60 proc. pracujących Polaków co najmniej raz w roku usuwało domową awarię w czasie pracy
Sześciu na dziesięciu Polaków przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy zajmowało się usuwaniem awarii w swoim domu lub mieszkaniu w czasie przeznaczonym na pracę zawodową - wynika z badania UCE Research.
fot: unsplash.com
Fachowcy od remontów i ich wady
fot: unsplash.com
Sześciu na dziesięciu Polaków przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy zajmowało się usuwaniem awarii w swoim domu lub mieszkaniu w czasie przeznaczonym na pracę zawodową - wynika z badania UCE Research.
Poświęcony na to czas może być wart 1,24 mld zł. Jak zauważyli autorzy badania, konieczność poświęcenia czasu na usunięcie awarii w domu jest konieczne również wtedy, kiedy powierza się to profesjonalistom. Najpierw trzeba bowiem znaleźć budzącego zaufanie fachowca, uzgodnić termin wizyty, ustalić kwestię zakupu potrzebnych części, wreszcie - być w domu podczas naprawy.
Do zajmowania się tym w czasie pracy co najmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy przyznało się 60,1 proc. respondentów. Spośród nich 48,8 proc. zrobiło to raz, 33,1 proc. - 2 lub 3 razy, 8,2 proc. - od 4 do 5 razy, a 2,2 proc. poświęciło na to czas w pracy co najmniej 6 razy. Kolejne 7,7 proc. respondentów miało z taką sytuacją do czynienia, ale nie potrafiło podać, ile razy. Wśród respondentów zajmujących się awarią podczas pracy 5,8 proc. poświęciło na nią mniej niż 15 minut, 18 proc. - od 15 do 30 minut, przedział od 31 do 60 minut wskazało 27,9 proc., a od godziny do dwóch - 25 proc. uczestników badania. Dwie do czterech godzin na usuwanie skutków awarii potrzebowało 11,8 proc., a ponad cztery godziny - 2,9 proc.
Zaradzenie usterce może się wiązać ze sporą ilością czasu.
Cały dzień pracy lub dłużej poświęciło z kolei 3,1 proc. ankietowanych. Natomiast 5,5 proc. nie umiało oszacować czasu. Podczas badania nie pytano ankietowanych, czy odpracowywali czas, który wykorzystali na usuwanie awarii.
"Zaradzenie nawet drobnej usterce może się wiązać z koniecznością poświęcenia sporej ilości czasu. Bo znalezienie fachowca, który szybko podejmie się danej naprawy, może nie być łatwe. W efekcie klient musi najczęściej odbyć wiele rozmów telefonicznych, zanim ostatecznie umówi wizytę" - zauważył Paweł Szumlański, współautor badania i ekspert z platformy Fachurra.pl.
Wpływ takich sytuacji na ograniczenie wydajności w pracy zauważyło 87,8 proc. osób, którym to się przydarzyło. Najczęściej wskazywano częste powracanie myślami do awarii - 32,5 proc., trudności z koncentracją - 29,3 proc. i stres lub napięcie - 29,1 proc. Przerywanie wykonywania powierzonych zadań wskazało 19,5 proc., zmianę priorytetów - 13,9 proc., wolniejszą lub mniej efektywną pracę - 12,8 proc., a przekładanie terminów - 12,7 proc. Nadrabianie pracy po godzinach zadeklarowało 9,3 proc., a wykonanie mniejszej liczby zadań - 7,5 proc.
Zauważalnego wpływu konieczności usuwania domowej awarii na sprawy zawodowe nie dostrzegło 12,2 proc. respondentów.
Ankietowani mogli wskazać więcej niż jedną odpowiedź. Autorzy badania oszacowali również wartość czasu zajmowanego przez sprawy domowe w godzinach pracy. W zależności od założeń modelu roczny ekwiwalent kosztowy wyniósł od 1,11 mld do 1,46 mld zł, a w scenariuszu bazowym - 1,24 mld zł. Ten ostatni wariant odpowiada około 18,7 mln godzin pracy w skali kraju.
Szumlański zwrócił uwagę, że nie należy jednak tej kwoty utożsamiać ze stratami pracodawców ani wartością faktycznie niewykonanej pracy. Część osób może bowiem odrobić poświęcony czas lub np. zajmować się usterką w mniej intensywnym momencie dnia. Badanie zostało przeprowadzone przez UCE RESEARCH przy merytorycznym udziale platformy Fachurra.pl na ogólnopolskiej próbie 972 dorosłych i pracujących Polaków.