Cztery samochody elektryczne w miejskiej flocie Rybnika

1635341989 elektryk

fot: UM Rybnik/Lucyna Tyl

Wykorzystywany przez Urząd Miasta Opel Corsa kosztował 139 tys. zł brutto, zaś w rozliczeniu urzędnicy oddali wartą 14,5 tys. zł starą skodę, zmniejszając tym samym koszty zakupu

fot: UM Rybnik/Lucyna Tyl

Urząd Miasta Rybnika i podległe mu jednostki rozwijają flotę aut elektrycznych - po ostatnich zakupach dysponują w sumie czterema takimi pojazdami. Łącznie w tym ok. 130-tysięcznym mieście zarejestrowanych jest 105 pojazdów o napędzie elektrycznym, z czego 71 to auta osobowe.

Pierwszy w Rybniku miejski samochód elektryczny wykorzystywany jest w Zarządzie Zieleni Miejskiej. Ostatnio jednostka kupiła drugie auto tego typu. Kolejne zakupiono na potrzeby Zarządu Transportu Zbiorowego oraz Urzędu Miasta Rybnika, gdzie samochód użytkuje wydział ekologii.

- Te zakupy to przede wszystkim odpowiedź na ustawę o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która wymusza na gminach takich jak Rybnik użytkowanie odpowiedniej liczby pojazdów elektrycznych. Po dokonaniu analizy przepisów i ich interpretacji przez inne miasta, a także analizy wyników raportu Najwyższej Izby Kontroli, zdecydowaliśmy się na takie zakupy - wyjaśnił w środę prezydent Rybnika Piotr Kuczera.

Zgodnie z ustawą, od 2025 roku jednostki samorządu powyżej 50 tys. mieszkańców muszą zapewnić co najmniej 30-procentowy udział pojazdów elektrycznych w ogólnej liczbie użytkowanych aut. Natomiast od 2028 r. miasto będzie musiało zapewnić co najmniej 30-procentowy udział zeroemisyjnych autobusów. Obecnie najwięcej miejskich pojazdów napędzanych jest olejem napędowym. W samorządowej flocie są też pojazdy na benzynę oraz gaz: LPG, CNG i LNG.

Kupione w ostatnim czasie przez miejskie jednostki auta elektryczne to samochody osobowe z bateriami o pojemności 64 kWh, mogące przejechać ponad 450 kilometrów na jednym ładowaniu. Urzędnicy korzystali już z aut podczas dłuższych delegacji, np. do Rzeszowa czy Łodzi. Samochody mają system odzyskiwania energii przy hamowaniu. Wykorzystywany przez Urząd Miasta Opel Corsa kosztował 139 tys. zł brutto, zaś w rozliczeniu urzędnicy oddali wartą 14,5 tys. zł starą skodę, zmniejszając tym samym koszty zakupu.

Samorządowcy zapewniają, iż w Rybniku nie ma problemu z ładowaniem aut elektrycznych. W zależności od sposobu ładowania, całkowity czas do 100 proc. pojemności baterii trwa od dwóch (przy ładowarce 50 kW) do 18 godzin (przy ładowaniu ze zwykłego gniazdka). Przy najszybszej ładowarce czas ładowania do 80 proc. baterii to zaledwie godzina. Zużycie prądu zależy od trasy - od ok. 12 kWh/100 km w mieście do ok. 19 kWh na autostradzie.

Jak wynika z Licznika Mobilności, prowadzonego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, pod koniec września br. po polskich drogach jeździły 31 tys. 633 elektryczne samochody osobowe. Przez pierwsze dziewięć miesięcy br. ich liczba zwiększyła się o 12 tys. 897 sztuk, czyli o 120 proc. wobec porównywalnego okresu 2020 r. W tym pojazdy w pełni elektryczne stanowiły 48 proc. (15 255 szt.), a pozostała część (52 proc.) to hybrydy typu plug-in (16 378 szt.). Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 1333 egzemplarze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.