Praca w kopalni jest dla Katarzyny Wróblewskiej równie wielkim wyzwaniem jak sport

fot: ARC

Katarzyna Wróblewska przedkłada biegi górskie nad uliczne

fot: ARC

Warto zadbać o własną kondycję fizyczną, nawet w obecnym, trudny okresie. Można ćwiczyć w domu. Od joggingu i biegów na krótkich dystansach zaczynała Katarzyna Wróblewska, sztygar zmianowy w Oddziale Mechanicznym kopalni Mysłowice-Wesoła, swoją przygodę ze sportem. Teraz niestraszne jej nawet trudy wyczerpujących runmageddonów.

Trasa podstawowa Biegu Rzeźnika wiedzie z Komańczy do Cisnej. Uczestnicy zmagań biegną początkowo utwardzoną, ośmiokilometrową drogą do Duszatyn (ok. 480 m n.p.m.), następnie czerwonym szlakiem przez Chryszczatą (997 m n.p.m.), Przełęczą Żebraka (816 m n.p.m.), Jasłem (1153 m n.p.m.), Okrąglikiem, przez szczyty: Paportna, Worwosoka i dalej do mety. To właśnie w tym biegu startowała niedawno Katarzyna Wróblewska

– Przewyższenia są spore. W sumie na dystansie 140 km sięgają do 3 tys. m.  Samo ukończenie takiego biegu jest już ogromnym sukcesem. Bez odpowiedniego przygotowania nie ma nawet mowy, żeby stanąć do konkurencji. Najpierw radziłabym regularny trening, a następnie zaliczenie kilku wycieczek w góry. Ja zdołałam w ciągu pięciu dni przejść wszystkie możliwe szlaki po czeskiej i polskiej stronie Karkonoszy. Czasem ktoś mnie zapyta, jak to zrobiłam. Wówczas odpowiadam: „Szybko i bez zatrzymywania się. Taki mam po prostu styl” – śmieje się pani sztygar. 

Zdana sama na siebie
Jej przygoda z turystyką górską i biegami zaczęła się przed dziesięcioma laty od biegów ulicznych typu City Trail. Następnie próbowała swych sił w zawodach wymagających znacznie większej sprawności fizycznej, dwunasto- i dwudziestoczterogodzinnych.

– Co sprawia, że przedkładam biegi górskie nad uliczne? Lubię kontakt z naturą. Często jest tak, że wysiłek fizyczny na trasie wydaje się już nie do zniesienia i wówczas trzeba się na czymś skupić. Dla mnie tym czymś jest otaczająca mnie natura, krajobrazy, widoki. Specyficzny urok mają też biegi nocne. Człowiek jest praktycznie zdany sam na siebie. Wokół żywej duszy, ciemność i przejmująca cisza – przyznaje biegaczka z mysłowickiej kopalni.

Kiedyś dzielnej górniczce zamarzył się górski bieg w warunkach zimowych. Trasa okazała się jednym wielkim lodowiskiem. Podczas gdy jedni załamywali ręce i pakowali się do powrotu, ona wydobyła z plecaka raczki i pewnie pobiegła przed siebie.

Z takim doświadczeniem można już startować w runmageddonach. Zarówno rekrut, jak i klasyczny nie mają dla niej tajemnic. Biorąc udział w morderczym biegu z przeszkodami na pogórniczej hałdzie w Sośnicy, trudno będzie upajać się pięknymi widokami, ale dla sportowca tego formatu, co pani sztygar, mała „zmiana dekoracji” może wyjść tylko na dobre. W grę wchodzi przecież sprawdzenie się w zupełnie nowych warunkach.

Praca w kopalni jest dla Katarzyny równie wielkim wyzwaniem jak sport. Odpowiada za sprawność górniczych wyciągów szybowych, remonty i roboty szybowe. Pod jej kontrolą, jako osoby dozoru ruchu, są również procesy związane z głównym odwadnianiem. Rewizja szybu? Nie ma sprawy. Wejście na głowicę naczynia wyciągowego to moment. Jazdy pod naczyniem wyciągowym w tym fachu nie należą do rzadkości. Słowem, adrenalina na i po szychcie. 

Pierogi z ziemniakami
Pani sztygar planuje w przyszłości udział w prestiżowym Biegu Granią Tatr. Trasa jest bardzo wymagająca technicznie: wokół dużo skał, luźnych kamieni, znaczne przewyższenia, a ponadto zmienna górska pogoda. Limit czasu ukończenia biegu wynosi 17 godzin 30 min.

– Tam się już żarty kończą, wiem, ponieważ brałam udział w podobnej rywalizacji. Nie wystarczy sama kondycja, a zaczyna się liczyć twarda psychika i przygotowanie od strony logistycznej. Istotne jest nawet odpowiednie spakowanie plecaka, żeby nie tracić na trasie cennego czasu. Odpowiednie napoje, a nawet prowiant mogą okazać się zbawienne. Ja zawsze zabieram z sobą sporą porcję ulubionych pierogów z ziemniakami. Dam radę – zapewnia Katarzyna Wróblewska.

Ma też cenną radę dla tych, którzy chcieliby wybiec na podobne trasy:

– Trzeba stopniować wysiłek fizyczny i dbać o dietę. I nieprawda, że weganie z góry spisani są na straty. Tego dowodem jestem właśnie ja.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.

Małysz nadal przyciąga. Tysiące osób odwiedziło już centrum narciarstwa jego imienia

W ciągu miesiąca ponad 5 tysięcy osób odwiedziło Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza w Wiśle. Nowa atrakcja turystyczna przyciągnęła zarówno mieszkańców, jak i turystów z Polski oraz zagranicy. – Nazwisko Adama Małysza wciąż ma w sobie magię i nadal przyciąga ludzi - mówi Tadeusz Papierzyński, prezes spółki Baseny Wisła, która zarządza obiektem.

1

Oktoberfest w beskidzkim wydaniu. Pomysł na integrację firmową w Hotelu*** NAT Wisła

Szukasz pomysłu na oryginalne spotkanie dla pracowników, integrację zespołu albo nieformalne wydarzenie dla klientów? Jesienny wyjazd w klimacie Oktoberfestu może być świetną alternatywą dla tradycyjnej kolacji firmowej. Hotel*** NAT Wisła zaprasza na wyjątkową imprezę OKTOBER w Malince, gdzie bawarski klimat spotyka się z tyrolską atmosferą, góralską gościnnością i beskidzkimi smakami.