Dla podróżujących po miastach ważna jest jakość i czas podróży, a nie konkretny środek transportu

fot: Krystian Krawczyk

W minionym roku do Polski sprowadzono ponad 1 mln używanych samochodów

fot: Krystian Krawczyk

Mieszkańcy Warszawy, Krakowa, Poznania, Wrocławia i Katowic wskazują kierunek rozwoju miejskiego transportu. Chcą jeździć transportem zbiorowym, ale oczekują buspasów i większej liczby kursów. Chcą ograniczeń wjazdu dla samochodów emitujących najwięcej spalin, bo wiedzą że auta silnie zanieczyszczają powietrze. To nie auto jest ważne, ale czas przejazdu – informuje Polski Alarm Smogowy.

Na jego zlecenie zostało przeprowadzone badanie opinii społecznej.

- Chcieliśmy sprawdzić, jak mieszkańcy chcieliby rozwijać transport w mieście, co im przeszkadza, co liczy się najbardziej. Deklaracje respondentów wskazują, że ich poziom świadomości i gotowość do podejmowania odważnych decyzji, jest dużo większa niż polityków rządzących dużymi polskimi miastami – czytamy na stronie PAS.

Dla podróżujących po miastach ważna jest jakość i czas podróży, a nie konkretny środek transportu. Aż połowa kierowców zadeklarowała, że byłaby chętna do rezygnacji z codziennego korzystania z auta - tak jak dla wszystkich badanych i dla nich liczy się zwiększanie liczby kursów transportu zbiorowego, bliskość przystanków i mniejsze korki. Dlatego większość chce usprawnień np. w postaci buspasów gwarantujących, że rozkład jazdy zostanie dotrzymany.

Dla PAS ważne było także, jak mieszkańcy widzą rolę samochodu w miastach - 83 proc. badanych nie ma wątpliwości, że auta są współodpowiedzialne za wysoki poziom zanieczyszczenia powietrza w miastach. „Dlatego większość z nich uważa, że konieczne jest zwiększenie kar dla kierowców i mechaników decydujących się na usunięcie filtrów DPF zatrzymujących zanieczyszczenia ze spalin. Chce tego niemal 90 proc. badanych. Wysokim poparciem cieszy się pomysł zwiększenia opłat za rejestrację samochodów używanych emitujących najwięcej  zanieczyszczeń. Pomysł zmiany części pasów drogowych na buspasy popiera 66 proc. badanych. Akceptacja dla zakazu wjazdu starych samochodów z silnikiem diesla do centrów miast jest na poziomie 67 proc. Podnoszenie opłat za parkowanie w centrach miast popiera 40 proc. respondentów. Największe poparcie ten ostatni postulat zyskał w Warszawie (48 proc.), podobnie jak zamiana części jezdni na buspasy (76 proc.)” - informuje PAS.

- Te deklaracje są silnym wsparciem dla zabiegów PAS o zmiany w polskich przepisach. Polacy sprowadzają co roku milion używanych samochodów - średnia wieku to 12 lat. Dziś za sprowadzony 20-letni samochód zapłacimy taki sam podatek, jak za pojazd 3-letni - mówi Bartosz Piłat, koordynator PAS ds. transportu.

- Wysokość akcyzy powinna być uzależniona od wieku pojazdu lub normy Euro, którą spełnia. Tylko w ten sposób zahamujemy napływ gratów. Pora także wzmocnić i egzekwować przepisy zakazujące wycinania filtrów DPF. Warsztaty dokonujące wycinki bez przeszkód ogłaszają swoje usługi, a kierowcy bez przeszkód jeżdżą takimi autami - dodaje.

Z badania wynika, że niezbędne jest ulepszenie ustawy, która pozwala tworzyć Strefy Czystego Transportu. Strefy te powinny opierać się o normy Euro i umożliwiać eliminację z miejskiego ruchu tych pojazdów, które emitują najwięcej zanieczyszczeń.

- Jak pokazały zdalne badania emisji przeprowadzone w 2019 r. na ulicach Krakowa wśród samochodów z silnikiem Diesla akceptowalną emisję spalin mają te produkowane od roku 2011, w przypadku silników benzynowych dopuszczalne wyniki osiągają nawet auta produkowane w 2006 r. Eliminacja z ulic miast starszych pojazdów, szczególnie z silnikiem Diesla, nie jest więc radykalnym posunięciem - samorządy powinny mieć takie prawo – czytamy w komunikacie PAS.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.