Chcą większych dodatków. To praca, która wymaga ogromnej odpowiedzialności

fot: Maciej Dorosiński

Maszyny trafią m.in. do kopalni ROW, której częścią jest ruch Marcel

fot: Maciej Dorosiński

Związkowcy z kopalń należących do Polskiej Grupy Górniczej alarmują, że wśród górników zaczyna brakować chętnych, którzy chcieliby zostać strzałowymi. Jak wskazują, to praca, która wymaga ogromnej odpowiedzialności, a dodatkowe wynagrodzenie z tego tytułu jest niewysokie. Liczą, że górników zachęci dodatkowa premia.

Strzałowi pełnią w kopalniach bardzo ważną i odpowiedzialną funkcję. To górnicy, którzy przy użyciu wykorzystywanych na dole materiałów wybuchowych prowadzą roboty strzałowe. Są to czyny, które mają na celu np. skruszenie twardych skał w przodkach, a w ścianach prowadzenie działań odprężających w ramach profilaktyki tąpaniowej. To wszystko oznacza, że żadna kopalnia bez pracy strzałowego nie może funkcjonować. Problem w tym, że – jak wskazują związkowcy – górników, którzy chcą zostać strzałowymi, jest coraz mniej.

W tej sprawie do dyrekcji kopalń pismo skierowali przedstawiciele reprezentatywnych związków zawodowych działających w ruchu Marcel (to część kopalni ROW) oraz kopalni Sośnica. W piśmie tym zwracają się o możliwość wypłaty comiesięcznej premii motywacyjnej górnikom strzałowym. Proponują, aby było to ok. 15 zł za każde wykonanie robót strzałowych w czasie dniówki.

„Wniosek nasz wynika z konieczności motywowania pracowników do podnoszenia kwalifikacji do stanowiska górnika strzałowego. Stanowisko górnika strzałowego jest stanowiskiem wymagającym szczególnych kwalifikacji, począwszy od ukończenia specjalistycznego kursu, specjalistycznych badań i szkoleń, a kończąc na wykonywaniu pracy wymagającej szczególnej odpowiedzialności zawodowej, jak i karnej” – czytamy w piśmie.

„Obecnie obserwujemy brak zainteresowania wśród górników potrzebą podnoszenia kwalifikacji do stanowiska górnika strzałowego, co wynika z braku odpowiedniego wynagrodzenia za tak odpowiedzialną pracę” – wskazują dalej związkowcy.

Jak przypomina Zdzisław Bredlak, przewodniczący Sierpnia 80 w kopalni Sośnica, obecnie we wszystkich kopalniach Polskiej Grupy Górniczej strzałowi otrzymują dodatek w wysokości 10 zł brutto, czyli ok, 6,8 zł netto. To dodatek, którego wysokość nie zmieniła się od 2004 roku.

– Dodatek musi zostać podwyższony. Żeby zachęcić ich do podnoszenia kwalifikacji, trzeba zaoferować im jakieś godne pieniądze, bo strzałowych zaczyna brakować. Dodatki, które strzałowi dostają w firmach okołogórniczych, są o wiele wyższe, a u nas za niedługo nie będzie można za te pieniądze kupić biletu na autobus – mówi związkowiec. – Poza tym przy tych zagrożeniach naturalnych, które mamy obecnie na dole, praca strzałowego wiąże się z ogromną odpowiedzialnością – dodaje Bredlak.

Jak zaznacza Rajmund Kowol, szef Solidarności w ruchu Marcel, już samo zostanie strzałowym nie jest łatwe. – Żeby rozpocząć kurs, trzeba mieć odpowiedni staż, przejść badania psychologiczne i mieć pozytywną opinię od policji. Kurs kończy się egzaminem, a potem przez cały czas trzeba jeszcze podnosić kwalifikacje. Nic dziwnego, że brakuje chętnych na strzałowych. Mamy sygnały, że taka sytuacja jest nie tylko u nas, ale też w innych kopalniach naszej spółki. Tym bardziej że w prywatnych firmach taki dodatek to nawet 100 zł. W naszych kopalniach ci ludzie są niedocenieni – argumentuje szef „S” w Marcelu.

– To zresztą niejedyny taki przypadek. Podobnie jest z dyżurami BHP, za które pracownicy dostają dodatek w wysokości 4 zł brutto. Przez cały czas muszą być do dyspozycji pracodawcy i w razie, jak coś się stanie, muszą jechać na kopalnię. Nie tylko wysokość, ale sam system opierania części wynagrodzenia na dodatkach nie jest najlepszy. Liczymy, że sytuację poprawi wprowadzenie nowego, jednolitego układu zbiorowego pracy w PGG. Zgodnie z zapowiedziami taki układ miał zostać wprowadzony wraz z początkiem przyszłego roku, ale póki co ta sprawa ucichła i nie słychać, żeby jakieś rozmowy trwały – dodaje przewodniczący Kowol.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kryminał na weekend: „Zbrodnia w raju”. Historia porwania dziecka na Lazurowym Wybrzeżu

Popularny francuski pisarz Guillaume Musso tym razem zabiera czytelników w podróż po Lazurowym Wybrzeżu w latach 20. ubiegłego wieku. Narrację w kryminale prowadzi tak, jak robiła to Agatha Christie. Główny bohater skrupulatnie przesłuchuje podejrzanych i kieruje nas do zaskakującego finału.

Jacek Korski: Jastrzębska na kroplówce

Przeczytałem, że w kopalni Silesia rusza nowa ściana, a jednocześnie dzierżawca i właściciel zalegają pracownikom z wypłatami. Nie spodziewam się, że ściana dostanie nowe wyposażenie, bo to kosztuje. Mogę tylko mieć nadzieję, że nie oszczędzano na bezpieczeństwie.

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Likwidacja, czyli co dalej z naszą kopalnią

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o likwidacji KWK Żory i wypadku w kopalni Szczygłowice. Ale w 33. numerze „Trybuny Górniczej” z 22 sierpnia 1996 r. znalazło się wiele innych interesujących tematów.