Budowali rynek dla polskiego przemysłu

fot: Witold Gałązka/ARC

- Chcielibyśmy pewne rozwiązania przenieść do naszych kopalń. Nie da się tego jednak zrobić bezpośrednio, ale skoro coś działa na poziomie 600 m, to trzeba popracować nad tym, jak to zaadaptować dla potrzeb poziomu 1000-1100 m. Słowem, trzeba dostosować australijskie rozwiązania do naszych realiów, bo tak będzie wyglądała przyszłość polskiego górnictwa - stwierdził wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski

fot: Witold Gałązka/ARC

- Australijskie kopalnie nie sięgają po węgiel z tak głęboko położonych pokładów jak my. Najgłębiej fedrują na zaledwie 600 m. Różnice pomiędzy polskim a tamtejszym górnictwem są znaczne. Nasze urządzenia są tam jednak dobrze oceniane - mówi z rozmowie z Trybuną Górniczą wiceminister energii GRZEGORZ TOBISZOWSKI.

Jak pan podsumuje wizytę roboczą w Australii? Czy przyniesie korzyści naszemu górnictwu?
Pokazała, że dla strony australijskiej jesteśmy partnerami. Tak my, jak i oni, budujemy gospodarkę w oparciu o węgiel i nie zamierzamy z niego rezygnować. Zaproszono nas do współpracy. Dobrze się stało, że w delegacji uczestniczyli przedstawiciele polskich spółek i świata nauki. Ta wizyta to było budowanie rynku dla polskiego przemysłu.

W jakim zakresie możemy współpracować z tamtejszym górnictwem?
To na pewno maszyny i urządzenia, automatyzacja, czyli mechanika związana z wydobyciem węgla. Australijskie kopalnie nie sięgają po węgiel z tak głęboko położonych pokładów jak my. Najgłębiej fedrują na zaledwie 600 m. Różnice pomiędzy polskim a tamtejszym górnictwem są znaczne. Nasze urządzenia są tam jednak dobrze oceniane. W jednym z instytutów mieliśmy okazję obserwować polskie maszyny pracujące przy zgazowaniu węgla. W Australii zobaczyłem coś, co u nas dopiero jest na etapie projektowania - inteligentną kopalnię. Kopalnia bez ludzi, całkowite zastąpienie ich maszynami i automatyką - bądźmy szczerzy - to tylko teoria. Rozmawiamy o tym, na ile możemy zautomatyzować proces wydobycia, aby do tzw. centrum dowodzenia trafiało jak najwięcej informacji. Dyspozytornie w zakładach będą się w najbliższych latach radykalnie zmieniać. W australijskich kopalniach to właśnie w nich na podstawie danych informatycznych kształtuje się nawet ilość i jakość wydobywanego węgla, tworzy się linie wydobywcze dla maszyn, które wchodzą w konkretną ścianę. Górnicy mają zainstalowane na hełmach czujniki. Dzięki nim dyspozytor ma pełny obraz tego, co się dzieje w miejscu, w którym przebywają w danym momencie pracownicy. W Polsce ciągle o tym dopiero rozmawiamy. Tam to już działa.

Co możemy zaadaptować do naszych potrzeb?
Chcielibyśmy pewne rozwiązania przenieść do naszych kopalń. Nie da się tego jednak zrobić bezpośrednio, ale skoro coś działa na poziomie 600 m, to trzeba popracować nad tym, jak to zaadaptować dla potrzeb poziomu 1000-1100 m. Słowem, trzeba dostosować tamtejsze rozwiązania do naszych realiów, bo tak będzie wyglądała przyszłość polskiego górnictwa. Dlatego dobrze, że w delegacji uczestniczyli przedstawiciele Głównego Instytutu Górnictwa, Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Węglokoksu i innych firm. Jestem zadowolony, że mogłem tej przyszłości dotknąć.

Czy poza górnictwem nasze firmy też zebrały jakieś doświadczenia?
To była dobra wizyta dla Węglokoksu, który jako jedną ze swoich form działalności buduje logistykę. Przedstawiciele tej firmy zobaczyli największy port na świecie i jego system logistyczny. To cenne doświadczenia. Australijczycy są pod tym względem zdecydowanie bardziej zaawansowani. Eksportują dziesiątki milionów ton surowców i robią to naprawdę sprawnie. Budują na węglu przyszłość gospodarki i nie zamierzają się z górnictwa wycofywać. Postrzegają Polskę jako bardzo dobrego partnera. Rozmawialiśmy też o wykorzystaniu stosowanych przez nich technologiach pozyskiwania metanu, o tym co ewentualnie możemy zaadaptować do naszych warunków. W delegacji brali udział przedstawiciele PGNiG, którzy prowadzili rozmowy w tym zakresie.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.