Nagły zanik złoża na większych głębokościach

fot: Tomasz Rzeczycki

Po zamknięciu kopalni Podgórze, kopalnia w Radoniowie była ostatnią w Polsce prowadzącą wydobycie uranu

fot: Tomasz Rzeczycki

Sześćdziesiąt lat temu, w 1963 r. zakończyła wydobycie ostatnia czynna w Polsce kopalnia uranu w Radoniowie. Pod koniec działalności eksploatowała ona rudę o zawartości koło 0,1 proc. tego promieniotwórczego pierwiastka.

Uran w Polsce kojarzony bywa z dwoma miejscami wydobycia - z Kowarami i pobliską Miedzianką. Mniej osób ma świadomość, że spośród ponad 322 tys. t uranu wydobytego w polskich Sudetach w latach 1948-1963, ponad 63 proc. - konkretnie 203,4 tys. t pochodziło z Radoniowa. W przeliczeniu na metaliczny uran Radoniów dał 344 t tego pierwiastka, a wszystkie pozostałe kopalnie w Sudetach - 359,6 t. Tak więc prawie połowa polskiego wydobycia uranu pochodziła z kopalni w Radoniowie.

Radoniów to niewielka wieś na Pogórzu Izerskim. Położona jest w gminie Lubomierz, przy szosie i linii kolejowej łączącej Zgorzelec z Jelenią Górą. Dysponentem tamtejszej kopalni były Zakłady Przemysłowe R-1 w Kowarach, którym zresztą podlegały pozostałe kopalnie uranu. Zawartość metalu w złożach była zróżnicowana. Tam, gdzie było go stosunkowo dużo, złoża były niewielkie i szybko następowało ich sczerpanie. Przykładowo w obszarze górniczym Dziećmorowice średnia zawartość uranu w złożu była największa i wynosiła aż 0,75 proc. Jednak tamtejsza kopalnia, w której wcześniej wydobywano nikiel i ołów, dała tylko 6,2 t metalicznego uranu i szybko została zamknięta.

Podobnie było ze złożami w Kletnie, Miedziance czy Mniszkowie, które po kilku latach uznano za wyeksploatowane. W 1954 r. na skalę przemysłową wydobywano uran już tylko ze złóż Radoniów i Podgórze w Kowarach. Gdy w 1959 r. kowarską kopalnię uranu zamknięto, Radoniów został jedynakiem w skali kraju. Otwarta była kwestia, na jak długo.

Komisja Surowcowo-Technologiczna Państwowej Rady do spraw Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej na posiedzeniu 6 maja 1961 r. postanowiła o rozwoju kopalni w Radoniowie, zakładając, że będzie ona czynna kolejne pięć lat. Spodziewano się, że możliwe będzie wydobycie około 40 t uranu rocznie z rudy o zawartości 0,2 proc. Wkrótce jednak przyszło niemiłe rozczarowanie, gdy poniżej poziomu -515 m stwierdzono nagły zanik złoża.

Dyrekcja kopalni postawiona była przed wyborem całkowitej likwidacji bądź też jeszcze dalszego wydobycia rudy o zawartości 0,1 proc. uranu, lecz nienadającej się na eksport. Ruda taka miałaby stanowić zapas dla zakładu doświadczalnego produkującego koncentrat uranowy.

Nieracjonalne byłyby też nakłady na modernizację kopalni w Radoniowie, która nie spełniała już szeregu norm odnoszących się do stanu i rodzaju urządzeń górniczych. Z tego względu kopalnia korzystała z odstępstw, na które zgodę wyraził Okręgowy Urząd Górniczy. Na skutek tych okoliczności 14 czerwca 1962 r. kopalnia w Radoniowie postawiona została w stan likwidacji. W 1963 r., czyli w ostatnim roku fedrowania, wydobyto 58 474 t rudy. Jak wynikało z bilansu, w złożu pozostawiono 31 551 t rudy, zliczonych do strat eksploatacyjnych.

Jak podaje Robert Klementowski, autor monografii sudeckiego uranu, do koca 1963 r. prowadzono demontaż wyposażenia kopalni. Likwidacja urządzeń powierzchniowych i uporządkowanie terenu trwały do połowy kolejnego roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.