Chińczycy ratują świat cynkiem

fot: Krystian Krawczyk

Mniej przesyłek bezpośrednio z Chin, więcej z polskich magazynów

fot: Krystian Krawczyk

Chińscy producenci cynku zwiększają eksport po tym, jak globalny kryzys podaży otworzył rzadką okazję do sprzedaży za granicą - informuje mining.com.

- Produkcja w Chinach, na które przypada ponad połowa światowej produkcji, osiąga rekordowy poziom w czasie, gdy globalne zapasy tego metalu gwałtownie spadają. W rezultacie eksport rafinowanego cynku prawdopodobnie gwałtownie wzrósł w październiku i oczekuje się, że będzie rósł dalej w ciągu ostatnich dwóch miesięcy roku, ponieważ huty korzystają ze wzrostu cen międzynarodowych, podczas gdy ich rynek krajowy znajduje się w stagnacji - pisze mining.com.

Według ekspertów wolumen eksportu może wzrosnąć nawet do 50 000 ton łącznie w listopadzie i grudniu, w porównaniu z około 10 000 ton w październiku. Przez większość ostatnich trzech lat Chiny eksportowały zaledwie kilkaset ton miesięcznie.

Ostatni raz kraj ten wysyłał znaczące ilości po inwazji Rosji na Ukrainę, która podniosła ceny energii i doprowadziła do zamknięcia hut na całym świecie. W maju 2022 roku wolumen przekroczył 35 000 ton, co stanowi miesięczny rekord.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.