- Nieustannie pojawiają się zarzuty, że Polska jako lider sektora węglowego w Europie jest za mało aktywna w szukaniu dobrych rozwiązań dla przyszłości węgla. A to właśnie Polska zaczyna implementować bardzo radykalny program efektywnościowy i oszczędnościowy w naszych kopalniach - bronił górnictwa Bogdan Marcinkiewicz, śląski europoseł podczas inauguracji 4. Europejskich Dni Węgla w Brukseli. Prezentujemy pełną treść jego wystąpienia we wtorek, 12 listopada, w PE.
Trzy lata temu z moim niemieckim kolegą, europosłem Christianem Ehlerem, zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie poważnej dyskusji o roli węgla w Europie i postanowiliśmy o silnej promocji węgla w PE. Czwarte Europejskie Dni Węgla zaczynamy z dużymi osobowościami w europejskim sektorze górniczym.
Górnictwo węgla brunatnego i kamiennego stoi przed bardzo poważnymi wyzwaniami. Jest dostawcą paliw pierwotnych dla wielu krajowych gospodarek i zapewnia jeden z najwyższych wskaźników bezpieczeństwa energetycznego. Historyczne uwarunkowania doprowadziły do powstania dzisiejszej struktury wytwarzania energii elektrycznej i ciepła, które bazują na węglu. Coraz sprawniejsze jednostki wytwórcze i instalacje oczyszczania spalin znacząco zmniejszyły negatywne oddziaływanie tego paliwa na zdrowie ludzkie i środowisko przyrodnicze.
Jednak prawdziwym wyzwaniem jest dziś europejska polityka klimatyczna, której intensyfikacja może bezpośrednio wpłynąć na pozycję węgla jako paliwa dla energetyki a w konsekwencji - dla całej gospodarki. Propozycje COPA w USA i Kanadzie prowadzą wręcz do zmiany energetycznego obrazu świata.
Nieustannie pojawiają się zarzuty, że Polska jako lider sektora węglowego w Europie jest za mało aktywna w szukaniu dobrych rozwiązań dla przyszłości węgla. A to właśnie Polska zaczyna implementować bardzo radykalny program efektywnościowy i oszczędnościowy w naszych kopalniach.
Od kilkunastu lat skutkiem polityki klimatycznej prowadzonej głównie przez wysokouprzemysłowione kraje UE jest w rzeczywistości transfer emisji z obszaru państw Unii do krajów rozwijających się, głównie Chin, gdzie obowiązują znacznie niższe wymagania odnośnie ochrony środowiska i przeciwdziałania zanieczyszczeniom. Obserwujemy narastające zjawiska związane z problemem carbon leakage [obserwowane w praktyce i opisywane naukowo od lat 90. paradoksy przemieszczania się i narastania zanieczyszczeń atmosfery w wyniku polityki nastawionej na ograniczanie emisji dwutlentu węgla w rozwiniętych krajach - przyp. red.]
W perspektywie 2050 r., która określa ramy czasowe prowadzonych obecnie prognoz i analiz, występuje wiele elementów niepewności, wynikających z możliwych zmian uwarunkowań ekonomicznych, technicznych, technologicznych, finansowych, prawnych i politycznych, które mogą wpływać na podejmowanie decyzji.
W UE jak i na świecie zauważalna jest wyraźna nadpodaż węgla energetycznego, ale nie oznacza to, że taka sytuacja musi utrzymywać się w długim terminie, ponieważ pokonanie kryzysu ekonomicznego i powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego, przyczynią się do zwiększenia popytu na energię i paliwa. Trzeba pamiętać, że dostęp do własnych zasobów węgla pozwala istotnie zmniejszyć ryzyko negatywnych skutków wynikających z wysokich cen paliw na rynkach międzynarodowych. Trudności powinny nas tylko dopingować do wytężonej pracy. Liczę, że opinie i rozwiązania, które zostaną tu zaprezentowane, przysporzą węglowi wielu nowych zwolenników a grono osób, którym zależy na rozwoju węgla, będzie się dynamicznie zwiększać.
Dyskutujemy obecnie o technologiach CCS w Parlamencie Europejskim. CCS jest po głosowaniach w komisji przemysłowej, a przed głosowaniami na sali plenarnej w Strasburgu. Jesteśmy wśród posłów do Parlamentu Europejskiego przekonani, że CCS jest technologią na etapie badawczym, próbnym i nie ma jeszcze implementacji przemysłowej. Trzeba by pozyskać wiele środków, żeby wykonać taką instalację, która realnie posłuży przemysłowi. Mamy tu przedstawiciela KE Davida Wilkinsona i chcielibyśmy otrzymać informację, jaki jest stosunek Komisji Europejskiej do CCS?
***
- Niedawno długo dyskutowaliśmy w PE raport pod nazwą "Zielona Księga - Ramy polityki w zakresie klimatu do 2030 r.". Nasza strona parlamentarna [EPP - Europejska Partia Ludowa, skupiająca partie proeuropejskie, chadeckie, ludowe, konserwatywno-liberalne i demokratyczne krajów UE - przyp. red.] jednoznacznie jest za miksem dopuszczającym węgiel, tymczasem socjaliści i zieloni mówią o ambitnych celach klimatycznych, eliminując węgiel. To zasadnicza różnica. Słyszymy, że musimy być odważni i ambitni. Ale, jak już podniósł Jarosław Zagórowski, brakuje tu głosu przemysłu. I może to doprowadzić do czegoś, co nazwałbym wręcz samobójstwem gospodarczym. Na świecie doświadczamy tanienia energii, w USA w ostatnich latach jej średnia cena spadła o 30 proc., tak jest równie ż w pozostałych częściach światowej przestrzeni gospodarczej. Tymczase niedawno - jak ujawnił szef naszej grupy parlamentarnej i delegacji niemieckiej - w Niemczech w momencie nadwyżki w systemie energetycznym, pochodzącej z OZE, z wiatraków, doszło do takiego paradoksu, że średnia cena energii na rynku zwiększyła się o ok. 6 proc.! To pkazuje, że raczej chyba nie jesteśmy przygotowani, żeby wytwarzać i magazynować określone wolumeny energii a cena energii w Europie przestała być wiarygodnym wskaźnikiem gospodarczym. Energia odnawialna jest dofinansowywana a mimo to zamiast tanieć, drożeje. Jest to niezrozumiałe.
Moim zdaniem w przyszłym miksie energetycznym musi znaleźć się miejsce dla wszystkich wytwórców. Musimy myśleć o zrównoważonym rozwoju, ale cel ten należy osiągać ostrożnie, krok po kroku, bo inaczej okazuje się, że pewne problemy zaskakują nas i nie potrafimy sobie z nimi radzić.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.