Ceny węgla będą zależały od wyjścia gospodarki z pandemii
fot: Maciej Dorosiński
- Duża energetyka jest czysta i nie może zrezygnować z węgla, bo nie mamy alternatywnych źródeł - mówi prof. Włądysław Mielczarski
fot: Maciej Dorosiński
Analitycy S&P Global Platts przewidują duży wzrost cen węgla energetycznego. O nawet 30 proc. w 2021 r. w stosunku do najniższych notowań tegorocznych, czyli w przedziale 55-60 dol. za tonę. W ciągu następnych lat mają nastąpić kolejne wzrosty – o ok. 10 proc. rocznie, do 74 dol. za tonę. Prof. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej uważa, że to zbyt daleko idący optymizm.
- Takie silne wzrosty w mojej ocenie nie nastąpią, nie są możliwe. Wzrost cen węgla będzie zależał od rozwoju całej gospodarki i jej wychodzenia z pandemii – mówi ekspert.
Jego zdaniem ceny utrzymają się na obecnym, w miarę stałym poziomie z lekką tendencją wzrostową.
- Ich wzrost oceniam na raczej niewielki, ale oczywiście pewny, bo świat będzie musiał nadrabiać pewne rzeczy zaniedbane w czasie pandemii koronawirusa, która na długi czas mocno spowolniła gospodarkę. O tak optymistyczne wskazania jak S&P Global Platts jednak bym się nie pokusił – prognozuje prof. Władysław Mielczarski.
Zdaniem eksperta sytuacja na rynku węgla energetycznego będzie zależna od wielu czynników, w tym dalszego rozwoju pandemii, tempa wychodzenia gospodarki z kryzysu.