorszy węgiel oczyszczać, czyli wzbogacać. Wyższa niż w przypadku węgla energetycznego cena węgla koksowego nie zawsze rekompensuje wysokie koszty jego wydobycia. Z taką sytuacją mamy od pewnego czasu do czynienia i, moim zdaniem, nie wynika to tylko ze spadku cen i rosnącego w wolumenie wydobycia JSW udziału węgli gorszych niż węgiel typu hard, czyli do produkcji koksu metalurgicznego. Potrzebna jest rzetelna ocena, a nie frazesy.
Życzę powodzenia wszystkim czynnym górnikom, koksownikom i pracownikom firm stale z nimi współpracującym. A wszystkim życzę, aby nam wszystkim towarzyszyła uczciwie przedstawiana prawda o sytuacji, nie tylko w górnictwie, bo na mitach i fikcji trudno coś sensownego budować. Wszyscy zasługujemy na uczciwość!