Jan Szturc: Wierzę, że będzie „złoto”

Szturc jan GAL

fot: Jarosław Galusek

- Ja w Adama wierzyłem i okazało się, że wrócił do wielkiej formy w najważniejszym momencie - mówi Jan Szturc

fot: Jarosław Galusek

Rozmowa z Janem Szturcem, pierwszym trenerem i wychowawcą Adama Małysza

 

Gdy w ostatnim czasie Adamowi Małyszowi gorzej się wiodło w Pucharze Świata, był pan jedną z niewielu osób, które wierzyły w niego. Srebrny medal w Vancouver dał panu wielką radość?

 

- W ostatnim czasie różnie się mówiło i pisało o Adamie, ale on się tym nie przejmował. Wiedział swoje i ciężko pracował na ten medal. Ja w niego wierzyłem i okazało się, że Adam wrócił do wielkiej formy w najważniejszym momencie. W trakcie konkursu byłem szczęśliwy, jak przelatywał nad kolejnymi liniami wyznaczającymi odległości. Byłem pewien, że awansuje z trzeciej lokaty i tak się stało.
 

Olimpijski konkurs oglądał pan w centrum Wisły, na telebimie. Mimo wszystko musiał się pan mocno denerwować i zagryzać palce razem z kibicami Adama.

 

- Serduszko nieźle mi przyspieszało, tym bardziej, że atmosfera w amfiteatrze w Wiśle była taka, jak na zawodach Pucharu Świata w Zakopanem. Czułem się tak, jakbym jedną nogą był w Vancouver. To początek powrotu Adama do wspaniałych sukcesów. I to nie tylko na igrzyskach, ale i w Pucharze Świata.
 

Jaki scenariusz przewiduje pan na dużej skoczni? Czy Adam wreszcie zdobędzie ten upragniony złoty krążek olimpijski?

 

- Do konkursu na dużej skoczni przystąpi jeszcze bardziej zmotywowany. Będzie chciał się zrewanżować Simonowi Ammannowi. A może do walki włączy się ktoś trzeci? Jedno jest pewne: 20 lutego Adam też będzie się liczył w rywalizacji o medal. Wierzę święcie, że będzie „złoto”. A w czasie konkursu znów tętno skoczy mi mocno.
Gdy Małysz zdobył podczas mistrzostw świata w Sapporo złoty medal na dużej skoczni, powiedział pan, że dalej odleciały tylko bociany. Teraz dalej odleciał Ammann.
Rzeczywiście, po tamtym konkursie z moich ust padło takie stwierdzenie. Adam był wówczas w znakomitej formie, nikt nie mógł mu podskoczyć. Wygrywał w znakomitym stylu, ale teraz znów jest mocny i prezentuje mistrzowską formę.
 

Ale czy Małysz jest w stanie wygrać z Ammannem? Niektórzy żartują, że „Harry Potter”, jak nazywany jest Szwajcar, odlatuje nawet bocianom...

 

- Ten chłopak skacze rewelacyjnie, jest w super formie. Przed igrzyskami nie wystartował w zawodach w Willingen i to było znakomite posunięcie z jego strony. Odpoczął psychicznie i fizycznie, wyciszył się i wrócił do wielkiej formy. Jeżeli jednak warunki na dużej skoczni będą porównywalne dla obu, to Adam jest w stanie z nim wygrać. Jest takim luzakiem, który potrafi się skoncentrować we właściwym momencie. Przed Vancouver był mało dostępny dla mediów, ale po konkursie długo rozmawiał z dziennikarzami, sprawiał wrażenie kompletnie wyluzowanego.
 

Przed wylotem do Kanady Adam otrzymał od swojego wujka jakieś konkretne rady i zalecenia?

 

- Nie za bardzo miałem kiedy mu je przekazać. Wcześniej trenował w Szczyrku i wówczas odbyliśmy krótką rozmowę. Nagrywałem wówczas skoki dla jego trenera Hannu Lepistoe. Nie było więc czasu na dłuższą rozmowę...
 

Adam zaczął skakać właśnie pod pańskim okiem. Wraca pan czasem do tamtych chwil?

 

- Wychowywaliśmy się w jednym domu w Wiśle i praktycznie cały czas byliśmy z sobą. Moje narty do kombinacji norweskiej stały w przedsionku i on je codziennie oglądał. W końcu dostał swoje, ale buty miał o dwa numery za duże. Na początku było sporo śmiechu, bo Adam w trakcie skoku wypadł z tych za dużych butów i został w skarpetkach… Ale potem było już coraz lepiej.
 

Jan Szturc urodził się 20 czerwca 1958 r. w Wiśle. Zawodnik kombinacji norweskiej, wujek i pierwszy trener Adama Małysza. Reprezentował barwy Startu Wisła, później w trakcie służby wojskowej był narciarzem WKS Zakopane. Zdobywał medale w kategoriach młodzieżowych, w mistrzostwach Polski juniorów i w Zimowych Spartakiadach Młodzieży. Aktualnie jest trenerem w Wiśle Ustroniance, ponadto współpracuje z PZN.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem.