Czekamy na umowę społeczną

fot: Maciej Dorosiński

- Chciałbym, aby w umowie społecznej dla Śląska, którą mamy zawrzeć jeszcze w tym roku, znalazły się przede wszystkim te oczekiwane miejsca pracy - apeluje Wacław Czerkawski

fot: Maciej Dorosiński

Od tego dokumentu zależeć będzie przyszłość dzieci i wnuków mieszkańców regionu, który stał węglem i stalą. Zapowiadana umowa społeczna dla Śląska, która zgodnie z rządowymi zapowiedziami ma być podpisana jeszcze w tym roku, budzi w regionie duże emocje. Zapisy tego dokumentu przełożą się na przyszłość Śląska, górniczych miast, strukturę gospodarki, w końcu na to, jak będzie się żyć naszym dzieciom i wnukom. Wyznaczy ścieżkę odejścia od węgla oraz kierunki rozwoju.

O to, jak powinna wyglądać ta umowa społeczna, co powinno się w niej znaleźć, zapytaliśmy ekspertów. Swoją opinią na temat czekających nas zmian, tego co należy zrobić, by przejść przez nie suchą nogą, podzielił się z nami, m.in., Wacław Czerkawski, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego oraz Rady OPZZ województwa śląskiego: 

– Chciałbym, aby w umowie społecznej dla Śląska, którą mamy zawrzeć jeszcze w tym roku, znalazły się przede wszystkim te oczekiwane miejsca pracy. To jest absolutnie numer jeden. Ważne jest też, by w rozmowach na temat umowy wzięli udział samorządowcy, bo to oni znają lokalne zagrożenia, to oni znają realne potrzeby, jakie pojawią się w przypadku likwidacji kopalń.

W tym ważnym dla regionu dokumencie musimy uwzględnić pracujących górników, sposób zabezpieczenia tego, by zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami mogli aż do emerytury dopracować w kopalniach, ewentualnie mieli zapewnione miejsca pracy poza górnictwem.  Konieczne jest też uwzględnienie pakietu socjalnego dla odchodzących z branży. Chciałbym też, aby w umowie społecznej znalazł się zapis o tym, jak rząd widzi przyszłość regionu zwłaszcza w kontekście Programu dla Śląska. W ramach WRDS-u zamierzam na początku grudnia zorganizować spotkanie, na które chcemy zaprosić premiera Mateusza Morawieckiego i ministra klimatu Michała Kurtykę i porozmawiać o Programie dla Śląska w kontekście umowy społecznej, restrukturyzacji górnictwa, sprawiedliwej transformacji oraz pakietu klimatycznego. Ze względu na pandemię chcemy to zrobić w formie hybrydowej. Tam powinny paść bardzo ważne pytania o to, co dalej z regionem śląskim, jak rząd widzi naszą przyszłość. Bo tu nie chodzi tylko o samych górników, ale o nasze dzieci i wnuki. O to, czy będziemy mieć drugi Wałbrzych, gdzie zlikwidowano dobre i bezpieczne kopalnie z politycznych przesłanek, w zamian nic nie proponując. To nie może się powtórzyć.

Teraz tak naprawdę mamy trudniejszą sytuację niż przy restrukturyzacji branży sprzed 20 lat. Powód to ta klimatyczna obsesja, zielona energia i wszystkie obostrzenia z tego wynikające. Ktoś tutaj oszalał i nie potrafi już tego zatrzymać. Zwiększanie celów klimatycznych odbywa się nie wiem sam w imię czyich interesów, bo na pewno nie spowolni to zmian klimatu. Nie dopuszcza się do głosu naukowców, którzy mają inne zdanie na ten temat. Te 20 lat temu też pojawiał się Bank Światowy i próba likwidacji polskiego górnictwa. Nie było jednak aż takiej presji unijnych organów jak obecnie, bo wtedy nie należeliśmy do Unii. Obecnie mamy więcej otwartych frontów, co nie jest korzystne, ale z drugiej strony mamy także obiecane pieniądze na sprawiedliwą transformację, a wtedy były środki tylko na likwidację. To jest ta dobra różnica.

Czy Komisja Europejska zaakceptuje zapisy porozumienia, w tym dopłaty do bieżącej działalności kopalń? Wbrew wszystkim sceptykom uważam, że są na to szanse. Wielokrotnie pytaliśmy o to podczas negocjacji komitetu protestacyjnego ze stroną rządową. Zrozumieliśmy, że rząd jest już po pierwszym słowie z unijnymi instytucjami w tej sprawie. Eksperci twierdzą jednak, że to nie jest proste i wymaga dekretu, a w tym przypadku procedura jest niezwykle skomplikowana. Ale skoro rząd się tego podjął, to mam nadzieję, że to przeforsuje. Gdyby ktoś jeszcze niedawno oświadczył na głos, że związki zawodowe zaakceptują likwidację kopalń, to powiedziano by, że jest szalony, a jednak do takiej sytuacji doszło.

Nie siedzimy z założonymi rękami. Przygotowujemy się do podpisania umowy. Zespoły robocze intensywnie działają. Na szczeblu komitetu protestacyjnego po podpisaniu porozumienia jeszcze się nie spotkaliśmy, bo to jeszcze nie ten etap. Sam równolegle do pracy grup roboczych staram się uruchomić WRDS. Jakie będą efekty? To już jest inna sprawa.

To musi się udać. Bo co, na nowo zaczniemy protesty? Do czego by to doprowadziło? Musimy na to wszystko nałożyć pandemię. Faktycznie, nad tym wszystkim jak miecz Damoklesa wisi decyzja Komisji Europejskiej. Mam nadzieję, że będziemy na bieżąco informowani o postępie rozmów z unijnymi instytucjami.

Czy idziemy na kompromis? To trochę za dużo powiedziane. Dochodzą do mnie informacje, że nie na wszystkich kopalniach jest tak spokojnie. W niektórych zakładach zaczęto przedwcześnie działania mające na celu likwidację, wbrew zapisom umowy. Realnie na to patrząc, sądzę, że będzie przed nami jeszcze wiele problemów do rozwiązania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.