JSW: Górnikom mierzą temperaturę. Znoszą to cierpliwie

fot: Kajetan Berezowski

Załoga i interesanci ruchu Knurów są zdyscyplinowani. Nikt jeszcze nie oburzał się na wieść, że mierzona mu będzie temperatura

fot: Kajetan Berezowski

W zakładach górniczych Jastrzębskiej Spółki Węglowej od rana 12 marca br. realizowane są kontrole temperatury ciała. Załoga znosi to cierpliwie.

 Mierzenie temperatury ma zapobiec dostawaniu się na teren kopalń osób potencjalnie zarażonych koronawirusem. Badania realizują w sposób bezdotykowy pracownicy ochrony kopalni przy pomocy specjalnych termometrów zakupionych przez Zakład Wsparcia Produkcji JSW. Ich czubek kierowany jest w stronę czoła sprawdzanej osoby. Wynik pojawia się na wyświetlaczu w ciągu dwóch sekund.

Termometry bezdotykowe są bardzo pomocne przy mierzeniu temperatury w czasie epidemii koronawirusa. Są higieniczne, nie wymagają dezynfekcji, co jest bardzo wygodne w badaniu większej liczby pacjentów. Ryzyko przenoszenia bakterii i wirusów jest niewielkie.

Z informacji uzyskanych od służb chroniących obiekt wynika, że załoga i interesanci kopalni są bardzo zdyscyplinowani. Nikt jeszcze nie oburzał się na wieść, że mierzona mu będzie temperatura.

Gdyby okazało się, że ktoś z badanych ma podwyższoną ciepłotę ciała, zostanie natychmiast skierowany do specjalnego namiotu.

Przed ruchem Knurów kopalni Kurów-Szczygłowice namiot stanął naprzeciw nowego budynku łaźni. W momencie umieszczenia w niej osoby potencjalnie zarażonej koronawirusem wdrożony zostaje tryb postępowania, zgodny z zaleceniem ministra zdrowia.

W kopalniach zostały też wydzielone izolatki dla pracowników, którzy po wyjeździe na powierzchnię będą skarżyć się na złe samopoczucie.

 

 

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląska godka na liście UNESCO? Kohut: Nie ma rzeczy niemożliwych

Europoseł Łukasz Kohut w sprawie języka śląskiego nie dał rady drzwiami, więc wchodzi oknem i ogłasza podjęcie starań, których celem jest objęcie ślōnskij godki międzynarodową ochroną w ramach UNESCO. Przedstawia plan działań zmierzających do wpisania języka śląskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, a następnie na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości.

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.