Czy są pieniądze, by przestawić na inne tory produkcję energii?

fot: Maciej Dorosiński

- GIPHwyliczyła ile podatków płaci górnictwo, a prezes PGG Tomasz Rogala pokazywał wielokrotnie jaka to jest skala. To są właśnie pieniądze, które mogą pozostać w branży - uważa Jerzy Markowski

fot: Maciej Dorosiński

Eksperci gospodarczy mają uwagi do projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. Jerzy Markowski, prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa, w rozmowie z portalem netTG.pl, podkreśla, że projekt został oparty o analizę celów klimatycznych. Brakuje w nim natomiast analizy zdolności ekonomicznych do przemodelowania polskiej energetyki.

- Nie ma wątpliwości co do tego, że mamy zasoby. Pozostaje pytanie, czy są pieniądze, by przestawić na inne tory produkcję energii. Zawsze starałem się kreować doktrynę dostatku energetycznego, bo nie wyobrażam sobie, że w tak cywilizowanego kraju jak Polska, mogłoby zabraknąć prądu. Likwidacja kopalń, jako element transformacji energetyki, wymaga dostępu do alternatywnych źródeł energii, a ten wydaje się być iluzoryczny – podkreśla Jerzy Markowski.

Wylicza, że po pierwsze: na transformację energetyki potrzeba aż 400 mld euro. Po drugie: iluzoryczne są nasze uwarunkowania klimatyczne jak nasłonecznienie i wietrzność. Po trzecie: iluzoryczna jest wiara w wybudowanie w krótkim terminie elektrowni jądrowej o mocy 7-8 MWt.

- Poza tym na wybudowanie takiej elektrowni mamy w kraju tylko dwie lokalizacje. Te argumenty przemawiają za tym, aby dokument PEP 2040 poddać analizie i oprzeć o bardziej realistyczne założenia – mówi Jerzy Markowski.

Podkreśla, że założenie odejścia od węgla w energetyce w chwili, kiedy nie ma dla niego realnej alternatywy, to skazanie się na węgiel z importu i energię z importu.

- Kierowanie się tylko kosztami emisji nie daje pełnego obrazu, bo ceny emisji CO2 zmieniają się i to w sposób spekulacyjny. Z 40 euro spadają do 3 euro, a obecnie oscylują wokół 28 euro za tonę. Wcale nie przekłada się to na zmniejszenie produkcji energii ze źródeł wysokoemisyjnych – wylicza.

Dodaje, że największą wartością PEP 2040 jest to, że w ogóle istnieje.

- Mam nadzieję, że ten projekt zostanie teraz poddany merytorycznej dyskusji. Bezspornie jest potrzebny, bo bez wiedzy o planach państwa nie można inwestować – mówi Jerzy Markowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Tatrach wyraźne ożywienie ruchu turystycznego

Obłożenie obiektów noclegowych pod Tatrami na koniec lipca wynosiło średnio ok. 75 proc., a w części hoteli sięgało 100 proc. - powiedział PAP Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG). Jak ocenił, po spokojnym początku wakacji wyraźne ożywienie nastąpiło od połowy lipca.

Posłuchać muzyki 320 metrów pod ziemią? Będzie można już jesienią

Kolejna edycja koncertu „Muzyka na Poziomie” odbędzie się jesienią w kopalni Guido w Zabrzu.

Jacek Korski: Wysyłamy ludzi na odprawy i górnicze urlopy, a potem płaczemy, że pracowników brakuje

Raptem tydzień byłem na urlopie, a tu sezon ogórkowy niemal się zaczął. Nie w polityce, bo tam się trochę dzieje. Najbardziej bawi mnie zmiana poglądów i ocen na temat ludzi, którzy jeszcze wczoraj byli politycznymi sojusznikami. Nie emocjonuje mnie to, bo złudzenia na temat polityków w naszym kraju straciłem już dawno.

Największy przywóz gazu do Polski z Danii i USA

Import gazu ziemnego do Polski wzrósł o 23 proc. rdr w 2025 r. a najwięcej tego paliwa sprowadzono z Danii i Stanów Zjednoczonych - poinformowało Ministerstwo Energii. Dostawy LNG stanowiły ponad 40 proc. importu.