Czysty jak górnik? Pruskie „ordnung muss sein” zrobiło na Górnym Śląsku swoje

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Badania realizowane będą na zlecenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, która od zeszłego roku prowadzi projekt dotyczący spójnej polityki parkingowej w miastach

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Czy na Śląsku z higieną osobistą mężczyzn, ale też czystością w ogóle, jest rzeczywiście lepiej niż w reszcie kraju? A wyobrażacie sobie pracującego pod ziemią górnika bez codziennej kąpieli? Różnice pomiędzy regionami obecnie w kraju się zerują, ale były czasy, kiedy poziom higieny na Śląsku był nieporównywalnie wysoki w stosunku do reszty terenów polskich pod zaborami rosyjskim i austriackim. Powód? Pruskie „ordnung muss sein”, czyli porządek musi być. Przyczyniali się do tego przemysłowcy zapewniający w XIX w. swoim pracownikom domy nad głową, jak na tamte czasy bardzo nowoczesne.

Zabudowania powstające na Górnym Śląsku w czasach, kiedy rodził się tu przemysł, jak grzyby po deszczu wyrastały kopalnie i huty, są imponujące. Przemysłowcy dbali nie tylko o wygląd obiektów, które przynosiły im pieniądze, ale też o domy dla pracowników. W regionie powstawały osiedla robotnicze, projektowane przez europejskiej sławy architektów. Najsłynniejsze z nich to katowicki Nikiszowiec, zabrzańska Zandka czy rudzka Kolonia Ficinus.

Opisuje je Michał Bulsa w książce „Patronackie osiedla robotnicze”. Podkreśla, że w ciągu ostatnich 200 lat na terenie Górnego Śląska powstało ponad 200 patronackich osiedli i kolonii robotniczych, a znaczna część z nich już nie istnieje bądź zachowała się tylko częściowo. Dbano w nich nie tylko o dach nad głową i miejsce do spania. Ważna była też higiena i porządek.

Najsłynniejsze osiedle robotnicze to katowicki Nikiszowiec – w sumie 15 ha i około 1000 mieszkań. Pomysłodawcą jego wybudowania był radca górniczy z kopalni Giesche – Anton Uthemann. Mieli tam zamieszkać górnicy i ich rodziny, dla których zabrakło miejsca na pobliskim osiedlu Giszowiec. Nowe osiedle, zaprojektowane przez braci Zillmannów, ma charakter miejski i składa się z 9 bloków-kwartałów połączonych ze sobą oraz głównego placu. Przy rynku usytuowano m.in. tzw. konsum z podcieniami, gospodę (obecnie poczta). Z czasem pojawiły się: kościół, łaźnia, pralnia z poczekalnią dla dzieci, szpital zakaźny, ochronka dla dzieci i oczyszczalnia ścieków. Otwarcie pralni i suszarni wiązało się z dbaniem o stan mieszkań. Chodziło o to, by uniknąć wilgoci i grzyba. Wprowadzono zakaz prania wewnątrz.

Higiena zawsze na Śląsku była niezwykle ważna

Marek Szołtysek, śląski dziennikarz, historyk i autor książek o regionie, podkreśla w swoich publikacjach, że ze względu na pracę w kopalniach Ślązacy zmuszeni do codziennych kąpieli pod względem czystości górowali nad mężczyznami z np. zaboru rosyjskiego. Początkowo w kopalniach nie było łaźni. Po szychcie wracało się do domu, gdzie żona czekała z balią pełną ciepłej wody. Zupełnie jak w słynnym filmie „Perła w koronie” Kazimierza Kutza. Łaźnie w kopalniach stały się powszechne w okresie międzywojennym. Z tych łańcuszkowych korzystali zwykli górnicy. Te lepsze, szafkowe, były dla ich przełożonych. Zaś dyrektorowi przysługiwała już kabina.

Śląskie zamiłowanie do czystości i porządku bynajmniej nie wzięło się znikąd. To spadek po czasach, gdy te ziemie należały do Prus, a potem do Cesarstwa Niemieckiego. Prusy były krajem małym, ale silnym, dzięki zdyscyplinowaniu i świetnej organizacji. Tworzyły przepisy porządkowe, które regulowały także kwestie higieny. Na Śląsku pod władaniem pruskim i niemieckim był nakaz stawiania kominów w czasach, kiedy na pozostałych ziemiach obecnej Polski przeważały kurne chaty. To tutaj też wprowadzano nakaz budowy murowanych chlewików i ubikacji. Te ostatnie nazywano haźlami, od niemieckiego słowa „domeczek”, bo też jak małe domki wyglądały. W czasie, kiedy Śląsk był pod niemieckim władaniem, do powszechnego użytku wszedł papier toaletowy. Przypominał zrywane kalendarze. Na poszczególnych zaś kartkach w wersji luksusowej zamieszczano satyryczne rysunki.

Dariusz Łukasiewicz z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni w opracowaniu „Problem mieszkaniowy i higiena w Prusach 1806-1871” wylicza, że „w górnośląskim regionie górniczym 20 proc. pracowników mieszkało w lokalach zakładowych, a w Zagłębiu Ruhry nawet 22 proc.”.

– Budowano je ze względu na chęć przywiązania do zakładu wysoko kwalifikowanej, trudnej do zastąpienia kadry majstrów i wykwalifikowanych robotników. 85 proc. domków dla robotników w Zagłębiu Ruhry miało też ogrody, była również opieka nad małymi dziećmi (podobnie było na Górnym Śląsku – przyp. red.). Pierwsza kolonia robotnicza domków zakładowych w Zagłębiu Ruhry powstała w 1844 r. i były to dwukondygnacyjne bliźniaki dla dwóch rodzin fabrycznych majstrów. Podobnie Alfred Krupp reprezentował, w epoce umów śmieciowych trudną do pojęcia, koncepcję paternalistycznej odpowiedzialności i troski pracodawcy o pracowników, a zarazem nadzoru, mającego wpływać na poprawę stylu życia i kształtowanie wspólnoty pracowników przywiązanych do zakładu. Domy budowane w Essen od 1865 r. dla pracowników przez Kruppa były rzeczywiście wyższej jakości niż inne tego typu lokale, pozwalając robotnikom na godziwą egzystencję – podkreśla Łukasiewicz.

Tak też godziwie traktowano górników i hutników na Śląsku, oferując im dobre jak na tamte czasy mieszkania i infrastrukturę niezbędną do dobrego życia. W 1855 r. powstała w Prusach ustawa o planowej zabudowie miejskiej. Wprowadzono nowocześniejsze regulacje o biegu ulic, odstępach między budynkami i prostowaniu krętych starych uliczek. W 1865 r. przy pruskim ministerstwie handlu istniała pod kierunkiem ministra Itzenplitza komisja do spraw polityki socjalnej. Wraz z industrializacją sytuacja mieszkaniowa w Prusach, zwłaszcza na Górnym Śląsku, ulegała poprawie. Dzięki powstaniu nowych mieszkań większość ludności znalazła się w warunkach mieszkaniowych, w jakich żyła niegdyś jedynie burżuazja. Była to oznaka ogromnej demokratyzacji życia.

Łukasiewicz podkreśla, że zniknęła norma, że cała rodzina żyła w jednej izbie. Najczęstszym przypadkiem stał się układ, w którym obok kuchni był w mieszkaniu jeden pokój wspólny, sypialnia dla rodziców, pokój dziecinny, toaleta i łazienka. Dotyczyło to już nie tylko mieszczaństwa, ale i robotników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel wraca do łask. Polacy chcą się nim ogrzewać

Sprzedaż kotłów na węgiel wzrosła w drugim kwartale 2026 r. o 15-20 proc. – szacuje Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG). Branża wskazuje, że wpływ miały na to m.in. ceny pelletu, a węgiel jest obecnie łatwiej dostępny i tańszy.

W Górniczej o JSW, wynikach kopalń i sporach o tym, kto likwidował górnictwo

Czy JSW musi naprawdę pożegnać się z tematem zwrotu składki solidarnościowej? Które kopalnie fedrują najwięcej? I dlaczego górnicy z Bogdanki są rozczarowani? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 21 sierpnia. 

Zapasy gazu w magazynach UE przekroczyły 61 proc., w Polsce prawie 90 proc.

Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą 61,6 proc. wobec średniej 5-letniej na tę porę wynoszącej 78,8 proc. W magazynach jest 696,27 TWh gazu - wynika z wyliczeń firmy Gas Infrastructure Europe. W Polsce w magazynach mamy 32,95 TWh tego paliwa, a ich zapełnienie sięga 89,4 proc.

Bezpieczeństwo energetyczne Polski opiera się na ludziach. Obchody Dnia Energetyka w PGE GiEK

Wyrazy uznania od władz państwowych, ważne deklaracje dotyczące sektora oraz wyróżnienia dla kilkudziesięciu zasłużonych pracowników. Za nami tegoroczne obchody Dnia Energetyka w spółce PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna S.A. Wydarzenie stało się okazją do podkreślenia kluczowej roli, jaką pracownicy elektrowni odgrywają w codziennym zapewnianiu stabilności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.